Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 9 min czytania

Sprint

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Tim naprężył mięśnie i podniósł tułów. Jak zwykle czas od komendy “Steady!” do wystrzału dłużył mu się w nieskończoność. Tylko 1,5 sekundy, ale w zupełności wystarczało żeby stracić koncentrację. Kątem oka, nie zmieniając pozycji, spojrzał na zawodnika na sąsiednim torze. Achilles – mistrz absolutny, nawet imię się zgadzało – od ostatniej olimpiady wygrywał wszystko na 100 i 200 metrów a na pomniejszych mityngach uzupełniał listę swoich startów o 400m, skok w dal, skok w wzwyż, płotki i Bóg wie co jeszcze. W tych “dodatkowych” dyscyplinach nie zawsze wygrywał, ale wystarczająco często, by uznano go za największy fenomen w historii sportu. “Stand up!” Hałas na stadionie. Sprinter mocno się odbił i przebiegł kilkanaście metrów. Pozostali zawodnicy również wyskoczyli z bloków. Tylko słynny Grek po usłyszeniu komendy podniósł się powoli, trochę ociężale, jakby myślał, że w ten sposób straci tylko minimalną ilości swoich, jak powiadała plotka powtarzana przez co drugą Greczynkę, niespożytych sił. Mięśnie powoli przestawały wibrować i zaczynały się rozluźniać, na szczęście trener zareagował błyskawicznie i od razu odłączył stymulatory. Dopiero teraz Tim zdał sobie sprawę, że właściwie nie ma pojęcia na jakiej zasadzie to działa. Miniaturowe urządzenia wszczepione na powierzchni mięśnia – no dobrze, ale stymulacja mechaniczna czy biochemiczna? Jako inteligentny student, pełne zaprzeczenie stereotypu sportowca – głupiego osiłka, miał pełne prawo do takich interesujących, ale bezowocnych rozważań. W końcu, prawie na 40 metrze wyhamował i wolnym krokiem wrócił na linię startu. Po drodze mimowolnie podłubał się w uszach i kilka razy głęboko wciągnął powietrze. Filtry w nosie cały czas go uwierały, a zwiększona objętość płuc przydawała się tylko przy dużym wysiłku. Przez większą część czasu miał uczucie ciągłego duszenia się. Tim po raz kolejny ustawił się w bloku numer 4. Zanim opuścił głowę, jeszcze raz rozejrzał się na boki. Po prawej miał swojego najgroźniejszego konkurenta – Greka. Po lewej kolegę reprezentacyjnego i jednocześnie imiennika, który mimo, ze najlepsze lata miał już za sobą to ciągle był groźny i stanowił pewny filar amerykańskiej sztafety. Na ósmym torze sprinter dostrzegł wątłą, w porównaniu z sześcioma Murzynami i Grekiem, sylwetkę Chińczyka O_Imieniu_Na_Którym_Można_Połamać_Język. To był chyba jedyny reprezentant gospodarzy w jakimkolwiek finale, nie licząc gimnastyki i tenisa stołowego oczywiście. Bijąc rekord życiowy i cudem kwalifikując się do biegu finałowego, stał się bohaterem dla dwóch miliardów ludzi. “Steady!” Amerykanin natychmiast podniósł się i postarał maksymalnie skoncentrować. Jak rzadko kiedy udało mu się odciąć i nie myśleć o niczym. Huk wystrzału odbił się bolesnym echem w jego czaszce. Niesamowite! Finał i start od razu bez ani jednego falstartu. Może się przestraszyli i startowali asekuracyjnie po tym jak kilku zawodników ze światowej czołówki odpadło w eliminacjach? Tim nie startował asekuracyjnie. Mikrochip błyskawicznie podał mu informację o reakcji. 0,100 s! Start idealny. Jedna tysięczna szybciej i uznano by to za falstart. Mimo wszystko nie był zadowolony. Wiedział, że gdyby nie ukryte słuchawki dostrojone do pistoletu startera, nie miałby tak dobrej reakcji startowej. Słuchawki skracały czas reakcji o ułamki sekund potrzebne normalnie impulsowi na wędrówkę kablem z pistoletu do głośnika i, już jako fale dźwiękowe, z głośnika do ucha zawodnika. Poza tym ze słuchawkami głęboko w uszach nie sposób było nie usłyszeć sygnału. Mikrochip podał też reakcje startowe pozostałych zawodników. Byli o niebo wolniejsi. 20 metr. Nie wiadomo skąd Tim poznał swój międzyczas. Bardzo dobry, ale czy wystarczy na rekord świata wyśrubowany przez Greka, przy okazji któregoś z ostatnich mityngów, do magicznych 9,60? Szkoda, że to sprytne urządzenie nie podawało też międzyczasów innych zawodników, ale i tak młody sprinter kątem oka widział, a może czuł, że jak na razie wszyscy zostali z tyłu. Mięśnie zaczynały wchodzić w odpowiedni rytm, krok się wydłużał, ręce młóciły powietrze coraz szybciej. Głośny sygnał gdzieś w głowie Tima oznaczał, że czas przejść z pozycji pochylonej do wyprostowanej. 50 metr, połowa dystansu. Mikrochip ciągle zalewał go potokiem danych. Międzyczasy, przewidywany czas ostateczny, praca serca, mięśni i tym podobne. Tim przypomniał sobie męczące chwile kiedy musiał przyzwyczajać się do

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Sprint — czytnik · opowiadania