Inne · 3 min czytania
Stan
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
„Stan”
- Jestem Stan.
- Szeroko otwieram swoje zielenią umalowane oczy. Po raz pierwszy w życiu dostrzegam, po raz pierwszy widzę.
- Patrz, jakie to wszystko jest piękne... Muzykę słychać już tylko w oddali. Tam on, ten zmęczony życiem saksofon, krzykiem uwalnia ból swojego istnienia. Mój ból. Moje cierpienie.
Część 22 / 2
- Widzę ulatujące w przestrzeń nuty. Jak czarne ptaki rozwijają swoje stłamszone samotnością skrzydła. Łączą się w pary. Odlatują na zawsze, donikąd. Nigdy już nie powrócą. Nie ważne... Ich pustkę zapełnią nowe, inne, niczym nie skażone wibracje.
- Cień tego ostatniego, żyjącego drzewa, pomaga mi oddychać. Jest ono samotną wyspą pośród tego morza strachu i tylko ono jedno, jedyne, potrafi mnie zrozumieć. Wtulony w jego ramiona czuję, że odpływam. Powolutku, spokojnie, uciekam ze świata smutku do świata zapomnienia...
- Wyobraź sobie tą niczym nieograniczoną przestrzeń. Spójrz na te łąki zielone, na te kołyszące się w oddali łany zbóż, co swym kolorem tworzą jedność ze słońcem. Usłysz tę cicho szumiącą rzekę, która wytrwale i nieustępliwie przemierza odmęty czasu. Poczuj zapach tego świeżego, przepełnionego wolnością powietrza. Odetchnij głęboko, wypełnij całą swoją duszę i powiedz mi, czyż życie nie jest piękne?
- Nareszcie czuję się wolny. Czuję, że wygrałem. Wydostałem się z tego wkoło jadącego…