Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 7 min czytania

Spotkanie po latach

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W karczmie panował półmrok, oświetlały ją tylko świece na stolikach i wpadające przez okna światło księżyca. Kilku wieśniaków rozmawiało głośno pod ścianą, a podróżni siedzieli samotnie lub w małych grupkach. Zza kontuaru wyłonił się przygarbiony barman i niosąc sporych rozmiarów talerz pieczonego mięsa ruszył do jednego ze stolików. Mężczyzna, który przy nim siedział był sam, co wcale nie przeszkodziło mu w zamówieniu trzech porcji jadła i tuzina kufli złocistego trunku. Garbaty zastanawiał się właśnie, jak jeden człowiek może zjeść aż tyle, kiedy sprowadził go na ziemię szorstki głos klienta. -Zamawiałem kuropatwę- rzekł spoglądając na mięso- i pieczone ziemniaki. A to mi wygląda na wołowinę i jakąś paszę dla królików. Barman podniósł wzrok z sałatki na wyraźnie rozeźlonego pomyłką mężczyznę. -Ja.. a..eee…- zająknął się- wybacz panie, zaraz to naprawię. Poczekaj tylko chwilę a za moment przy… -Mam POCZEKAĆ?- warknął mężczyzna przerywając mu- czekam już dobre pół godziny! I przez twoją głupotę nadal jestem głodny, a ty każesz mi NADAL CZEKAC?! W karczmie zapadła cisza, wszyscy utkwili oczy w uderzającym pięścią w stół mężczyźnie i bladym jak ściana barmanie, który wymamrotał coś cicho i pobiegł do kuchni w ostatniej chwili zamykając drzwi, o które roztrzaskał się rzucony przez klienta kufel. Wszyscy pospiesznie zajęli się swoimi sprawami, lecz po chwili znów unieśli głowy gdy w wejściu pojawił się ubrany w czarną skórę szczupły mężczyzna. Rozejrzał się po sali i podszedł raźnym krokiem do owego podróżnego, z którym „rozmawiał” barman. -Witaj Mortis- zagadnął wesoło stając koło stolika. -Lynch!- po twarzy mężczyzny przemknął uśmiech i poderwał się by uściskać starego przyjaciela. Nagły wybuch serdeczności u kogoś, kto przed chwilą prawie zabił obsługę kuflem bardzo zdziwił obecnych. -Zmizerniałeś- zaśmiał się przybysz, a któryś z gości słysząc te słowa zakrztusił się piwem. Mortisa bowiem ciężko było nazwać mizernym, nieco wyższy od Lyncha i sporo szerszy. O ramionach tak grubych, że przypominały spore gałęzie drzewa. Głowę miał ogoloną , pokrytą za to skomplikowanymi tatuażami. Widocznie były również liczne blizny a sklasyfikowanie twarzy jako zakazanej nie nastręczyłoby nikomu specjalnych trudności. Mężczyźni usiedli przy stole i pogrążyli się w rozmowie. Po chwili zjawił się barman, z miną skazańca podając Mortisowi właściwy tym razem posiłek i „uniżenie prosząc o wybaczenie”. -Coś dla pana?- zwrócił się do nowo przybyłego i przyjąwszy zamówienie znów udał się do kuchni.

Dobiegała północ, większość gości opuściła już karczmę. Barman spał na kontuarze, jakichś trzech podróżnych grało w karty, a Lynch i Mortis nadal rozmawiali co jakiś czas zerkając w stronę drzwi. Między dźwięk cichej rozmowy i miarowe chrapanie wkradł się odgłos kopyt na drodze. Barman podniósł głowę mamrocząc coś o zamku i skarbcu w chwili gdy rozległo się rżenie konia. Usłyszeli drobne kroki i po chwili w drzwiach stanęła niewysoka postać. Wszyscy podnieśli głowy by dojrzeć kim jest przybysz, jednak jego twarz skrywał kaptur, więc mimo światła gwiazd i księżyca nie byli w stanie go rozpoznać. Postać zatrzasnęła drzwi i ruszyła do stolika dwóch mężczyzn zdejmując kaptur szaty. Zobaczyli bardzo ładną…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Spotkanie po latach — czytnik · opowiadania