Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 7 min czytania

Spotkanie po latach III

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Następny dzień obudził się pełen niespodzianek. Wiktoria wykonała wszystkie niezbędne, poranne czynności. Kiedy spojrzała na zegarek doszła do wniosku, że przed nią jeszcze mnóstwo czasu. Ma ponad godzinę do wyjścia. Postanowiła nieco się odprężyć. Usiadła na kanapie i zsunęła powieki. W pewnej chwili usłyszała czyjeś głosy... Głosy, których właściciele żyją gdzieś w oddali, w dalekiej przeszłości...

- Wiesz jakie jest moje marzenie?

Dziewczyna spojrzała wprost w błękitne oczy Marka.

- No jakie?

- Chciałbym mieszkać w Paryżu. Razem z tobą. Codziennie oglądalibyśmy ten cudowny widok z wieży Eiffla... Razem.

Jasnowłosa zachichotała.

- Myślałam, że masz bardziej przyziemne marzenie – odparła muskając ustami jego wargi.

- Przyziemne? Moja droga, nie ma przyziemnych marzeń. Marzenie jest to... - Tu na chwilę urwał i zamyślił się na moment.

– Marzenie jest to skryta prośba do losu, której i tak nigdy nie spełni.

- Uważasz, że marzenia są po to aby zostały niespełnione?

- Tak... No bo po co nam marzenia? Służą nam do tego, żeby je posiadać, a nie żeby spełniać.

- A może służą nam temu, żeby dążyć do ich spełnienia?

- No ale jak już je spełnimy to nie będą istnieć. To już nie będą marzenia. Rozumiesz mnie, prawda?

Wiktoria uśmiechnęła się i po raz kolejny spojrzała namiętnie w oczy Marka.

- Czyli nie chcesz mieszkać ze mną w Paryżu? – powiedziała. Marek zaśmiał się i z ogromną czułością pocałował w usta swoją wybrankę.

Wiktoria otworzyła oczy i poczuła, że po jej policzku spływa łza. Natychmiast wytarła ją dłonią.

- No to teraz w usta.

Wiktoria, ze zdziwienia cofnęła głowę.

- Jeśli chcesz... - odparła nieco zakłopotana dziewczyna, co jednak skrzętnie ukrywała osadzając na chłopaku pełne namiętności spojrzenie.

- A chcesz z językiem? – powiedział dotykając jej dłoni i zerkając prosto w jej pewne siebie oczy.

- Chcę – odparła uśmiechając się.

- Ale Klaudia się nie dowie? – zapytał zbliżając ku niej twarz.

- Nie ode mnie. – Wiktoria niepewnie przenosiła spojrzenie z jego ust, na oczy... Usta, oczy, usta, oczy. Po chwili, niespodziewanie ich wargi połączyły się w namiętnym pocałunku. Siedemnastoletnia Wiktoria poczuła przyjemny dreszczyk emocji.

Nie, dość już tego, wychodzę, pomyślała i gwałtownie podniosła się z kanapy. Powędrowała do przedpokoju, gdzie założyła czarne, skórzane buty na obcasie.

Przy Kruczej znalazła się piętnaście minut przed czasem. Omiotła wzrokiem budynek, gdzie potencjalnie spędzi najbliższe lata swojego życia, gdzie będzie pracować i zarabiać na siebie. Wysoki budynek z czerwonej cegły. Widać, że bardzo stary. Wiktoria policzyła piętra – cztery.

Nie zastanawiając się już dłużej poszła w kierunku głównego wejścia. Drzwi gmachu były bardzo ciężkie, aczkolwiek Wiktoria poradziła sobie z nimi dość dobrze. Pokonała kilka schodów.

- Słucham panią! – Usłyszała za sobą czyjś głos. Odwróciła się. Ku jej oczom ukazał się rosły mężczyzna w czarnym mundurze – ochroniarz.

- Jestem umówiona z panią dyrektor... - odparła natychmiast.

- A w jakiej sprawie? – spytał groźnie spoglądając w kierunku dziewczyny.

- A czy to takie ważne? Musi pan koniecznie wiedzieć? – Wiktorię powoli zaczynał irytować ten ciekawski ochroniarz.

- Ważne! Do moich obowiązków należy pilnowanie porządku w tej szkole. Muszę wiedzieć po co idzie pani do pani dyrektor –

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Spotkanie po latach III — czytnik · opowiadania