Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 5 min czytania

Stanisław&Fred: Spotkanie ze śmiercią

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dzień był dość upalny i nie zapowiadało się na zmianę w ciągu najbliższego tygodnia. Nic tylko leżeć... I tak też zrobił Stanisław (bo tak miał na imię nauczyciel historii). Rozłożył w ogródku leżak ,a nieopodal pod drzewem postawił słoik z głową Freda. Uważał ,że należy się jego głowie trochę świeżego powietrza od czasu do czasu ,a w końcu nie chciał go traktować jak więźnia. Musiał jedynie pamiętać żeby jego głowę kłaść w cieniu... Kiedyś postawił go na słońcu a później o nim zapomniał i musiał przez całą noc wysłuchiwać jęków jak to Freda boli głowa. -No Fred robi się późno czas wracać do domu.-przeciągnął się na znak wypoczęcia i rozzłoszczenia Freda który miał do dyspozycji samą głowę. -Ile razy ci mówiłem, że nie nazywam się Fred tylko Siergiej?! Niech tylko się dowiem gdzie schowałeś moje ciało.... -To co? odkręcisz zębami pokrywę słoika i się doturlasz do tułowia? Oj Fred....-podniósł słoik i zaniósł do szafy w sypialni. -Nie nazywaj mnie Fr- Stanisław zatrzasnął drzwi. Stanisław poszedł do kuchni i przygotował sobie na kolację trochę kalafiora ,a później obejrzał jakiś film w TV...ni był dobry, ale wystarczyło żeby zachciało mu się spać. Kiedy już miał iść rozkładać łóżko ktoś zastukał do drzwi. Stanisław przeszły ciarki...to było.. dziwne stuknięcie takie.... bardziej stuknięcie od zwykłego stuknięcie ,ale jakby...nieżywe stuknięcie...takie które straciło radość ze stukania... -Kto tam? Mam nadzieje, że to coś ważnego bo jest już.... -Pan Stanisław Zarakowicz? -odezwał się głos...dziwnie pusty i dźwięczny zarazem...jeszcze gorszy od stuknięcia w drzwi. -Tak, ale o co....-głos znów mu przerwał. -Urodzony 13 lipca 1967 roku w Pruszance o godzinie 17:51? -Tak.....-Stanisław poskładał wszystko razem i już wiedział kto stoi za drzwiami. Otworzył je szybkim ruchem. -Przyszedłem po ciebie.-wypowiedział to śmierć tonem człowieka który mówi to wiele razy dziennie i już mu to zbrzydło. -Jak to?! Przecież ja mam dopiero 37 lat! Zdrowo się odżywiam! Nie mam problemów z sercem! Nie mogę tak po prostu umrzeć.... -Kalafior- wtrącił śmierć -Zawsze dbałem o....co?- poczuł się zbity z tropu. -Kalafior.-powtórzył śmierć.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%