Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 4 min czytania

Spowiedź powszechna II

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. U spowiedzi ostatni razy byłam trzy dni temu. Te nikogo poza mną nie frapujące 6 liter do pionu to albo Judasz albo wątpił. Do pionu. Coś mnie postawiło do pionu, choć powinnam trzymać poziom. Zdecydowanie za bardzo bardzo podoba mi się geometria. Przekreślić to grubą kreską jest łatwo. Najlepiej amfą. Pilna uczennica. Uczynna. Pojętna. Ponętna. Bliźniemu zawsze pomogę w potrzebie. Twój bliźni rany zabliźni. Pożycie nie jest po życiu. Obcować lepiej nie z obcym. Punkty A i B łączy lubie(ż)nie. Taka tam przy(jaźń). Poronione odloty podlotków. Bujanie w obłokach. Krótkie uniesienia, od których nabawiam się wskroś doskwierających lęków wysokości. Zwieszona na tych puszystych jak rubensowska baba chmurach utkanych ze słodkiej do porzygu cukrowej waty. Takiej z zawianego tandetą i zawianymi chłopami małomiasteczkowego festynu. Zmamił mnie nęcący miłymi dla oka kolorami wózek, za którym stał przystojny wąsaty mężczyzna. Ubrany był w pedantycznie czysty idealnie skrojony ciemnoczarny garnitur, na którym ku mojemu przerażeniu nie spoczywał ani jeden drobny kłak czy też zagubiony włos, które wszakże wiosną w powietrzu unoszą się często. Unoszą się, bo ludzie się unoszą a później rwą sobie z głowy ów włosy. Wiosna budzi w ludziach zwierzęta a zwierzęta linieją. Przeklęte uniesienia. Idealnie skrojony mężczyzna zacmokał trzykrotnie i wdzięcznie podkręcając wąsa zapytał się na jak potężną porcję miałabym ochotę. - Podwójną. – odpowiedziałam łakomie Ostrym pazurem zahaczył o…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%