Fantastyka · 8 min czytania
Sportowiec
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
John głośno beknął i odstawił piwo na stolik. W transmisji była akurat przerwa na reklamy, więc postanowił zaopatrzyć się w kolejną puszkę. Skrzywił się na widok żony myjącej w zlewie naczynia. Martha zawsze była staroświecka, w domu robiła wszystko sama, nie chcąc wyręczać się elektronicznymi i mechanicznymi pomocnikami. Mimo wszystko mąż musiał przyznać, że talerze myte przez nią ręcznie były wyszorowane dużo dokładniej od tych czyszczonych w zmywaku. Może robi to z nudów, pomyślał. Jego zarobki w zupełności wystarczały do zapewnienia im wysokiego standardu życia, więc Martha nie musiała pracować, a że nie była osobą zbyt towarzyską, całymi dniami przesiadywała w domu. Trzeba będzie coś z tym zrobić, zastanowił się John wyjmując piwo z lodówki. Staroświeckość Marthy przejawiała się nie tylko w wykonywaniu prac domowych, nawet drobnostek, własnoręcznie. Miała kompletnego bzika na punkcie “starych dobrych lat 90.”. Słuchała muzyki z końca XX w., ubierała się jak Amerykanki w latach 90. Nie przeczytała żadnej książki wydanej po 2000r., nie licząc bajek w dzieciństwie. Johnowi właściwie to nie przeszkadzało, tylko czasem dziwiło lub odrobinę irytowało. No bo jak można być zakochanym w czymś o czym tylko się słyszało, nie widząc tego nigdy “na żywo”. Na przełomie wieków Martha była za młoda żeby cokolwiek zapamiętać z tego okresu. To przypominało mężczyzn fascynujących się starymi samochodami, z których jeden na stu widział taki samochód gdzieś kiedyś na jakimś zlocie. Zresztą, tylko znikoma część społeczeństwa miała takie objawy. Urodzony już w nowym millenium John cieszył się, że był wolny od tych głupich sentymentów. Przez chwilę patrzył to na piwo, to na stojącą tyłem żonę. W końcu zdecydował. Schował puszkę do lodówki, a zamiast niej wyjął niedawno kupione oryginalne francuskie wino. Podszedł do żony, objął ją w pasie i pocałował w szyję. Martha błyskawicznie odwróciła się i zarzucając mokre ręce na jego szyję odwzajemniła pocałunek. - A może zrobimy sobie kolacyjkę przy świecach, tylko we dwoje? – zapytał John gdy miał w końcu wolne usta. - Jeszcze nie skończyłam w kuchni... - Zrobię to za ciebie... - A jak Tommy wcześniej wróci? - Wiesz dobrze, że Tom będzie siedział u Christiana aż do końca transmisji. Pewno zebrało się ich tam kilkunastu i razem oglądają Mistrzostwa. - Ale jedliśmy już kolację... – Martha zrobiła zafrasowaną minę, zawsze uwielbiała się przekomarzać. John pocałował ją jeszcze raz. - Ok. – wzięła od niego butelkę. – Zapalę świece, włączę jakąś muzyczkę, a ty się pospiesz. John jak tylko został sam, od razu wrzucił wszystko do zmywaka i nie przejmował się już losem sztućców i zastawy. Wyszukał odpowiednie kieliszki, nawrzucał na talerz jakichś ciastek i poszedł do salonu. Pokój był pogrążony w półmroku. Na ładnie zasłanym stoliku stała butelka wina i zapalone świece. Martha jak zwykle wygrzebała skądś prawdziwe, woskowe, zamiast użyć normalnych elektrycznych. Z ukrytych w ścianie głośników dyskretnie sączyła się nastrojowa muzyka. Oprócz świec, jedynym źródłem światła był telewizor. Na szczęście Martha go nie wyłączyła, tylko wyciszyła głos. Zawsze szanowała sportową pasję Johna. Od dawna nie spędzili razem tak miło czasu. Martha była zachwycona i na jej twarzy cały czas gościł uśmiech. Jej mąż również był zadowolony. Także dlatego, że mógł co chwilę zerkać na telewizor i śledzić losy lekkoatletycznych Mistrzostw Świata. Właśnie podnosił do ust kolejne ciasto, gdy Martha krzyknęła: - Włączyć głos! Pokój natychmiast wypełnił się głosem komentatora, a muzyka automatycznie przycichła jeszcze bardziej, tak że…