Inne · 2 min czytania
Spod zamkniętych ust...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Patrzę na Ciebie, ale Cię nie widzę. Słucham, ale wciąż nic nie słyszę. Głuchy i ślepy. Jak bardzo się wstydzę. Pokochałem tę ciemność i tamtą ciszę...
Dotykam Cię lekko i nic nie czuję, jakbym był posągiem z kamienia. Mimo, że swymi, Twoje usta smakuję, wciąż czuję pustkę. Nic się nie zmienia...
Oddycham Twoim powietrzem Boski Aniele, a jednak brak mi tchu. Powiedz dlaczego? Dlaczego, choć dzieli nas tak niewiele, nie mogę mieć Ciebie, ani niczego innego?
A może jesteś tylko moim lekkim snem? Doskonałością zrodzoną w moich marzeniach... Pomiędzy nieba bramą, a piekła dnem, Bóg Cię umieścił, byś mi ulżyła w cierpieniach.
Ale, czy to się liczy? Nie zamieniłem z Tobą słowa, a czuję, że już Cię znam. Też Cię ciekawię, wiem... Gdy na Ciebie patrzę niepotrzebna już mi…