Inne · 29 min czytania
STARA WAŚŃ
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 4
I GOŚCIE
...a działo się to wszystko tak dawno, że i tak nikt się kłamstwa nie dopatrzy. Było to tak dawno, że powietrze było powietrzem, a las lasem. Tak dawno, że woda w rzece nie była zabójcza. Mężczyźni włosy do pasa nosili, a kobiety chodziły bez bielizny. Nie było ni wściekłych krów, ni pryszczatych świń. Było pięknie i zielono. Miłość panowała na tronie w kwiecistej koronie! A było to tak... Poranek wiosenny świtał nad czarną lasów ławą, otaczającą widnokrąg dookoła. W powietrzu czuć było woń liści i traw młodych. I milczenie było, tylko z dala ozwała się poranna muzyka lasów...
-Och, zamknij się wreszcie!- wrzasnął wąsaty Jurko do przygłupiego syna. Obaj jechali trzeci dzień przez puszczę bez jadła. -A aaale tatku! Normalnie głodny żem. Morde mi kurde wysuszyło! -Zawrzyj pysk Pletku! Ja też głodnym i się nie drę! Zawrzyj jadakę, bo cię zjem, jak mi bogowie świadkiem!- Nagle Jurko spostrzegł w oddali smugę dymu. -Już blisko do Wróbliska. Kiedym tam dojedzie, trzymaj pysk swój synku zwarty i wstydu mi oszczędź. Lepiej syna mieć niemowę niż pacana. -Eeeee...- przytaknął Pletek i uśmiechnął się tak potwornie, że aż starym dreszcz wstrząsnął.
Dokoła się las rozlewał wiekowy, wysoki, gęsty. Po środku łąka z zasiekami drzew zrąbanych otoczona. Na niej chałupy, chrustem i belami opatrzone. Zbliżając się ku Wróblisku spostrzegli starego Bubla.
-Pokłon wam czcigodny Bublu!– ozwał się Jurko z konia zsiadając. -Zdrów bywaj Jurko, cóżeś znów przywiózł. Błyskotki jakie? Bursztyn? -Wszystek mam. Wołaj baby, niech oczy nacieszą, wybiorą. Ty mnie i syna mojego niemowę ugościsz. Skór dasz i konia nowego. Kwita będziem!- uśmiechnął się Jurko. -Ano niech będzie!- Kiedy zleciały się do owych skarbów niewiasty, Bubel gości na piwo zaprosił do izby. -Gdzie to nogi niosą? -Do knezia Konia.– odparł Jurko rozrywając łapczywie bochen chleba. -Słuch idzie, że kneź okrutnik straszny, ludków męczy. -Ja się knezia nie lękam. My jednej krwi. Krzywdy mi nie zrobi!- Nagle w sieni ukazały się trzy postacie niewieście w biel odziane, z wiankami na głowach. Jedna miała włosy jak słoma jasne i długie, uśmiechała się złowieszczo, druga z grymasem oburzenia włos czarny jak kruk odgarniała z twarzy, trzecia z włosami ognistymi pierścionki pchała na palce. Były to Amfa, Hera i Koka. Córki Bubla. Za nimi stał poczerwieniały ze złości potężny, zarośnięty po zbójecku mężczyzna, w skóry odziany. -Cóż to zacny Sugusie sprowadza cię w me progi!?- stary Bubel aż się z ławy poderwał. -Córka twoja Bublu. Znów mi na konia czar rzuciła!- wrzasnął Sugus wskazując na Herę. -Koń miast w przody gnać, w koło się kręci. Jak pies, ogon łapie i poszczekuje, potrzebę mając kopyto przy drzewie unosi. Ubiło by mnie bydle nie dalej jak wczoraj. Siadł ja na niem, a on w galop oszalały, za kotem się puścił, kota nie dogoniwszy, na grzbiet się rzucił i tarzać począł! Do roboty byś Bublu córki swe zagonił, co by im durne idee do głów nie przychodziły. -Jazda uroki odczyniać!- krzyknął do Hery z ledwością śmiech powstrzymując ojciec. Ta mruknęła coś pod nosem, błysnęła piorunem spod rzęs i wyszła z sieni. -A wy?! Dość chichotu! Amfa po wodę! Koka do pomocy matce!- Popatrzyły się po sobie siostry śmiechem wybuchły i poszły. -To goście nasi Sugusie. Jurko i jego syn Pletek. Do knezia na dwór jadą.- przedstawił Bubel. -Pan mój nie spodziewa się gości.- mruknął Sugus, który armią knezia dowodził. -Chyba, że do wojska zaciągnąć się chcecie. My nowych potrzebujemy! -Panie- ozwał się Jurko- jam stary, syn kaleka, niemowa...My handlem się trudzimy... -Dobrze więc.- sapnął ciężko Sugus -Bubel niech da mi jakiegoś kmiecia na służbę. Choćby jako wynagrodzenie za córki czary! A wy- kiwnął głową na starego i niemowę. -i tak ze mną jako zakładniki pójdziecie. -Mam ci ja pachołka. Jak syna go kocham. On do ciebie na służbę pójdzie.- powiedział Bubel ze smutkiem w głosie. -Szamborze!- krzyknął i zaraz w drzwiach chłopak wysoki, szczupły jak kijek stanął. -Pójdziesz ty z zacnym panem na służbę do wojska najjaśniejszego kmiecia naszego!- Tylko skończył jak chłopak do nóg mu przypadł i jął prosić o łaskę. Bubel go nogą odepchnął, garniec piwa pod nos podstawił i nic nie martwić się przykazał. -Tobie w polu nie bardzo chce się robić, a koło domu też nie lepiej, więcej leżysz i jesz, niż pracujesz.- i szeptem do ucha Szambora dodał. -Ty na zwiady tam pójdziesz, i wrócisz nim się obejrzysz...
