Kryminał · 4 min czytania
spotkanie.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Widzę ją w lustrze. Niewysoka, niebieskooka. Długie blond włosy. Niewprawione oko nie rozpozna peruki i koloryzujących soczewek. Nie zobaczy również nienaturalności i pewnej trudności w poruszaniu się na szpilkach, w obcisłych spodniach i w za krótkiej różowej bluzce. W Miami są tysiące takich dziewczyn. Pod pojemnikiem na mydło leży sterta paszportów. Otwieram ten leżący najbliżej. "Zara Iwanow" - nie dzisiaj. Kolejny: Kasandra Lysanis... Już niebawem. Do trzech razy sztuka: "Jessica Brown". Witaj Jessico. Ożywiam Cię na kilka tygodni. Obym miała aż kilka tygodni. Pośpiesznie wrzucam paszporty do ukrytej kieszeni w sportowej torbie. Komórka, szminka, lakier do włosów, pistolet, lakier do paznokci, puder, cień do powiek, okulary, pędzelek, iPod. Błyszczyk. Jessico, jakim cudem to wszystko mieści się w Twojej małej, różowej torebce? Ostatni rzut oka na lustro. Trochę brązowych włosów widać nad uchem. Matko kochana... Jak dobrze, że zauważyłam. Mogli mnie wziąć za niewierną żonę ukrywającą się w raju plaż Miami, za młodą na gigancie, za kogokolwiek niekoniecznie za mnie. Ale zauważono by kobietę, która udaje kogoś, kim nie jest. A oni wiedzą. Wiedzą, że nie zawsze byłam Jessicą, Kasandrą, Zarą.. I tysiącami innych kobiet. Kiedyś byłam jedna. Jak wiele czasu minęło już odkąd nikt nie nazwał mnie moim własnym imieniem? Rok? Dwa? Nie ma czasu! Nie ma czasu się nad tym zastanawiać! Nawet wytapetowane blondynki poprawiające makijaż nie siedzą aż tak długo w łazience. Wychodzę na rozgrzaną do granic możliwości stacje benzynową. W okolicy…