Romans · 9 min czytania
Spotkanie po latach
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
*** Z dedykacją dla Augustyny. *** -Nika? -Igor? -Wieki minęły od naszego ostatniego spotkania! Miło cię widzieć. -Ciebie również. Iskry. -Masz czas? -Dla ciebie? Zawsze. W jego zielonych oczach zobaczyła to, co kiedyś ją ujęło. -Zapraszam na kawę. -Przecież wiesz, że nie piję. -Czyli nic się nie zmieniłaś. Ja kawę, ty herbatę. Może być? -Okej. Usiedli w małej kawiarence. Jesień hulała po warszawskich ulicach roznosząc różnokolorowe liście. -Czym się zajmujesz? -To, czym od zawsze chciałem się zajmować-aktorstwem. Skończyłem studia we wrocławskiej PWST. Teraz gram w teatrze, kocham to. Zresztą, nie muszę ci tłumaczyć, sama wiesz. A Ty, co robisz? -To, co od zawsze mnie pasjonowało-dziennikarstwo. Niedawno skończyłam studia teraz pisuję do różnych pism. -Aha. Hmm...Nie widzę obrączki. Błysk. -Bo nie było odpowiedniego faceta. -A teraz? Uśmiech. -Teraz też takowego nie ma. -Zmieniłaś się. Zmieniłaś nie tylko pod względem fizycznym, ale i mentalnym. Jesteś bardziej zamknięta. -Życie, mój drogi. Życie mnie tego nauczyło. A ty? Mąż, tatuś? -Eks-mąż. Dzieci brak. -Dlaczego? -Bo nie mogła mnie zrozumieć. Dreszcz. -Czyż to nie brzmi znajomo? -Owszem. Zaśmiali się -Chyba jestem na to skazany. -Na wieczne niezrozumienie? -Tak, chyba tak. Wiesz, dola artysty. Cisza. -Ile byliście ze sobą? -Pięć lat. I uprzedzając twoje kolejne pytanie, miała na imię Magda. Tak, chciałem mieć z nią dzieci, ale ona wolała poświęcić się karierze. Tyle. -Skąd wiedziałeś, że chcę o to zapytać? -A nie chciałaś? -Może. -Jesteś ciekawska tak, jak dziesięć lat temu. Pod tym względem się nie zmieniłaś. Nie dziwię się, że zostałaś dziennikarką. Jeden zero dla niego. Oboje zdawali sobie sprawę, że zaczynają tą chorą grę od początku. Jak na razie to Igor prowadził. Pierwszą rundę wygrał bezapelacyjnie. -Wiesz, ludzie w dzisiejszych czasach gonią za karierą. Coraz mniej z nich chce się rozmnażać. Jeśli już decydują się na potomstwo, to w późnym wieku. Zazwyczaj po trzydziestce. -Nadal inteligentna, błyskotliwa i piękna. Nie wierzę, że żyłaś w celibacie. Chłód. -Nie. Lubię seks, ale tylko na tym się kończy. Facet jest świetny w łóżku, ale… -Ale? -I kto tu jest ciekawski? -Nie wykręcaj się od udzielenia odpowiedzi. -Ale oprócz seksu nie ma nic, żadnego uczucia. -Dlaczego? Zaraz, zaraz czy te zielone oczy właśnie ją prześwietlały jak…rentgen?! -Zadajesz zbyt trudne pytania. Odwróciła głowę w stronę okna i zatopiła usta w filiżance herbaty. Zamyślenie malowało się na jego twarzy. Miał twardy orzech do zgryzienia. Była sprytniejsza niż kiedyś. Wiedziała jak zachowywać się „poprawnie”. Język jej ciała był dla niego mylący. Miała dziesięć lat na zrozumienie tej gry. W chwili obecnej była w niej tak dobra jak on. -Okej, ja musze uciekać, bo mam ręce pełne roboty. Trzymaj się! -Czekaj! Spotkamy się jeszcze...Kiedyś? Na to czekała. Punkt dla niej. -Jasne, czemu nie, ale dopiero w przyszłym tygodniu. Obecnie mam młyn w pacy. -Pasuje Ci piątek o 20:00 w tej nowo otwartej restauracji? -Tej na Placu Trzech Krzyży? -Właśnie tą mam na myśli. -Tak. Podaj mi swój numer, w razie jakichś zmian, powiadomię cię. -Mam nadzieję, że takowych nie będzie. „Ja też mam taką nadzieję”-pomyślała. Zapisała jego numer, po czym wyszła szybkim, lecz pewnym krokiem. Siedział w kawiarni dopijając kawę. Nie mógł się nadziwić jak bardzo zmieniła się w ciągu tych dziesięciu lat. Dorosła. Nie była już płochliwą nastolatką. Teraz to pewna siebie kobieta z ambicjami. Brała to, co chciała. Z zamyśleń wyrwał go głos kelnerki. -Podać rachunek? -Tak, poproszę. Zapłacił, po czym wyszedł i skierował się w stronę teatru. *** -Anka, w co ja się mam ubrać? -Zależy ci? -Jak cholera! -Po dziesięciu latach nadal ci zależy? -Wiesz, to nie takie proste…Był moją pierwszą miłością… -Ziemia do Domi! Halo! Nigdy nie reagowałaś tak na żadnego faceta! -Był moją pierwszą miłością.-powtórzyła. -Właśnie o tym mówię! Czy to możliwe żebyś nadal go kochała? Ty? Zimna suka? -Ach, jakże dziękuję za słowa otuchy! -Wyrachowana zdzira-taki wizerunek kreowałaś przez dziesięć lat, odkąd ostatni raz się widzieliście. Czego ty teraz chcesz? -Sama nie wiem… -Pamiętasz jak cię zranił? -Pamiętam... -Pamiętasz jak długo się po nim zbierałaś? -Pół roku. -Właśnie! Pół roku wspomnień, pół roku łez! Miałaś zapomnieć! -Zapomniałam! -Czyżby? -Wiem, znów mnie do niego ciągnie, ale co ja na to poradzę? To biologia! -Gówno prawda! Ty go nadal kochasz! Dziewczyno, przejrzyj na oczy! Dziesięć lat temu zakochałaś się w nim. Byłaś wtedy…