Akcja · 4 min czytania
Spotkanie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
SPOTKANIE
Zegar na wieży wybił północ. Był środek nocy. Młody mężczyzna szedł samotnie pustą uliczką. Długi płaszcz powiewał za nim jak peleryna. Miasto pogrążone było we śnie. Wokół panował niczym niezmącony spokój i przez chwilę wydawało mu się, że jest ono wymarłe, zupełnie jak w tych tandetnych filmach, które ogląda się teraz w kinach. Jednak trwało to tylko przez chwilę, ten ułamek sekundy znikł równie szybko jak się pojawił. Jego szósty zmysł podpowiadał mu, że to tylko złudzenie, taka zasłona dymna, która ma mu tylko zamydlić oczy naprawdę. Prawdę o tym, że odkąd tylko przekroczył granicę miasta śledzą go niewidzialne oczy. Cały czas czuł na sobie palące spojrzenia. Przystanął. Zdawało mu się, że coś usłyszał, ale gdy się odwrócił niczego i nikogo nie dostrzegł. Był sam, jeśli tak to ująć. Znów ruszył przez miasto. Dokładnie nie wiedział, po co tu przybył i jaki był cel jego wizyty tutaj. Wszystkiego dowiadywał się później. Przyjechał, bo takie instrukcje otrzymał w liście. Listy…. Tak. To przez nie gnał po świecie i pakował się w różne problemy. To z ich powodów wielokrotnie ryzykował własne życie, aby ocalić całkiem obce osoby. I także było teraz. Po prostu wziął wciąż nie rozpakowaną po poprzedniej podróży, walizkę i w środku nocy opuścił mieszkanie kierując się na lotnisko. Odgłos przewracającego się kosza odwrócił jego uwagę od myśli. Zatrzymał się. Coś jeszcze bardzo cicho zakłócało nocną ciszę. Wstrzymał oddech. Kroki. To były kroki. Coraz wyraźniejsze, jakby z każdą sekundą przybliżały się do niego. Zerknął w bok. Zza rogu mrocznej uliczki wyszła jakaś postać. Zmierzała wprost w jego stronę. Stopniowo, gdy postać się przybliżała zauważył powiewający płaszcz i masywną sylwetkę. To był mężczyzna. Błysk latarni, który padł na niego, gdy nieznajomy znalazł się w kręgu jasnego światła, ukazał krótko przystrzyżone ciemne włosy i czarny płaszcz. Gdy tylko znaleźli