Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Duchy · 3 min czytania

Spotkanie z duchem

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wracałem do domu. Jedynym źródłem światła były uliczne lampy, które ledwo rozświetlały mrok jesiennej nocy. Nieliczni ludzie, którym niestraszny był ziąb, mijali mnie posępnie. Wyglądali na tułaczy-rozbitków życiowych bez godności, odrzuconych przez społeczeństwo. Żywe trupy. Ludzie, którzy mogliby nie żyć i świat nic na tym by nie stracił. Któż inny mógł iść o północy ulicami brudnego i nieprzyjaznego miasta? Duchy? Wtedy nie wierzyłem w nadprzyrodzone moce, zabobony czy gusła. Niestety, tej nocy moje postrzeganie świata uległo zmianie… Ubrany był w czarny garnitur, w ręku miał aktówkę. Wyglądał jak prawnik. Tańczył wokół przechodniów i śmiał się z nich szyderczo. Oni nie zwracali na niego uwagi, jakby był niewidzialny. Gdy się do niego zbliżałem, ogarniało mnie przerażenie. Z każdym krokiem robiło się chłodniej. Ku memu nieszczęściu spojrzał w moją stronę, przerwał taniec. Skierowałem wzrok w kierunku jego twarzy. Nigdy nie zapomnę tego widoku. Koszmar, który nie śnił się filozofom. Blada twarz, oczy czarne jak węgiel i szeroki uśmiech pełen szpiczastych zębów. Jego spojrzenie było hipnotyzujące. Lampy zgasły, a ludzie zniknęli. To było jak sen, czas stanął w miejscu, a z oddali było słychać tylko krakanie kruków. Skąd one się tu wzięły? Czy przywołał je stwór? A może przybyły, bo spodziewają się uczty? Uczty, na której głównym daniem będę

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Spotkanie z duchem — czytnik · opowiadania