Akcja · 2 godz. 15 min czytania
Stargate Varonat 2nd Season
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 4
Stargate Varonat 2ND Season
2x01 Upgrade part 2 Żołnierze celowali do Toma czekając na dalsze rozkazy od Jolela. - Za dużo wiesz musisz teraz zginąć mógłbyś zniweczyć nasze plan - Więc Melger miał rację, mogłem wcześniej domyślić się że to ty przekazywałeś informacje dla Silonów - To nie było tak, mieliśmy tylko przygotować grunt. Podczas gdy nasza armia rosła w siłę my pobiliśmy z pomocą Kelona pięć planet. Musisz przyznać że to było mistrzowskie posunięcie - Z początku może tak ale pokonaliśmy was - Ty głupcze jeszcze tego nie rozumiesz? - zdenerwował się Jolel - w innych częściach galaktyki również trwa wojna. Siloni z każdą chwilą stają się coraz silniejsi. Nawet Kelon nie był w pełni świadom powagi sytuacji - Nie rozumiem tylko dlaczego tak późno zdecydowaliście się nas zaatakować - Melger miał swoje rozkazy. Jako zastępca Kelona miał go pilnować będąc jednocześnie jednym z najlepszych żołnierzy Sepha - Dobra ale gdzie wysłałeś jest Angelę? - Tego nigdy się nie dowiesz, zresztą ta wiedz i tak ci się już nie przyda - powiedział dając znak żołnierzom Nagle pojawiła się Tifa, zaskoczona sytuacją którą zastała była pewna że nastąpiła pomyłka. - Jolel co tu się dzieje? - Właśnie Jolel powiedz jej co tu się dzieje, a może jej też się pozbędziesz? - Moje dziecko co ty zrobiłaś - powiedział załamując ręce Jolel - O co tu chodzi Tom? - zdziwiła się dziewczyna - Dość tego idziemy do wrót, mam lepszy plan - stwierdził Jolel ruszając w kierunku wyjścia z jaskini Zaraz po dotarciu na polanę Jolel wybrał kombinację. - Dobra Tom dość wtrącania się w nie swoje sprawy przechodź - Nie wydaje mi się to takie proste Tom podciągnął rękaw i odepchnął żołnierzy falą z wyzwalacza, po czym chwycił Jolela. - Mam tego dość gdzie ona jest? - Nigdy jej nie odnajdziesz, tylko ja wiem jaka to była planeta - Jak chcesz - odparł nie zamierzając prowadzić dalszej rozmowy ze zdrajcą Tom wepchnął Jolela w tunel, po czym podszedł do Tify. - Co ty tu robisz? - Devane i Zang mają kłopoty zostaliśmy złapani przez Silonów - Właśnie Siloni obawiam się że będziemy mieli kłopoty Po aktywacji tunelu przeszli na planetę z której uciekła Tifa. Dwóch strażników nie sprawiło im większego problemu. Po przedarciu się przez główne wejście odnaleźli uwięzionych pomiędzy filarami gdzie zostawiła ich Tifa. - Tom dobrze cię znowu widzieć Mimo dość sporego oddalenia od wrót wyzwalacz bez problemu poradził sobie z polem siłowym. - Tom jeżeli chodzi o to co stało się na Krath - zaczął Devane - Daj spokój to nie była twoja wina teraz spadajmy stąd - Gdzie chcesz pójść? - Musimy zablokować Jolelowi dostęp do wrót o których mówił Kiedy tylko się tam znaleźli trafili na oddział żołnierzy prawdopodobnie czekający na Jolela. Nie znając przybyszów dali się łatwo podejść i już po chwili poznali moc wszyscy zostali zlikwidowani. - Mamy mało czasu zabierzemy to co jest nam najbardziej potrzebne i zniszczymy ten budynek Wewnątrz ściągnęli z mapy galaktyki potrzebne współrzędne i Zang podłożył ładunki wokół sali. Kiedy tylko dotarli do wrót poczuli wstrząs wytworzony przez podziemną eksplozję. - Jesteś tego pewien? Może oni już tam są - Wątpię z tego co mówił Jolel nie znali jej położenia. Potrzebowali do tego mapy z Haylam dlatego nas tam wysłał Wrota otworzyły się i cała czwórka weszła w tunel. Krótka podróż tunelem czasoprzestrzennym zaprowadziła ich do zaciemnionego pomieszczenia. Tom zszedł z platformy i obejrzał się za siebie, wrota znajdujące się na tej planecie były inne niż pozostałe w galaktyce. Na pierwszy rzut oka można było zauważyć tylko że kryształy przy klamrach świeca się na niebiesko gdy są aktywowane. - Gdzie my jesteśmy Tom? - zapytała Tifa - To chyba placówka starożytnych wątpię żeby ktokolwiek w tej galaktyce był w stanie wykonać jakiekolwiek wrota co dopiero ich ulepszoną wersję - Myślisz że baza jest opustoszała? - Nie wątpię w to powinniśmy jednak zachować ostrożność, przeszukajmy to pomieszczenie Tom wszedł na umieszczona nieco wyżej na platformę na której znajdowały się jakieś urządzenia, po wciśnięciu jednego z przycisków opadły wielkie zasuwy wpuszczając do środka światło i ukazując pomieszczenie w całej okazałości. - To niemożliwe ten budynek nie może być aż tak wielki - stwierdził Decane widząc na hologramie plan kompleksu który rozpościerał się na ogromnej przestrzeni - Co tu było? - zapytał Zang - Boje się o tym myśleć, ale to miejsce może się stać doskonałym schronieniem - Myślisz że Jolel miał rację mógłbyś stąd wrócić do domu? - Nie mam pojęcia Devane, jakby nie było i tak nie mam GDO żeby otworzyć sobie drogę na Ziemię Kolejny przełączony przycisk aktywował pole siłowe na wrotach. - Przesłona, ktokolwiek to zbudował obawiał się nieprzyjaciół, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem - Cóż trzeba przyznać że byli przygotowani na gości Nieopodal wrót znajdowało się urządzenie sterujące zmodyfikowane wizualnie ale działające na podobnej zasadzie jak te na pozostałych planetach. W ścianie zamontowany był wizjer w którym zapisane były adresy wrót. - Co teraz kiedy już odnaleźliśmy to miejsce? - zapytał Devane - Cóż po zniszczeniu Agharty to chyba idealne miejsce do założenia nowej bazy nie uważasz? Nie wiemy co planują Siloni ale lepiej zabezpieczyć się póki są w fazie przygotowywania ataku - Ja wracam na Kelorię - stwierdził po krótkiej chwili ciszy Zang - ktoś idzie ze mną? - zapytał - Nie ja - zaparł się Devane - Tom będzie potrzebował pomocy żeby odnaleźć Angelę - Nie musisz tego robić - Wiem ale chcę, jesteśmy przyjaciółmi pomogłeś nam w wojnie z Silonami teraz nadarza się niepowtarzalna okazja żeby ci się odwdzięczyć - Miałem nadzieję że to powiesz - Ja też zostaję - wtrąciła się nagle Tifa - nic już tam na mnie nie czeka, wole zostać tutaj Zang ruszył bez słowa w kierunku wrót, po wybraniu kombinacji podszedł do horyzontu zdarzeń i odwrócił się na chwile w ich stronę. - Mało wam jeszcze nieustannej walki? Nie zapominaj Devane że tak właśnie zwróciliśmy na siebie uwagę Silonów. Uważaj żebyś swoim działaniem nie obudził czegoś groźniejszego - powiedział po czym zniknął w tunelu - O co mu chodziło? - zdziwił się Devane - Nie wiesz? - zapytał znacząco spoglądając na Tifę - Doprawdy? Nic nie zauważyłem - odparł odchodząc w kierunku sterowni - Jesteś mało spostrzegawczy - O czym wy mówicie? - zapytała w końcu Tifa - O niczym. Na razie skoncentrujmy się nad przeszukaniem bazy i odnalezieniu ewentualnych sprzymierzeńców coś mi mówi że Siloni jeszcze dadzą nam o sobie znać Cała trójka wyciągnęła broń i skierowała się w głąb kompleksu wyruszając na misję zwiadowczą.
