Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Spokój

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Uśmiecham się z satysfakcją, kiedy moich uszu dobiega znajomy huk, który słyszałam już tyle razy. Huk miecza uderzającego o miecz, tarczy odbijającej topór, dzikie, zatrwożone rżenie koni, okrzyki bojowe wojowników. Co jakiś czas spośród wielu głosów daje się słyszeć ryk oszalałego w ferworze walki niedźwiedzia, wściekły wrzask orłów. Robiłam to już tyle razy, a jednak wciąż odczuwam uczucie głębokiego spełnienia, kiedy słyszę ten dobrze znajomy huk pierwszych sekund bitwy, kiedy nikt jeszcze nie wie, co będzie dalej, ani czy w ogóle dane mu będzie jeszcze zobaczyć rezultat jego starań. Nie jestem nikim więcej niż szeregową łuczniczką, a jednak, kiedy biorę udział w bitwie, zawsze czuję, że jestem kimś ważnym, że życie ludzi zależy ode mnie. Koło mojego boku rozlega się nagle groźny syk i kiedy patrzę w dół, widzę Amateę, moją chimerę, której skupiony wzrok przesuwa się po polu bitwy. Tak już ma, zawsze wyczuwa, kiedy ktoś nam bliski ginie i daje o tym znać sykiem. Zastanawiam się, kto mógł zginąć tym razem. Podczas bitwy nie czuję jednak smutku, jestem zbyt skupiona. Żal za tymi, którzy polegli pojawia się dopiero po bitwie, nie jest jednak przytłaczający, rozumiem przecież, że jakieś ofiary są konieczne. Doskonale wiem, że ludzie myślą, że jestem psychopatką i może mają tutaj trochę racji. Myślą jednak tez, że nie ma we mnie empatii ani współczucia, ale mylą się. Miałam trudne dzieciństwo, ojciec nie mieszkał z nami, a matka nigdy nie radziła sobie z dziećmi i kiedy miałam 17 lat w końcu nie wytrzymała i powiesiła się. Zanim jednak to zrobiła, ja, jako najstarsze dziecko, starałam się zawsze pomagać jej jak mogłam, więc żeby nie przysparzać jej stresu nauczyłam się ukrywać moje emocje tak daleko, że w pewnym momencie ludzie przestali zauważać, że w ogóle jakieś mam. Po tym, jak moja matka popełniła samobójstwo, a moje rodzeństwo zostało przekazane do szkoły z internatem na drugim końcu kraju, potrzebowałam jakiegoś celu w życiu, czegoś, nad czym mogłabym się skupić. Zawsze taka byłam; nie potrafiłam usiedzieć w miejscu, byłam przyzwyczajona do pełnych rąk roboty. Myślę, że to jeszcze jedna rzecz, która została mi z dzieciństwa. W końcu wybrałam szkołę dla wojowników. Nie wiem tak naprawdę, co mnie do tego skłoniło, ale myśl o bitwie, o prawdziwej walce, wprawiała mnie w staj jakiegoś dziwnego podniecenia. Po obejrzeniu pierwszego nagrania z bitwy, postanowiłam zostać łuczniczką, ponieważ stali oni zawsze na skarpie, z której można było swobodnie obserwować cała walkę. Już przy mojej pierwszej bitwie wiedziałam, że wybrałam

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Spokój — czytnik · opowiadania