Fantastyka · 4 min czytania
Stanisław&Fred: Fotel w szkocką kratę
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kochał go. Naprawdę. Dla niektórych mógł ( i był ) to zwykły ,a wręcz niesamowicie niegustowny fotel. W szkocką kratę. I nie chodzi o to ,że nie pasował do wystroju. Nawet gdyby wszystkie meble, dywan i tapeta była w szkocką kratę to on by nie pasował. Możliwe ,że w sklepie pełnym takich samych foteli on by tam nie pasował.... Ale Stanisławowi się podobał. Wygodnie się w nim oglądało telewizje. Nawet jeżeli zajmował dwa razy więcej miejsca od innych mebli nie mógł go wyrzucić. Bo był wygodny. I nie miał z nim praktycznie żadnych problemów. Aż do czwartku. Otóż w czwartek tak jak zwykle Stanisław zasiadł w swoim okropnie niegustownym (ale za to jakże diabelnie [co patrząc na to z perspektywy czasu było i jest dobrym określeniem] wygodnym). Włączył telewizor obejrzał Panoramę i poszedł po Freda. Starał się go nie traktować jak więźnia i dlatego pozwalał mu oglądać telewizję i robić inne tego typu rzeczy. A nie przyniósł go na Panoramę bo Fred nie znosił wiadomości... Stanisław podejrzewał ,że gdyby mieszkał w słoiku i był samą głową wiadomości też by go denerwowały. Nie wiedział czemu. Ot tak. - No to Fred co oglądamy? -zapytał z uczuciem ( przez ostatni rok nawet go polubił). -Nie jestem Fred....Tylko Siergiej! - odrzekł tradycyjnie po czym dodał - może jakiś horror jest? -Hmm.....jakiś o opętaniu...co ty na to? I tak obejrzeli horror o opętaniu. Był nawet dobry. Choć to jak zwykle były bzdury...demonów tak się nie wypędza o czym Stanisław wiedział doskonale (sam ich już kilka wypędził) no ,ale na ekranie się sprawdzało. I wtedy się zaczęło. Wpierw fotel lekko zaczął się trząść ,potem uniósł się w powietrze ,a potem zrzucił Stanisława. A potem wrócił na swoje miejsce jak gdyby nigdy nic się nie stało. - No i masz babo placek - podniósł się z ziemi - Że też ci się takich filmów zachciało.... -A więc to moja wina?! - obruszył…