the end
2x02 The Sentinel Devane siedział przy urządzeniu sterującym pomieszczeniem wrót i usiłował opanować jego działanie. Wciśnięcie jednego z przycisków włączyło sygnał alarmowy. Po chwili do środka wbiegł Tom. - Co się dzieje? - Nic sprawdzam działanie konsoli - Więc wyłącz ten alarm - Nie mogę przycisk którym go aktywowałem nie działa - Poczekaj może sam się wyłączy W rzeczywistości sygnał wyłączył się po kilku minutach. Tom ruszył z powrotem w głąb bazy gdzie pracował przy stworzeniu w pobliżu wrót warunków mieszkalnych w bazie. Po kilku godzinach kiedy wychodził ze swojej nowej kwatery zobaczył w głębi korytarza przemykający cień jednak zlekceważył to myśląc że to Tifa lub Devane kiedy jednak zobaczył oboje w pomieszczeniu wrót zaczął wątpić w to co widział. - Nie wychodziliście stąd przypadkiem? - zapytał dla pewności - Nie jesteśmy tu już dość długo, dlaczego pytasz? - Zdawało mi się że widziałem coś w głębi korytarza. Pewnie mi się zdawało Devane uruchomił terminal i wyświetlił na ekranie plan bazy. - Widzę że znalazłeś nową zabawkę - Żartujesz? Stąd można śledzić cały kompleks widać tu każdy ruch w obrębie ... Devane nagle przestał mówić i wlepił oczy w monitor - Co się stało? - Coś tam jest wykrywacz ruchu pokazuje że coś jest w magazynach - Niemożliwe przeszukaliśmy cały kompleks nie mogliśmy nikogo przeoczyć - Ale to tam jest - Może ktoś przeszedł przez wrota? - Niemożliwe cały czas tu jestem od kiedy tu przybyliśmy nie zostawialiśmy tego pomieszczenia pustego - Dobra weź broń znajdziemy to, Tifa usiądź przy konsoli będziesz nam mówić gdzie jest Obydwaj ruszyli w głąb bazy w kierunku gdzie pojawił się intruz. Przemierzając przyciemnione korytarze coraz bardziej zbliżali się do celu. - Powinniśmy zamontować tu jakieś oświetlenie - Na pewno coś tu jest problem tylko w odnalezieniu odpowiedniego włącznika - Trzeba było... - Cicho słyszałeś? - zapytał Tom uciszając swojego towarzysza - Gdzie? - Za rogiem, Tifa widzisz nas? Gdzie to jest? Tifa? Straciliśmy łączność coś jest nie tak - Może to zwykła... Zanim Devane zdołał dokończyć otrzymał potężny cios który oszołomił go na chwilę. Tom zanim zdołał wymierzyć do napastnika również znalazł się na ścianie, i otrzymywał kolejne ciosy, Devane podniósł się z ziemi i usiłował uderzyć przeciwnika bronią jednak mężczyzna który ich zaatakował zrobił szybko unik i zadał mu kilka ciosów po czym widząc Toma podnoszącego broń uciekł w głąb korytarza. - Co to było? - zapytał leżący jeszcze na ziemi Devane - Nie wiem ale zgadzam się z tobą potrzebujemy oświetlenia ruszajmy za nim musimy dowiedzieć się kto to był Kiedy dotarli do magazynów zobaczyli że w jednym z rogów pomieszczenia pali się słabe światło, gdy się zbliżyli zobaczyli otwartą kapsułę hibernacyjną emitującą słabe światło. - Wszystko jasne musiał być tu już od dawna - Ale co go obudziło - Prawdopodobnie twoja zabawa terminalem. Uruchomiłeś jakiś system bezpieczeństwa który go obudził i przekazał wiadomość o intruzach. Myślę że powinniśmy wracać do wrót - Dlaczego, złapmy go - Jeżeli mam rację to on zna to miejsce lepiej od nas a my zostawiliśmy Tifę samą w pomieszczeniu wrót - Dobra zgadzam się wracajmy
Tymczasem Tifa nie mogąc połączyć się z Tomem wzięła bron i ruszyła w stronę wyjścia z pomieszczenia, kiedy tylko stanęła w drzwiach silny cios odrzucił ją od nich i do pomieszczenia wszedł wysoki dobrze zbudowany mężczyzna, na ręku miał wyzwalacz którego od razu użył podnosząc Tifę w powietrze. - Nie powinni byliście otwierać wrót zapłacicie za to życiem - powiedział kierując dziewczynę w kierunku wrót - Poczekaj nie mamy złych zamiarów nie stanowimy dla ciebie zagrożenia - Wyglądacie mi na Silonów - Jesteśmy ich wrogami - krzyknęła Tifa - Łżesz - krzyknął wzmacniając uścisk Wtedy do pomieszczenia wbiegł Tom i odepchnął mężczyznę swoim wyzwalaczem, po czym podbiegł do dziewczyny. - Nic ci nie jest? - zapytał nie spuszczając wzroku z mężczyzny - Wszystko w porządku Devane który zdążył wbiec do środka podbiegł do niego i przymierzył z pistoletu. - Nie zaczekajcie to pomyłka. Nie mogłem wiedzieć że jesteście Ordami włączyliście alarm pewnie przez przypadek - Kim jesteś? - Jestem strażnikiem nazywam się Cohen - Nie jesteśmy Ordami - Macie przecież ręczne urządzenie sterujące wrotami - Zdobyliśmy je na opuszczonej planecie - Więc czego tu szukacie? - Szukam wyjścia z tej galaktyki, trafiłem tu przez przypadek i teraz muszę się wydostać - Kiedyś nie miałbyś z tym problemu ale zasilanie padło jeszcze przed moim zamrożeniem podczas ataku Silonów. - Jak dawno temu zostałeś zamrożony? - Trudno powiedzieć ale minęło około dziesięciu lat - Ordowie odeszli stąd tylko dziesięć lat temu? - zdziwiła się Tifa - Nie ale ludzie którzy mnie zamrozili powiedzieli że odmrożenie nastąpi w wypadku ataku na bazę lub powrotu starożytnych. Wasza zabawa komputerem musiała włączyć systemy obronne które mnie obudziły - Widzisz mówiłem żebyś się nie bawił - powiedział Tom uderzając Devanea w ramię - Nasza planeta walczyła z Silonami. Udało nam się ich pokonać dzięki technologii zdobytej w tej bazie. Po wojnie przywódcy planety zdecydowali się opuścić ten kompleks i zostawić mnie na straży na wypadek gdyby zagrożenie miało powrócić - Zmusili cię żebyś tu został? - Można tak powiedzieć. Byłem żołnierzem musiałem wykonywać rozkazy - No tak niestety mam dla ciebie złe wieści. Siloni istotnie stanowią problem jakiś czas temu udało nam się ich pokonać w systemie znajdującym się blisko centrum galaktyki jednak okazało się że jest ich nieco więcej niż z początku przypuszczaliśmy - Macie jakieś wojsko? - Na razie tylko nasza trójka - odparł wymijająco Tom - Mógłbym spróbować skontaktować się z moją planetą. Moi ludzie mogliby się do nas przyłączyć Cohen oddalił się w kierunku sterowni. Devane niepewny nowego członka zespołu podszedł do Toma. - Ufasz mu? - Na razie trzymajmy go na dystans wkrótce zobaczymy ile jest wart i czy mówi prawdę po tym co mnie spotkało ze strony Jolela podchodzę do nowych znajomości z dystansem
Tymczasem Cohen w pomieszczeniu obok przez system komunikacyjny przysłuchiwał się rozmowie. - A więc ten Jolel żyje jak miło, znaczy że będę miał swoją zemstę - powiedział do siebie rozsiadając się w fotelu
the end
2x03 Invisibility Cohen wybrał adres na urządzeniu sterującym i ruszył w stronę Toma i Devanea stojącego przy wrotach. - Jesteście gotowi? - zapytał zatrzymując się przy platformie - Urodziliśmy się gotowi - odparł Devane stając tuż za nim - Ruszajmy więc Tifa dołączyła do nich tuż przed wejściem we wrota. Po drugiej stronie zastał ich wchód słońca. - Czego więc tutaj szukamy? - zapytał Devane - Miasta. Pamiętam że kiedyś mieli tutaj źródło zasilania które można podłączyć do wrót - A gdzie jest to miasto? - Musimy je znaleźć - Mówiłeś że już tutaj byłeś - Jak je odnajdziemy zrozumiesz o czym mówię - odparł tajemniczo ruszając przed siebie - Przestańcie się kłócić ruszajmy. Musimy się streszczać wiecie że zostawiliśmy bazę pustą Przemierzając pagórkowate tereny planety trafili do poukładanych w specyficzny sposób kamieni. - Co to jest? - zapytała Tifa - Drogowskaz pomoże nam odnaleźć miasto Cohen podszedł do kamieni i wyciągnął urządzenie przypominające skaner, przez chwile przyglądając mu się w milczeniu. - Długo to jeszcze potrwa? Tom podszedł do niego i spojrzał na dane ze skanera. - Co tam widzisz? - Coś mi się tu nie zgadza - Co takiego? - Nic szczególnego Po chwili według wskazówek pobranych z kręgu kamieni ruszyli w stronę miasta. Po kilku kilometrach Cohen przystanął i ruchem ręki zatrzymał pozostałych. - Co się dzieje? - Jesteśmy blisko musimy uważać oni nie lubią obcych - Mówiłeś że ich znasz - oburzył się Devane - Nie będę ryzykował. Dobrze wiecie że przez 10 ostatnich lat wiele się mogło wydarzyć - Przestańcie gadać ruszajmy więc dalej Nie zdążyli jednak przejść kilku kroków kiedy okrążyli ich żołnierze. - Oddajcie nam swoją broń - powiedział ich przywódca - Zróbcie co każą nic nam nie grozi - zapewniał Cohen - jesteśmy z planety Haman zaprowadźcie nas do swojego przywódcy - Zobaczymy, ruszajcie zanim zrobi się tu niebezpiecznie Po przejściu kilkuset metrów jeden z nich poruszył ręką i ich oczom ukazało się potężne miasto unoszące się w powietrzu. - Niewidzialne miasto teraz rozumiem - stwierdził Devane - Widzisz mówiłem wam - wtrącił Cohen Kiedy tylko zbliżyli się w obręb miasta zostali przeniesieni za pomocą promienia transportowego. Wkrótce stanęli przed przywódcą miasta. - Czego tu szukacie, mój człowiek mówił że jesteście z planety Haman - W zasadzie tylko ja z niej pochodzę, nazywam się Cohen - Cohen? - zdziwił się słysząc znajome imię - to niemożliwe. Zostałeś pozostawiony w siedzibie starożytnych - Istotnie tak było. Ale teraz jestem już wolny, chciałbym zobaczyć się z dowódcą waszej armii - Niestety człowiek którego szukasz nie żyje ale ocalało kilku jego żołnierzy. Zaprowadzimy was do nich jeżeli zobowiążecie się pomóc nam w pewnej delikatnej sprawie - O co chodzi? - zapytał Tom - Na planecie znaleźli się łowcy od miesięcy poszukują miasta a my nie możemy nigdzie osiąść, posiadają skanery które od razu wykrywają naszą obecność - Taka zaawansowana cywilizacja nie może poradzić sobie z kilkoma łowcami? - zdziwił się Devane - Ci łowcy posiadają broń dzięki której mają nad nami przewagę - Pomożemy wam wtedy wrócimy i dokończymy nasze sprawy - zakończył rozmowę Cohen odwracając się i wychodząc z sali Promień przeniósł ich z powrotem w pobliże kręgu kamieni. - Nie upewniliśmy się czy mają urządzenie - stwierdziła Tifa Cohen bez słowa ruszył przed siebie. Po przejściu kilku kilometrów natrafili na ślad łowców. - Nie podoba mi się jego podejście - stwierdził nagle Devane - Nie tylko tobie ale dzięki niemu możemy przetrwać pozwólmy mu robić to co do niego należy - Zaczekajcie tutaj sam się nimi zajmę - powiedział nagle Cohen zatrzymując towarzyszy - Jak chcesz to zrobić? - To dla mnie nie pierwszyzna - Pozwól mu iść, czuję że nasz nowy przyjaciel nas wykorzystał żeby załatwić stare sprawy - Co to znaczy? - To znaczy że nas oszukał specjalnie odegrał scenkę przy kamieniach. Przywódca miasta też chyba go rozpoznał, coś mi się wydaje że nie wszystko wiemy - Myślisz że nas zdradził? - Raczej nie ale na wszelki wypadek musimy sobie oczyścić drogę do wrót - Więc może za nim pójdziemy? - Dobra pójdę razem z Tifą ty obstaw wrota Podążając śladem Cohena dotarli do niewielkiej polanki gdzie ich nowy znajomy stał w towarzystwie dwóch ludzi, z oddali można było dosłyszeć o czym rozmawiają. - ... sporo czasu, ale Siloni ciągle nie przestali stanowić zagrożenia chcieliśmy kontynuować eksplorację ale obawialiśmy się że na twoich wrotach zamknięto przesłonę - Przez was straciłem tyle lat. Mogliśmy dalej prowadzić projekt do tej pory odnaleźlibyśmy centrum - Możemy przecież do niego powrócić nasi ludzie ciągle czekają żeby wrócić pod twoją komendę - Pojawił się mały problem ktoś już wcześniej zajął Drall - Zabijemy ich jeżeli stanowią problem - Nie to nie będzie konieczne chyba będziemy musieli ich wtajemniczyć - Też tak myślę - wtrącił się nagle Tom podchodząc do rozmawiających - Tom, wybacz że was zwodziłem ale nie miałem pewności czy mogę wam zaufać - Teraz już wiesz - Odnaleźliśmy Drall u schyłku naszej wojny z Silonami. Dzięki odnalezionej tam technologii usprawniliśmy systemy obronne naszego miasta i zmyliliśmy Silonów, których jedynym celem było odnalezienie skarbca - Co to takiego? - Miejsce w którym starożytni pozostawili swoją wiedzę, im była ona potrzebna do zwycięstwa nam do obrony jednak udało im się wedrzeć do bazy wszyscy pozostali uciekli a ja zahibernowałem się żeby nie zostać odnalezionym. Dopiero wy wyrwaliście mnie ze snu - Skąd wiedziałem że wszystko rozbija się o składnice wiedzy - Wiesz o tym? - Mniejsza o to - Nie mniej chciałbym żeby moi ludzie wrócili do bazy, będziemy mogli kontynuować poszukiwania, Siloni wyprzedzają nas o 10 lat - Co wiecie o tym skarbcu? - Niewiele tyle że droga do niego jest zapisana na kamiennych tabliczkach. Jakiś czas temu odnaleźliśmy trzy spośród nich. Brakuje nam drugiej połowy - I pewnie chcesz mojego przyzwolenia na zajęcie bazy? - Teraz ona należy do ciebie. Mam około dwudziestu ludzi baza funkcjonowałaby jak należy. Sam widzisz że teraz musiałeś ją pozostawić pustą - Jak myślisz Tifa? - Ściągniemy na siebie Silonów sama nie wiem jak powinniśmy postąpić - On ma rację potrzebujemy pomocy - po krótkim zastanowieniu Tom podjął decyzję - zgoda to duża baza wystarczy jej dla nas wszystkich - Doskonale nie pożałujesz tej decyzji. Wracajcie niedługo sprowadzę swoich ludzi Tom i Tifa odeszli w stronę wrót. - Wchodzimy na niebezpieczny grunt - stwierdził Devane gdy dowiedział się o decyzji Toma - Wiem ale nie mamy wyboru nie dalibyśmy im rady gdyby chcieli siłą zająć bazę. Musimy iść na ustępstwa. Poza tym wydaje mi się że mamy tego samego wroga jak widać Jolel zwiódł nie tylko nas - Co masz na myśli? - Zwróciłem uwagę na to jak on walczy. Jest podobny do Melgera wydaje mi się że on też był kiedyś jego uczniem.
Część 22 / 4
the end
2x04 Diferent Life Tom i Devane wrócili ze zwiadu, w bazie panował tłok Cohen sprowadził swoich ludzi którzy cały czas przenosili swój sprzęt. - Przez was wcale nie można się tutaj dostać - skwitował krótko Devane ruszając w stronę swojej kwatery Tej nocy wyrwał go ze snu alarm z centrum dowodzenia. Wstał szybko i biegiem ruszył w tamtym kierunku. Przy terminalu nikogo nie było a wrota właśnie zostały aktywowane. - Co jest grane - zdziwił się Devane podchodząc do konsoli Zanim mu się to udało z tunelu wyszło czworo ludzi uzbrojonych w broń energetyczną. Devane wyciągnął pistolet który trzymał pod podestem i ukrył się za konsolą. Przybysze poczekali aż wrota się dezaktywują i ruszyli w kierunku terminalu, jednak szybko zatrzymali się widząc mierzącego w nich Devanea. - Może ja się mylę ale to chyba miała być opuszczona baza - powiedział jeden z nich zwracając się do człowieka wyglądającego na dowódcę - Ten błąd szybko da się naprawić - dodał podnosząc broń gotową do strzału Devane bez wahania zastrzelił przybysza i wymierzył w kolejnego jednak przed oddaniem strzału powstrzymał go fakt że w jednym z nich rozpoznał Angelę. - Angela? - Ten dzikus cię zna? - zdziwił się jeden z nich gotowy do oddania strzału - Nie ma takiej możliwości. Zabij go - Zaczekaj nie pamiętasz? Program Stargate, Tom, Zang, Agharta - Nie - odparła podnosząc broń do strzału - Co tu się dzieje Pozostali dwaj przybysze podeszli do niego i związali mu ręce po czym aktywując wrota wrzucili go w tunel. Po drugiej stronie trafił do ciemnego pomieszczenia, wokoło słyszał innych ludzi, nagle podszedł do niego mężczyzna i pomógł mu wstać. - Devane? To niemożliwe ty nie żyjesz - powiedział zdziwionym głosem Devane przyjrzał się bliżej zarośniętej twarzy mężczyzny i z przerażeniem odkrył że to Zang - Zang? Co się stało? - Jak to co? Wszystko zostało zniszczone brałeś w tym wszystkim udział nie pamiętasz? - Jak mogę pamiętać coś co nigdy nie miało miejsca, dwa tygodnie temu rozdzieliliśmy się po twoim powrocie na Kelorię - Bredzisz przyjacielu Keloria to martwa planeta od ponad czterech lat - To niemożliwe gdzie ja jestem? To jakiś obłęd - Chodź ze mną, spędzimy tu trochę czasu - Odejdźmy przez wrota - Zostały tak zablokowane że niemożliwe jest ich otwarcie z tej strony - Opowiedz mi co się stało? - Kiedy Siloni wygrali wojnę wszystko zaczęło wracać do normy. Po zabójstwie Kelona Ratorn przejął władze i wszystko zaczęło się powoli układać. Wtedy zaatakowali oni - Siloni? - Tak zaatakowali ponownie ze zdwojoną siłą każda kolejna planeta stawała się ich łupem. Keloria ucierpiała