Na drugi dzień, gdy słońce wstało, Wróblowo szło żegnać Szambora, Jurko i Pletka, których Sugus z sobą w las zabierał. Na Pletka Bubel kilka skór zarzucił w ramach zapłaty za błyskotki. Sugus na konia wsiadał z obawą, lecz koń nie szczeknął a komendzie „wio” się poddał, jeno grzbiet wyprężył i ziewnął. Hera stała w oddali i machając na pożegnanie, uśmiechała się tajemniczo...
II KOŃ
Część 22 / 4
Dzień cały jadąc, gaj przejechali i tu dopiero szersza przestrzeń przed nimi się odkryła. Było już widać koło jeziora wieżę wyniosłą, gród drewniany, w którym kneź panował, a dookoła gródu chaty i szopy się cisnęły. Poznano Sugusa i bramę wnet otworzono. Sam Koń i jego żona Koniowa w drzwiach stanęli.
-Kogoś ty mi tu przywlókł Sugusie? -Szambora, pachołka do wojska od starego Bubla, Jurko i jego syna, co się do was w gościnę wybierali. -To ziomki żony mojej- mówiąc to skinął na Koniową -zabierz ich gdzie kobieto! A tego, jak mu tam... -Szambor..- przypomniał Sugus. -Taa, Szambora odeślij do całej zgrai. Niech się walczyć nauczy! Zapraszam cię do siebie. Pewnieś głodny!
Koniowa siedziała w swej izbie i słuchała, co jej Jurko o synach prawił. Pletek jadł chleb w milczeniu, jak mu ojciec przykazał. Jurko opowiadał o tym, jak się Ptaszek i Fistaszek sprawują u stryjów za Łabą. Pletek mlaskał . Jurko bajał i bajał...
-Dobre nowiny mi przynosisz. I błyskotki. Weźmiesz zaraz syna, dwa konie za zapłatę i uciekniesz. Tu niebezpiecznie jest zostawać.- wyszeptała nerwowo. -A Miłościwy Pan mnie dziś do siebie nie przypuści?- zapytał Jurko. -Pan zły jak pies. Dowiedziawszy się, że Niuniek na nieprzyjaciół stronę przeszedł, zabrał kmieciom piwo i miód, w karczmach wodę jeno dowolił pić i odgraża się, że na wszystkich włościach tak uczyni. I u Niuńka i u Bubla, u Nachala i u Chwastka, Mieciów i u Piastka nawet...Uwięził syna Niuńka, też go tam o wodzie w lochu trzymał, aż chłopak bez piwa oślepł na amen!- Jurkiem dreszcz jakiś wstrząsnął i natychmiast na nic już nie czekając, postanowił nogi wziąć za pas. A uciekając, scenę jeszcze krew w żyłach mrożącą uwidział, jak Koń panów możnych z karczmy wypędzał, wrzucać ich do jeziora strażnikom nakazawszy, co by wodę pili.
Pędził ojciec, za nim syn i nie oglądali się za siebie, aż znów obejścia Bubla nie dostrzegli. -Pamiętaj Pletek- ozwał się do syna, gdy byli już na podwórzu. -to coś widział, dla siebie zachowaj. Ani mru mru... -Eeee...- przytaknął Pletek.
-O! Prędkoście jakoś z grodu wrócili- rzekł Bubel. -Co słychać u Konia? -A nic tam nie było do roboty...takie...- zaczął Jurko i wszedł za starym do izby. Hera przyglądająca się Pletkowi, złapała go za koszulę i odciągnęła na bok. -Ja durna nie jestem. Wiem, że ty gadać potrafisz! Mi możesz powiedzieć! Śmiało! -Eeee...- zaczął Pletek, poczym pochylił się do ucha dziewczyny i szepnął parę słów, po których Bublowa córka aż pobladła. -Och.. idź zjedz coś!- Rzuciła w jego stronę na odchodne.
