Inne · 3 min czytania
SPOTKANIE...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pamiętam ten dzień pochmurny stałam na przystanku padał deszcz. Zmarznięta od przemoczonego płaszczu dygotałam z zimna. Nagle ujrzałam przed sobą wysokiego mężczyznę. Proszę - powiedział podając mi parasol - niech Pani trzyma rozchoruje się Pani z tego deszczu. Nieśmiało wzięłam parasol i trzymałam nad głową. Janusz jestem - powiedział dobroczyńca, ja również się przedstawiałam. Nadjechał autobus obydwoje wsiedliśmy i tak zaczęła się między nami rozmowa. Janusz był wysokim przystojniakiem, nie sposób nie zwrócić na niego uwagi miał coś w sobie takiego czego czasami innym brakuje. Ten spokój ta równość i powaga słów wyróżniały go z pośród innych osób. Miał dar mówienia, można by go było godzinami słuchać. Czułam się obok niego taka mała i niedouczona. Przystanek wstałam przeprosiłam pożyczyłam miłego wieczoru i wysiadłam. Od niego również usłyszałam miłe pożegnanie. Dotarłam do domu i wówczas uświadomiłam sobie iż przywłaszczyłam sobie jego parasol. Strasznie głupio się poczułam, miałam jednak nadzieję że jeszcze spotkam go kiedyś na tej trasie i zwrócę to co wzięłam. Noc miałam nie przespaną, myślałam o tym dziwnym nic nie znaczącym spotkaniu. Rano następnego dnia pobudka i znów przystanek i…