najbardziej - A co z Tomem? Jest gdzieś tutaj? - Tom? Nie pamiętam nikogo takiego - To wszystko zaczyna być śmieszne - Niekoniecznie przyjacielu - wtrącił się nagle nieznajomy - nie dotykałeś przypadkiem jakiegoś urządzenia na obcej planecie? - Nie, wróciłem do swojej bazy nic nie wyglądało podejrzanie do czego zmierzasz? - Jolel opowiadał mi o takich przypadkach, urządzenia potrafiące przenosić ludzi pomiędzy wymiarami - Więc twoim zdaniem to jakaś dziwna przyszłość inaczej znalibyście Toma bardzo nam pomógł w czasie wojny - Jest jeszcze jedna możliwość - To znaczy? - To mogło się wydarzyć podczas przejścia przez wrota coś musiało się stać i wylądowałeś w alternatywnej rzeczywistości - Ale wszystko było normalne dopiero kiedy się obudziłem - Zmiany nie musiały nastąpić od razu - Nawet jeżeli masz rację jak mam teraz wrócić? - Musiałbyś odbyć podróż w taki sam sposób jak poprzednio. A jakiej planecie byłeś? - Nie pamiętam nazwy miała adres podobny do Noisis znajdowała się gdzieś niedaleko niej - To mi nic nie mówi Nagle Devane poczuł ostry ból i upadł na ziemię. - Co ci jest? - zapytał Zang - Nie wiem czuję jakby mnie ktoś... Ogarnęła go ciemność, po chwili zobaczył czyjeś ręce ciągnące go za ramiona. Po chwili z duża siłą został odrzucony i wylądował na ziemi, z której podniósł się szybciej niż zdołał upaść. - Co tu się dzieje - krzyknął odpychając stojącego obok niego mężczyznę - Spokojnie Devane zdał sobie sprawę że obok niego stoi Tom. - Tom? Co tu się dzieje gdzie ja byłem? - Sam chciałbym to wiedzieć. Co ty tu w ogóle robiłeś? Ostrzegałem cię przed ta planetą - Przecież wróciliśmy razem do bazy - Nic podobnego wróciłem sam, wrota się za mną zamknęły a po tobie nie było ani śladu - Więc skąd wiedziałeś gdzie jestem? - Jeden z ludzi Cohena wykrył anomalię i przeskoczenie tunelu na tą planetę domyśliłem się że i ty tutaj będziesz. Coś się musiało wydarzyć kiedy weszliśmy we wrota - Nie dasz wiary temu co widziałem - Co zobaczyłeś? - Nie wiem co to było, przyszłość, albo jakaś alternatywna rzeczywistość. Jeżeli było w tym cokolwiek z prawdy musimy jak najszybciej odnaleźć Angelę - Co się stało? - Nie jestem pewien ale to co widziałem nie wróży nic dobrego. Jestem tylko pewien że jeżeli pozostanie dłużej tam gdzie jest teraz wszyscy na tym źle wyjdziemy - Wracajmy do bazy, chyba dość długo zwlekałem żeby go odnaleźć - O kim mówisz? - O Jolelu nie powinienem był mu wtedy pozwolić odejść - Jak chcesz go znaleźć nie wiesz nawet gdzie go wysłałeś - Ale wiem gdzie może przebywać jakiś czas temu trafiłem na planetę na której ma rodzinę - Jolel ma rodzinę? - On ma jeszcze wiele tajemnic Po krótkiej chwili znaleźli się przy wrotach, Tom wybrał kombinację jednak wrota nie zaskoczyły. - Cohen sprowadza swoich ludzi ciężko się tam teraz dostać Kiedy w końcu udało się otworzyć tunel i obaj znaleźli się w bazie Devane zobaczył to samo co widział podczas poprzedniego powrotu jeszcze kiedy znajdował się w maszynie na Vasin. - I to mnie właśnie przeraża - Co takiego? - To że nie wiem co było prawdą a co złudzeniem - odparł przyglądając się ludziom Cohena zajętym rozładunkiem kolejnego transportu
the end
2x05 The Settlement Tom wziął broń i podszedł do urządzenia sterującego wybierając kombinację. Wrota otworzyły się i wspólnie z Devanem i Tifą przeszedł na drugą stronę. - Jesteś pewien że nie będą tam na nas czekać? - Raczej nie ta planeta wyglądała na spokojną - Nie stójcie tak marnujemy tylko czas - stwierdziła Tifa wchodząc w horyzont zdarzeń Po wyjściu z tunelu skierowali się w stronę wioski w której Tom poznał rodzinę Jolela. Jednak tym razem kiedy znaleźli się na wzgórzu zamiast wioski znajdowała się wielka kolonia, nieopodal na polanie stały dwa potężne statki bojowe. - Trochę inaczej sobie wyobrażałem rodzinną wioskę Jolela - stwierdził Devane - Bardzo zabawne lepiej sprawdźmy co tam się dzieje - Chyba nie chcesz tak po prostu tam zejść? - Nie, złapiemy jakiś oddział i wejdziemy tam w przebraniu Nieopodal miejsca w którym się znajdowali kilku strażników pilnowało dwójki więźniów. Tom i Devane podeszli bliżej i jednocześnie odpalili broń energetyczną, likwidując wszystkich strażników naraz. - Kim jesteście? - zapytał Tom więźnia przywiązanego do drzewa - Mieszkaliśmy w tej wiosce, wszyscy ufaliśmy Jolelowi a on sprowadził tu tych dzikusów i zamienił nasze domy w kolonię - Co oni tam robią? - Szykują jakąś daleką podróż ale nie wiemy dokąd - Jolel też tam jest? - Jak nas zabierali jeszcze był - Tifa rozwiąż ich ja się rozejrzę - powiedział Tom ruszając w stronę wzgórza Tom podszedł do szczytu wzgórza i wyciągnął lornetkę. W dole żołnierze wprowadzali ludzi na statki. - Dobra Devane zakładaj to ubranie zejdziemy tam. Może uda nam się coś zrobić. Kiedy tylko znaleźli się między żołnierzami Tom zobaczył że przy jednym ze statków stoi Jolel dlatego bez wahania ruszył w jego stronę, był już blisko gdy na wzgórzu zobaczył troje ludzi, przez chwile przyglądali się sytuacji po czym zaczęli strzelać w kierunku żołnierzy. - Tom to chyba nie jest najlepszy moment na wyrównywanie rachunków - Nie mogę pozwolić żeby ktoś go zabił potrzebuję informacji Walka rozgorzała na dobre do napastników dołączyło jeszcze kilku innych. Jeden ze statków Silonów poderwał się z ziemi i zaczął lecieć w kierunku atakujących. - Kimkolwiek oni są zaraz pożałują że tu przybyli - Nie gadaj tyle Devane chodź ze mną pomożemy im Obaj wbiegli po platformie do drugiego statku bojowego, Tom uruchomił generator a Devane odblokował działko energetyczne i wypalił kilka razy do statku zmierzającego w stronę wzgórza. - Trafiony - krzyknął widząc wybuchający statek - Nie ekscytuj się na razie wypal kilka razy do żołnierzy i spadamy stąd Tom podbiegł do włazu i zaczął strzelać do Silonów którzy zdążyli podbiec do platformy. - Pospiesz się Devane mamy mało czasu - W ogóle go nie macie Tom poczuł na głowie bron trzymaną przez Jolela. - Nie powinieneś był wracać - Wróciłem po ciebie nic cię teraz nie uratuje - To ja mam broń i zamierzam jej użyć - Powodzenia - powiedział uchylając się do tyłu i wybijając mu broń z ręki Zanim ta zdążyła upaść na podłogę Jolel dostał dwa ciosy w korpus. Tom wyciągnął broń i podszedł do niego. - Teraz sobie porozmawiamy - Nie wydaje mi się - Co? Za Tomem stał Silon mierząc do niego z karabinu w porę jednak pojawił się Devane likwidując napastnika. - Witamy - powiedział jeszcze wymierzając Jolelowi cios w twarz - Zabierz go spadamy pogadamy z nim w spokojniejszym miejscu Devane wziął go na plecy i wybiegł ze statku osłaniany przez Toma. Dowódca Silonów widząc że ktoś porywa Jolela wysłał za nimi dwójkę strażników, Tom zaczaił się na nich za skałą i pozbył się problemu gdy tylko się pojawił. Biegnąc w stronę wrót Tom oddzielił się żeby zabrać Tifę i dwójkę uwolnionych więźniów. - Tom co się tam stało? - zapytała Tifa gdy tylko go zobaczyła - Ktoś ich zaatakował, gdzie ci kolesie? - Powiedzieli że dadzą sobie radę i uciekli - Doskonale ruszajmy musimy dotrzeć do wrót
Devane który dotarł do wrót pierwszy widząc biegnących za nim żołnierzy, szybko wybrał kombinację, wziął Jolela i wrzucił go w tunel po czym oddając kilka strzałów w kierunku napastników sam wbiegł w horyzont zdarzeń. - Włączcie pole ale już - krzyknął gdy tylko znalazł się po drugiej stronie Pole włączyło się jednak nikt za nim nie podążył. - Co się stało? - zapytał Cohen podchodząc do niego - gdzie Tom? - Niedługo powinien tu dotrzeć - A to kto? - zapytał ponownie odwracając mężczyznę - Jolel? Skąd macie tego zdrajcę? - Długa historia zostaw go zamknę go w jednej z kwater, musimy poczekać na powrót Toma
Jednak Tom i Tifa kiedy znaleźli się przy wrotach zauważyli stojących tam Silonów. - I co teraz? - Nie jestem pewien, nie widać Devanea - Może zdążył użyć wrót - Wszystko możliwe poczekamy aż odejdą i wtedy wrócimy do bazy Nagle pojawił się ich dowódca. - Gdzie uciekinierzy? - Przeszli przez wrota - Dlaczego za nimi nie poszliście? - Mogą mieć przesłonę - Mam to gdzieś potrzebujemy Jolela macie mi go sprowadzić za wszelką cenę Dowódca ruszył w drogę powrotną a jeden z żołnierzy zaczął wybierać kombinację. - O nie w bazie pomyślą że to my i nie zamkną przesłony musimy coś zrobić - Zaatakujemy ich? - Wskoczymy w tunel zaraz za nimi wewnątrz bazy będziemy mieli przewagę Kiedy tylko żołnierze zniknęli w horyzoncie zdarzeń Tom i Tifa rzucili się biegiem w stronę wrót. Po chwili znaleźli się w bazie gdzie zaskoczeni ludzie Cohena usiłowali odeprzeć intruzów. Oboje wyciągnęli swoją broń i pozbyli się jeszcze bardziej zaskoczonych żołnierzy. - Co to miało być? - krzyknął Cohen wyglądając zza terminalu - Dawno mówiłem że powinniśmy mieć jakieś urządzenie nadawcze. Bez niego źle skończymy - Gdzie Devane? - Zaprowadził Jolela do celi - Dawno? - Tak Tom ruszył w stronę kwater kiedy dotarł do jedynych otwartych drzwi zobaczył Devanea leżącego na ziemi. - Co się stało? - On uciekł nie dałem rady go powstrzymać - Gdzie uciekł? - Wydaje mi się że chciał wydostać się na zewnątrz - O nie w ten sposób nigdy go nie znajdziemy - Przynajmniej nie ucieknie jest odcięty od wrót - Chcę z niego wycisnąć informacje nie potrzebuję go jeżeli nie mogę z nim porozmawiać - Nie przejmuj się Tom odnajdziemy go - Musimy
the end
2x06 Countdown Tom i Cohen podeszli do grodzi prowadzącej na zewnątrz bazy. - Jesteś tego pewien? Nawet my się tam nie zapuszczaliśmy. To obca planeta nic tak naprawdę nic o niej nie wiemy - Muszę to zrobić on jest moim jedynym śladem - Chcesz kogoś do pomocy? - Nie wystarczy że Devane ze mną idzie - Jeszcze jedno gródź ma pewien system zabezpieczający trzeba znać odpowiednią kombinację żeby móc ją otwierać kiedy się chce - A co to za kombinacja? - Nie znamy jej. Musisz wrócić w ciągu trzech godzin potem będziesz musiał czekać około doby - Muszę zaryzykować Devane dotarł do nich ze sprzętem. - I jak gotowi? - Idziemy sami Cohen zostaje w bazie - Musimy wyruszać tak wcześnie? - Chciałem wyruszyć zanim Tifa się obudzi nie wiem co tam na nas czeka Cohen przesunął dźwignię i gródź otworzyła się ukazując pustynny krajobraz, w powietrzu unosił się kurz wzniesiony silnym wiatrem. Obaj wyszli na zewnątrz i ruszyli w stronę gór rozpościerających się około 5 kilometrów od bazy. - Jesteś pewien że zdążymy tam dotrzeć w ciągu trzech godzin i wrócić - Mam taką nadzieję Kiedy tylko dotarli w ich pobliże zza skały wyskoczył Jolel i wystrzelił w ich kierunku potężny impuls z broni energetycznej.