Pod wieczór stanął ojciec nad brzegiem jeziora, gdzie Hera w tafli wody się przeglądała. -Nic wam handlarz nie mówił?- zapytała nie odwracając się nawet. -Milczał jak grób. -A mnie szczęśliwa dola dała z niemowy dobyć języka. Straszne mi on rzeczy opowiedział. Popłakał się nawet.- Hera zaczęła po cichu swoje opowiadanie a Bubel wsparty na kiju słuchał ze spuszczoną głową i córce przerwać nie śmiał. Kiedy skończyła, rzekł: -Wiec trzeba zwołać. Wyjścia innego nie ma. Ludzie samopas chodzą.- W oddali dała się słyszeć pieśń wędrownego bajarza Slawki:
Część 33 / 4
...krętą drogą, umęczon w boju, wracał do zamku swego, wyglądał złowrogo, toć każdy bał się oblicza jego! Chędożyć nie mógł wojak ten niestety, od dawien- nie- bowiem mówiły mu kobiety. Zły był i miotał klątwami, nagle zatrzymał się między drzewami. Zsiadł z konia, zrzucił odzienie, i brutalnie, między pnie wepchnął paskudne swe przyrodzenie! Hej! Hej!
-Niech ktoś mi jutro przypomni, bym tego grajka precz przepędził!- dał się słyszeć głos Bubla.
III NAPAŚĆ
Nazajutrz wybrał się Bubel z samego rana do sąsiada Nachala. Był to młody pan na włościach. Bogaty, przebiegły i nachalny do kobiet, jak mało kto. Córki Bubla mu w oko wpadły, toć ojca serdecznie ugościł i na polowanie zabrał. Potem siadł z nim w izbie przy piwie i tam już mu Bubel o okrutnościach Konia prawił. Razem uradzili, że najlepszym wyjściem, wiec zwołać by było. Spędzić nań wszystkich możnych i panów włości okolicznych. Wybrać przywódcę i wspólnymi siłami knezia obalić.
Późnym południem udali się obaj do Niuńka, lecz ten stratą syna tak był przybity, że mu się nawet gadać nie chciało. Przeklął on tylko Konia razy kilka, pomoc jakąś obiecawszy, na spoczynek się udał.
Wieczorem Bubel i Nachal do wrót Piastka zastukali. Ten przyjął ich rad, tym bardziej, że w Koce był zakochany i już od czasu pewnego, do Bubla o rękę jej prosić iść chciał. Piastek był spokojnym i cierpliwym człekiem, co do polityki się nie mieszał, koty łowne hodując. Był to dobry interes, odkąd Popiela myszy zjadły. Przyjął gości i wysłuchał opowieści, wsparcie w sprawie obiecawszy. Kiedy Bubel i Nachal Piastka opuścili, noc już nastała, a że Wróblowo blisko, zaprosił Bubel Nachala na nocleg do siebie. Zaświeciły się oczy jego zielone na myśl o córkach starego i pot na czoło mu wstąpił perlisty. -Niech ci się tylko mych córek nie zachciewa!- uciął Bubel i obaj ruszyli do osady.
-Gościa prowadzę!- krzyknął wchodząc do izby. Żona na stół dostawiła dodatkową misę, piwa do dzbana nalała i pokłoniła się przybyszowi. Córki w izbie obok żywe prowadziły dysputy. Nagle w drzwiach pojawiła się Amfa. Omiotła beznamiętnym spojrzeniem Nachala, a gdy ten skłonił się jej nisko i błysnął w uśmiechu zębami, skwitowała to cichym –Phi...- i poszła ogrzać się przy ognisku.
Część 44 / 4
Naraz pojawiła się Koka. Tej też się ukłonił młodzian po pas, lecz ona burknęła tylko na odczepkę –tak, tak...- i wyszła z chaty.
-Pewno się pokłóciły- skwitował Bubel, nalewając gościowi piwa do garnuszka. Teraz do izby wpadła Hera, już od drzwi wściekłym spojrzeniem mierząc Nachala. -Witam pannę!- zaczął chłopak nic się jej chłodem nie zrażając. -Panna to nie wie, że złość piękności szkodzi? -Panna, sranna. W rzyci to mam!- wypaliło dziewczę. Ojciec uśmiechnął się pobłażliwie, gdyż córki rozpuszczał jak dziadowskie bicze.
