Komedia · 3 min czytania
Spór...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Jan: Kto zacz to był? Powiedz babo! Jak nie mówisz, będzie krwawo! Nie dam sobie dmuchać w kaszę, Tak jak koń koniowi w paszę!
Halina: Jak nie mówię tak nie powiem, Krzywda być to może bowiem, A jak powiem to ja umrę, Przygotujcie ludu trumnę!
Narrator: Tak się przeto dwóch sprzeczało, A na zewnątrz ciągle wrzało. Tłumy ludu krzyk podniosły, Myśląc, że to moment wzniosły.
Jan: Ja nie mogę!
Halina: Ty nie możesz? Komu więc zacz prawdę powiesz? Może skłamiesz? I zabijesz? Niczym wąż się tutaj wijesz. Złość twa ujścia znajść nie może, I złorzeczysz – o mój Boże! Tyś jest wróg mój, ten okrutny, I co zwą go bałamutny.
Część 22 / 2
Jan: Prawisz kłamstwa wobec króla? Mówić nie chcesz skąd i która? Kto zacz to był? Powiedz babo! Jak nie mówisz, będzie krwawo!
Narrator: A złość ciągle się kłębiła, Baba w serce się wciąż biła, A ten, który kruszy skały, Nie mógł nadal sięgnąć chwały, Boć ta sprawa jak ukryta, Chciała nie być wciąż odkryta. A na zewnątrz znów zawrzało, Pięć kamieni poleciało. Gromy, złości wciąż leciały, No bo prawdy dociec chciały. Tak jak chciały tak nic z tego, Bowiem król i jego ego, Problem duży wciąż stwarzały, I do prawdy dojść nie dały...
Straż: Królu, królu! Tłum się wdziera!
Jan: Jak to, co wy?! Co cholera?!
Straż: