Duchy · 6 min czytania
Spotkanie trzeciego stopnia...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Było już grubo po północy. Wracałem do domu z dyskoteki, która ograniczyła się do tańczenia w rytm discopolo. Cóż takie są uroki wiejskich dyskotek. Trzy tańczące pary, plus kilkanaście osób podpierających ściany, zerkających na siebie spode łba. W niektórych spojrzeniach dało się wykryć nutkę pożądania. Jednak nie ma to jak śmiałość polskich nastolatków. Dlatego też opuściłem to przezabawne towarzystwo. Niebo było bezchmurne i oblepione milionem gwiazd. Piękny widok. Tak mocno zachwyciłem się gwiazdami, że niemal umknąłby mi fakt, żę księżyc zrobił się nienaturalnie duży... dziwne. Pomyślałem, że zapytam mojej pani od fizyki, z czym to ma związek. Na pewno będzie wiedzieć* Człapiąc w ciszy po błotnistej drodze zauważyłem ze zdziwieniem, że pod drzewem, na poboczu siedzi mała dziewczynka. Im bardziej się do niej zbliżałem, tym wyraźniej słyszałem jej chichy szloch. Kiedy byłem nie więcej niż pół metra od niej, utkwiła we mnie wzrok. Był pusty i zimny. Jej twarz była trupioblada,a sukienka wyglądała jakby ją wyprano w Dosi . Nagle szybko wstała i chwyciła mnie za rękę. Jej dłoń była lodowata, a chwyt bardzo mocny. Sparaliżowało mnie kompletnie. Nawet włosy bały się stanąć dęba.
- Widziałeś moją mamę?- zapytała łykając łzy. Rozczarowałem się. Po takim dziwadle spodziewałem się jakiegoś nieziemskiego, diabolicznego głosu. Jednak dzwięki, które wydobywały się z jej ust, brzmiały jak u zwykłej czterolatki. Jakbym słyszał moją przesympatyczną mała sąsiadkę spod czwórki, kiedy prosi o cukierki. -Widziałeś moją mamę!?- powtórzyła. W jej głosie słychać było złość i zniecierpliwienie. -Nnnniee w...widziaaaałem....skąd jeeeesteś?- wykrztusiłem. Nie ma to jak pytać się kogoś kto najprawdopodobiej pozbawi mnie życia, skąd jest.....trzeba było się jej zapytać, czy zrobi mi herbatę?! -Stąd. Pomożesz mi znaleźć mamę?- zaszlochała.
Niespodziewanie paraliż ustąpił. Zamiast strachu poczułem wspólczucie dla tego szkraba z piekła rodem. Choć lekka obawa pozostała....przecież niecodziennie spotyka się niezidentyfikowane "coś" co najprawdopodobniej jest martwe i niespecjalnie będzie, cię chciało uwolnić. Dziewczynka puściła moją rękę...ulga, że weź. Ostani raz poczułem się tak dobrze, kiedy miałem uroczą randkę z toaletą zaraz po mojej upojnej osiemnastce... Nagle przypomniałem sobie opowieści mojej babci. W nich zabłąkane dusze miały niedokończone sprawy. Niekiedy udawało się im pójść dalej do innego świata. Niestety czasami dusze zostawały w świecie żywych. Ku wielkiemu ubolewaniu ksieży, straszyły Bogu ducha winnych ludzi, mimo egzerorcyzmów, które faceci w czerni opanowali do mistrzostwa i z szewską pasją próbowali pozbyć się natrętów. W przypadku dziewczynki działo się to samo. Pomogę jej! Nie potrzebuje egzorcyzmów. -Jak masz na imię? -Lidka- spojrzała na mnie z zaciekawieniem. -Lidziu, zaraz ją znajdziemy. Musisz tylko się uspokoić i powiedzieć mi, jak twoja mamusia się nazywa i gdzie ostani raz się widziałyście. -Pod…