-Ożenił się bym ze Koką, ale do niej już inny po rękę się wybiera. Ożenił bym się z Amfą, ale ona podróże woli do odległych krain, niżli mnie. Ożenię się więc z tobą droga Hero, jeśli ojciec rad będzie. -Prędzej się Bałtyk z Tatrami zejdzie! I żebym się lubczyku trzy dzbany opiła, pokochać cię, nie pokocham! -Lubię takie dzikuski!- Nachal wargi oblizał i uśmiechnął się wrednie. Już chciała coś Hera powiedzieć, gdy wtem głos Szambora posłyszeli: -Wojna! Sugus najeżdża! Wojna! -Wyślij no gospodarzu parobka jakiego, by moich tu ściągnął!- krzyknął Nachal. -I niuńkowych i piastkowych, no i chwastkowych!- wrzasnął Bubel z ławy się podrywając.
Nim słońce wzeszło, kobiety, dzieci i starcy w las skryć się ruszyli. Drużyny zbrojne od sąsiadów po krzakach się pochowały, a Bubel stanął na dziedzińcu z synem Plemnikiem, co zjechał zza Wisły i Sugusa oczekiwali. Trzydziestu żołnierzy knezia pod wodzą Sugusa do Wróblowa zjechało, podstępu się nie spodziewając.
-A ja do was znowu w gości- odezwał się Sugus. -Kneź wam pokłon śle i do siebie w gościnę zaprasza. -Ja do niego w gościnę iść nie mam zamiaru!- odparł Bubel -Ty stary zuchwalcze!- wrzasnął Sugus. -Pójdziesz ze mną, choćby na powrozie! Jątrzysz, wiece zwołujesz, przeciw Miłościwemu Panu spiskujesz! Za mną armia! Nie poradzisz! -I za mną armia!- Bubel uśmiechnął się, a z krzaków zbrojni powychodzili. -Będziemy się bronić!- Sugusowi twarz cała krwią zapłonęła. -Bij! Morduj!- krzyknął na swoich. Strzały i kamienie posypały się z obu stron. Plemnik ojca chciał zasłonić, lecz za późno było. Stary kamieniem w skroń dostał i na ziemię się osunął. -Zdrada!!!- wrzasnął oburzony Plemnik i począł okładać wroga. Kurz unosił się taki, że czasem swój swojemu dołożył, bo nic widać nie było. Dzielnie walczyła drużyna brodatego Chwastka i ludzie wielkiego Niuńka i spokojnego Piastka, który właśnie zgolił wąsy i brodę i wróg go nie rozpoznał. Dużo hałasu robiła drużyna Nachala, mikry Jaro, gruby Wojtach i Marko, co mu nos w karczmie przy piwie złamano. Sugus miotał się na koniu. Naraz koń wygiął grzbiet, parsknął, pana z siodła zrzucił i na drzewo pomknął. -Znowu!!!- ryknął Sugus. –Zabiję te babę!!!- Żołnierze śmiechem ryknęli. Poczym okryty hańbą Sugus, widząc, że bitwy nie wygra, siłą pachołkowi konia odebrał i do odwrotu drużynę swą wezwał. Bubel wciąż na ziemi leżał, a teraz już powoli świadomość odzyskując, rozglądał się w koło bacznie. Wzrok jego padł na Niuńka. -E! Cycki ci urosły, czy co?- zapytał, biorąc kompana za żonę swoją. -Tatko się źle czuje...- zaczął przerażony Plemnik -W rzyci tam! Wreszcie się sobą czuję! Wychędożył coś bym!- zarechotał Bubel, a Niuniek na wszelki wypadek odsunął się nieco. A tym czasem poszedł w las Szambor po kobiety, dzieci i starców, bo dnia następnego święto boga Chmielu mieli świętować wszyscy razem...
IV PORWANIE
Nadszedł dzień boga Chmielu, święto w całym pogańskim obchodzone świecie, na którego cześć paliły się ognie nad Adrią, Batem, Dunajem, Łabą, Wisłą, Dniestrem, Sekwaną i Rodanem. Dzień boga Chmielu najdłuższy w roku, noc boga Chmielu najkrótsza była. Wszyscy zjeżdżali z okolic na górę świętą, nad święte jezioro. Przybyli już Ruble i Piastki, Niuńki, Chwastki, Nachale i Miecie, choć tym ostatnim nie po drodze było i daleko, ale z sobie znanych przyczyn tu zjechali. Byli to trzej bracia, najmłodszy Tomko karczmę miał za Łabą, średni brat Miet hodowlę rumaków, najstarszy Przemko skarbca kneziowego pilnował. Ogniska rozpalono. Piwa i jadła nawieziono. A, że święto nakazywało stare waśnie porzucić, to i Sugus przyjechał z darami. Hera obiecała czar z konia jego zdjąć,…