Część 33 / 4
Wokół panował półmrok, głowa nadal pękała mu od huku uderzenia, Jolel podszedł bliżej i poprawił więzy. - Gdzie Devane - Zostawiłem go on nie jest mi potrzebny - Potrzebny? Do czego - Wiele lat usiłowałem odnaleźć tą planetę a tu proszę sam mnie na nią sprowadziłeś. Nie jesteś nawet w stanie sobie wyobrazić ile dzięki niej zyskamy - Nic nie zyskacie nigdy jej nie opuścisz - I tu się mylisz sam mi w tym pomożesz - Nigdy - W takim razie nigdy też nie odnajdziesz Angeli - Kiedy tylko uwolnię się z tych więzów wyduszę z ciebie siłą adres planety na której jest W międzyczasie minęły trzy godziny, Cohen stał przy grodzi i patrzył na pustynię, nagle brama zaczęła się zamykać. - Za późno nie zdążyli znaczy że już po nich - stwierdził jeden z żołnierzy Cohen bez słowa zabrał mu broń i wybiegł na zewnątrz, gródź zatrzasnęła się za jego plecami odcinając drogę powrotną. - Co ja robię - powiedział sam do siebie ruszając w stronę gór Już z oddali w blasku zachodzącego słońca zobaczył leżącego na ziemi człowieka. Gdy tylko podszedł bliżej zobaczył że to Devane. - Devane żyjesz? - zapytał poklepując go po ramieniu Słysząc głos zerwał się z ziemi. - Tom? - powiedział wiedząc jednocześnie że nie ma go w pobliżu - Co się stało? - Jolel nas zaskoczył nie wiedzieliśmy że ma broń, ogłuszył nas impulsem - Doskonale zauważyłeś w którą stronę go zabrał? - Byłem nieprzytomny - Wstawaj znajdziemy go nie mogli odejść daleko Przeszukując teren usiłowali odnaleźć jaskinie w których Jolel mógł się schronić.
Tymczasem Jolel zdołał dowiedzieć się o przybyciu Cohena, kiedy wrócił do jaskini zobaczył Toma usiłującego dosięgnąć swojej broni. - Daremny trud. Mam nadzieję że się zdecydowałeś mam mało czasu - Wygląda na to że trochę tu zabawisz, oni i tak nie wpuszczą cię do bazy - Zaczynam tracić cierpliwość. Mogę w każdej chwili dostać się na planetę na której ona jest a wtedy nie skończy dobrze - Jolel czy ty myślisz że ja jestem głupi? Nie masz jak wydostać się z tej planety, nigdy więcej nigdzie nie pójdziesz. Tak bardzo chciałeś odnaleźć tą planetę teraz będziesz mógł spędzić na niej resztę życia - Ty nadal nic nie rozumiesz oni tak bardzo mnie potrzebują że zrobią wszystko żeby się tu dostać - Już to zrobili, nie wyszło im to na dobre - Dobra spróbuję po dobroci, wprowadź mnie do bazy a od razu udamy się na tamtą planetę - Nie, sam zrobiłbym z siebie zdrajcę nigdy nie zniżę się do twojego poziomu Nagle do jaskini wbiegł Cohen i wymierzył broń w Jolela, zaraz za nim pojawił się Devane. - To koniec zdrajco - Nie Cohen zaczekaj on jest mi potrzebny Nagle nadajnik przy pasku Cohena zaczął emitować sygnał. - Co się stało? - Musisz tu jak najszybciej wrócić mamy tu mały problem - Co wy tam robicie? - Lepiej będzie jak sam to zobaczysz Devane rozwiązał Toma i prowadząc Jolela ruszyli w stronę bazy. - I tak nie wejdziemy do środka gródź otworzy się za dwadzieścia dwie godziny - O nie - Co się stało? - Oni weszli do bazy, specjalnie powiedział żebym wrócił wiedział że gródź jest zamknięta - Pośpieszmy się może znajdzie się inne wejście Po kilkudziesięciu minutach znaleźli się w pobliżu bazy. - I co teraz? - Wszyscy jesteście martwi - powiedział Jolel za co dostał niespodziewany cios od Devanea Tom podszedł do grodzi obok której znajdował się niewielki terminal będący jedynym sposobem na otwarcie bramy. - Co robisz? Nie znamy sekwencji którą trzeba wbić żeby je otworzyć Tom wyciągnął wyzwalacz i zbliżył go do niewielkiego terminala, gdy tylko to zrobił z terminalu wysunęło się urządzenie. - To coś nowego - stwierdził zakładając wyzwalacz na rękę Po włożeniu go do urządzenia gródź zaczęła się nagle otwierać. - Niesamowite więc to jest odpowiedzialne za działanie tego urządzenia. Kiedy dostali się do wnętrza ruszyli od razu do centrum dowodzenia. Przez szybę dostrzegli kilku żołnierzy pilnujących ludzi Cohena. - Co robimy? - Jest ich tylko pięciu kiedy tam wejdę wyzwalacz się uaktywni wtedy nie damy im żadnych szans - Ruszajmy Drzwi do centrum otworzyły się, Tom i Cohen weszli do środka żołnierze od razu ruszyli w ich stronę. Kiedy tylko wyzwalacz zaczął działać Tom odepchnął ich na ścianę, Cohen sięgnął po broń i pozbył się pozostałych dwóch. Ostatni widząc że jest bez szans podbiegł do urządzenia sterującego i zaczął wybierać adres jednak szybko został powstrzymany. Jolel zdając sobie sprawę że to jego jedyna okazja odepchnął Devanea i wbiegł do centrum dowodzenia, dokończył wybierać kombinację po czym wskoczył we wrota. Tom ruszył za nim jednak został powstrzymany przez Cohena. - Nie rób tego, jeszcze będziesz miał swoją szansę - To nie tak miało być - Wiem ale to nie jest dobry pomysł iść teraz za nim zabiją cię Devane wbiegł do centrum i zobaczył aktywowane wrota. - O nie znowu uciekł? - Tifa nic ci nie jest? - zapytał Tom rozwiązując dziewczynę - Wszystko w porządku, musimy zacząć używać przesłony zaczyna się robić niebezpiecznie Cohen wyszedł i skierował się na najwyższą kondygnację bazy, tam w punkcie obserwacyjnym zastał Toma. - Na pewno wszystko w porządku? - Tak, po prostu za bardzo uwierzyłem że on mnie do niej zaprowadzi - Nic by ci nie powiedział - Teraz też tak myślę, zrobiliśmy błąd że po niego poszliśmy do tej pory siedziałby w tej swojej jaskini a tak pozwoliliśmy mu uciec - Nie myśl o tym w ten sposób jeszcze będziemy mieli swoją szansę
