Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Hobby · 5 min czytania

Stajenny część 2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W szpitalu byłem traktowany prawie tak samo jak małpka w ZOO. Przeszedłem szereg badań, zanim ustalono, co mi dolega. Lekarz prowadzący bez wahania postawił diagnozę-Anorexia Nervosa. Byłem ponoć pierwszym anorektykiem w Concord Hospital. Pielęgniarki i młodzi lekarze często zaglądali do mojej sali, kręcąc głową z nieukrywanym zdziwieniem. Z powodu stresu kompletnie straciłem apetyt. Nie myślałem o kaloriach, po prostu jedzenie nie przechodziło mi przez zaciśnięte gardło, dlatego też "zarobiłem" sobie na sondę żołądkową, naprawdę bolesny zabieg. Po dwóch dłużących się niemiłosiernie tygodniach zostałem wywołany z sali do gabinetu doktora Nox'a. Nie zdziwiłem się specjalnie widząc moich opiekunów siedzących na beżowych fotelach w elegancko urządzonym pokoju. Lucy co chwila ocierała łzy, patrząc się na mnie w sposób, w jaki patrzy się na ciężko upośledzone dziecko, natomiast Ron skubał nerwowo rękaw swojej koszuli unikając mojego spojrzenia w każdy możliwy sposób. Przyglądał mi się uważnie, zapewne myśląc, co przeoczył że doprowadziłem się do takiego stanu. Przez chwilę czekaliśmy w milczeniu na doktora Nox'a. Cisza niemalże wibrowała w powietrzu, tworząc bardzo nieprzyjemną atmosferę. Kilka razy nabierałem powietrza w płuca, aby coś powiedzieć, ale nic sensownego nie przychodziło mi do głowy. Co mogłem powiedzieć? "Przepraszam"? Po paru minutach otworzyły się drzwi, a w progu pojawiła się sylwetka doktora. Był to wysoki, szpakowaty mężczyzna w średnim wieku. Sądząc po oprawionych w złote ramki zdjęciach na biurku miał syna, trochę starszego ode mnie. Zdjęć było pełno. Przedstawiały młodzieńca w różnych sytuacjach-z dziewczyną, kolegami, na czyichś urodzinach... Zastanawiałem się, jak to jest być kimś takim-mieć ojca, matkę, normalny dom, dziewczynę czy chociażby kumpli, tak jak wszyscy. Wtedy wydawało mi się, że tylko mnie to ominęło. -Jak miło widzieć wszystkich w komplecie-powiedział doktor, odsuwając stojące za biurkiem krzesło-Artur, wiesz, dlaczego tu jesteśmy? -Nie, nie wiem-odpowiedziałem szybko, opuszczając wzrok na swoje kolana-Moim skromnym zdaniem jestem osobą względnie zdrową. Doktor Nox zaśmiał się cierpko. -Jesteś z pewnością zdrowym chłopcem-poprawił na nosie okulary i otworzył zielony, lekarski notatnik-Czterdzieści pięć kilogramów wagi, sto osiemdziesiąt trzy centymetry…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Stajenny część 2 — czytnik · opowiadania