Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 8 min czytania

" Spowiedź "

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

WSTĘP

A więc… Postanowiłem napisać książkę o miłości. Tak, bezkonkurencyjny temat dla pisarzy, który wykorzystano w literaturze tysiące razy. Ale ta historia będzie wyjątkowa. Dlaczego? Będę w niej przełamywał tak zwaną „Czwartą ścianę”. Co to znaczy? Nie jednokrotnie będę zwracał się do Ciebie czytelniku. Historia jest oparta na faktach, a ja jestem jednym z jej bohaterów. Jednak nie będzie to opowieść o mojej miłości. Będzie to opowieść o miłości, którą ja – chcąc nie chcąc – z własnej woli nakręciłem. Dużo bólu sprawiło mi przywoływanie tych wszystkich wspomnień i sytuacji związanych z ową historią, dlatego mam nadzieję, że zostanie dobrze przyjęta. Opiszę ją z perspektywy mojej osoby. Więc zacznijmy od teraz. Od miejsca w którym teraz się znajduję. Siedzę na podłużnej ławce, a w moich uszach ciągle dzwoni muzyka nie pozwalając mi zebrać myśli. Raz po raz mijają mnie nauczycielki prosząc mnie, abym dołączył się do zabawy. Wokół mnie wirują światła dyskoteki, a powietrze jest duszne od dymu który unosi się w promieniu najbliższych czterdziestu metrów. Ale dzisiaj nie chcę się bawić. Powoli wstaję kierując kroki ku klatce schodowej rozglądając się, czy ktoś mnie nie woła. Przyzwyczajenie. Powoli stawiam kroki mając nadzieję, że za chwilkę ktoś złapie mnie z ramię. Mówiąc „ktoś” nie mam na myśli byle kogo, ale o tym później. Idę schodami i mijam piętro patrząc przy okazji przez okno na ulice rozświetlone blaskiem lamp. Kiedy schody się kończą, oddalam się od źródła muzyki, ale w mojej głowie nadal dzwoni. Wchodzę na korytarz i przechodzę kilka metrów. Zatrzymuję się odruchowo przy tym starym, podrapanym meblu stojącym we wnęce. Na brzegach desek widać wydrapane imiona, inicjały w serduszkach, lub niecenzuralne słowa. Normalna rzecz w gimnazjum. Jednak nie przyszedłem do tej ławeczki żeby oglądać te rysunki, a żeby przywołać wydarzenie sprzed pół godziny. Tam pocałowali się pierwszy raz. Tak, „oni”, a nie „my”. Bo to nie o mnie się rozchodzi.

Zacznijmy więc od początku: Było ciepłe wrześniowe popołudnie, wokół dało się słyszeć głośne i radosne krzyki dzieci. Świat był pomarańczowy, bo słońce kończyło swoją podróż po nieboskłonie powoli zachodząc za horyzontem. Razem z moimi znajomymi wchodziłem pod nie stromą górkę chcąc zajrzeć do naszej starej szkoły otoczonej drzewami lipy i dębu. Było to tydzień po rozpoczęciu się roku szkolnego, w piątek, a ja poszedłem właśnie do pierwszej klasy gimnazjum. Za pewne każdy z was przeżywał to co ja – Nowi ludzie, nowa szkoła, nowi nauczyciele, nowa okolica i warunki. Wszyscy byliśmy niesamowicie podekscytowani i wymienialiśmy się swoimi uwagami i spostrzeżeniami. I wtedy padło bardzo ważne pytanie. - Bartek? Która dziewczyna z klasy najbardziej Ci się podoba? – Spytała Sylwia stawiając małe kroki i co chwilkę zerkając na mnie. Słysząc i analizując każde wypowiedziane przez nią słowo odpłynąłem. Przed oczami stanęła mi postać jednej dziewczyny, która przez ten miniony tydzień najbardziej przykuła moją uwagę. Była średniego wzrostu o pięknych, jasnych blond włosach i zielonych, kocich oczach, w które tak często patrzyłem z nadzieją, że któregoś dnia spotkam ją wzrokiem. Była niesamowicie dziewczęca, na jej twarzy często pojawiał się różowo – czerwony rumieniec, który nieco maskował piegi rozsiane po jej policzkach. Obserwowałem ją tylko przez tydzień, ale była tak niesamowicie przyciągającą uwagę osobą, że na każdej lekcji wodziłem za nią wzrokiem. - Hej! Bartek! Gdzie odleciałeś? Jesteś z nami?! – niemal krzyczała Sylwia starając się obudzić mnie z przedziwnego transu który mnie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
" Spowiedź " — czytnik · opowiadania