the end
2x07 In the Shadows Tifa zeszła do podziemnego magazynu w poszukiwaniu nowego ekwipunku, przeglądając pozamykane skrzynie zdała sobie sprawę że nie jest w pomieszczeniu sama. - Kto tam jest? - zapytała pewna że to ktoś z mieszkańców bazy Kiedy podeszła kilka kroków zobaczyła że z jednej z lamp lecą iskry, gdy tylko się do niej zbliżyła całe pomieszczenie ogarnęła ciemność. - Dobra to przestaje być śmieszne Powiedziała ruszając w stronę drzwi, po dotarciu na miejsce obejrzała się na chwilę za siebie wtedy coś z dużą siła odepchnęło ją na przeciwległą ścianę. W tym samym czasie w centrum dowodzenia otworzyły się wrota, Devane siedział przy konsoli tuż po aktywacji wrót odebrał sygnał z nowego nadajnika odnalezionego w magazynach który prawdopodobnie był w przeszłości używany przez mieszkańców bazy. - Działa doskonale - powiedział do stojącego obok Cohena - Nie potrzeba nawet odbiornika, główny terminal jest przystosowany do rozpoznawania sygnału, można go pewnie ustawić tak żeby samemu otwierać przesłonę będąc jeszcze po drugiej stronie Rozmowę przerwał im Tom który właśnie wyszedł z horyzontu zdarzeń. - Podziałało? - Aż za bardzo, to urządzenie jest doskonałe nie wiem jak mogliśmy go wcześniej nie odnaleźć - Gdzie jest Tifa? Miała przynieść mi coś z magazynu - Nie widziałem jej dzisiaj - To dziwne dawno powinna wrócić. Pójdę sprawdzić co ją zatrzymało Gdy tylko Tom zszedł na najniższy poziom zobaczył Tifę leżącą na podłodze. - Nic ci nie jest? - zapytał podnosząc ją z ziemi - Przeżyję - Co się stało? - Nie jestem pewna coś jest w magazynie, nie zdążyłam zobaczyć co to było - Poczekaj tu zaraz to sprawdzę Tom wyciągnął broń i zajrzał do magazynu, z kieszeni wyciągnął urządzenie emitujące słabe pulsujące światło. Wewnątrz cały czas było ciemno, zmierzając coraz dalej w stronę środka pomieszczenia wyczuł że ktoś obserwuje go z dość bliskiej odległości. Wtedy przestało działać urządzenie emitujące światło. - O cholera - stwierdził sam do siebie przymierzając broń i oddając kilka strzałów Zanim upadł na ziemię w przebłyskach zdołał zobaczyć zbliżającą się do niego postać nie zdążył jednak wymierzyć w jej kierunku, broń również odmówiła posłuszeństwa a on sam został odepchnięty na ścianę. Spodziewał się najgorszego jednak w magazynie nastała głucha cisza, wstał więc i ruszył w kierunku drzwi. Kiedy znalazł się na zewnątrz razem z Tifą udał się do centrum dowodzenia. - Co się tam stało Tom? - Nie wiem ktoś tam jest i chyba ma urządzenie do zakłócania pracy urządzeń energetycznych - Broń się nam nie przyda - Niekoniecznie - powiedział wyciągając berette którą zachował po przybyciu do galaktyki - tego nie zakłóci Zanim wrócili do poszukiwań korytarze prowadzące do poszczególnych części bazy były już spowite ciemnością. - Cokolwiek tam jest ma teraz nad nami przewagę - stwierdził Cohen - Może nie tylko ty zostałeś zamrożony - stwierdził nagle Tom - To niemożliwe nikogo nie było w bazie od czasu kiedy ja trafiłem do kapsuły - Może jednak ktoś się tu dostał - Ale po co miałby się zamrażać? - Może nie zrobił tego sam, nigdy się nie dowiemy co tak naprawdę kryje ta baza Zagłębiając się coraz bardziej w głąb bazy nie mogli znaleźć żadnego śladu wskazującego na czyjąkolwiek obecność. - Skontaktuj się z centrum dowodzenia - Dobry pomysł, Tifa co widzisz na monitorze? - Zupełnie nic może jest zbyt ciemno żeby wykryć jakikolwiek ruch - A nas widzisz? - Widzę - Więc nie jest za ciemno, czujniki emitują pole byłoby na nich widać gdyby ktoś tu był. Nie traćmy czasu wracamy do centrum dowodzenia - Musimy to odnaleźć - Widzisz że takie przeszukiwanie bazy do niczego nie prowadzi Kiedy znaleźli się w centrum Tom zauważył coś na co wcześniej nikt nie zwrócił uwagi. - Spójrz Cohen, plan bazy i oznaczone wejście. Może otwierając je włączyliśmy jakiś system ochronny - Już byśmy chyba nie żyli - Może to działa poza centrum dowodzenia. Devane jeszcze nie wrócił? - zapytał się gdy zauważył jego nieobecność - Nie meldował się jakieś ... W pół słowa do wnętrza pomieszczenia wpadł żołnierz który poszedł z Devanem na zwiad. - Co się stało? - To coś nas zaatakowało - Gdzie Devane? - Nie wiem biegł za mną potem zniknął. Miałem wrażenie jakby gonił nas cień - Cień was gonił? Chyba przesadzasz Tom wziął broń i ruszył z powrotem w głąb bazy, kiedy dotarł do miejsca w którym coś zaatakowało Devanea nie było nawet śladu po walce. - Co tu się dzieje do cholery W tym momencie został rzucony na ścianę, gdy spojrzał w dół zobaczył że wisi w powietrzu. W ciemności zobaczył że ktoś się do niego zbliża. - Czego chcesz - powiedział w kierunku w którym widział ruch Usłyszał tylko kilka słów w niezrozumiałym języku. - Nie rozumiem co mówisz, zostaw nas w spokoju - Spokój to coś czego mi brakuje - odpowiedział nagle głos - Czego od nas chcesz Odpowiedź znów padła w obcym języku z wyraźnym gniewem. - Po prostu odejdź - Zdejmijcie mi więzy Tom spadł na podłogę po jego rozmówcy nie było nawet śladu. - To już przesada jakie więzy - zapytał Cohen po powrocie Toma do centrum dowodzenia - Nie wiem ale to jedyny sposób żeby się go pozbyć - Może lepiej zostawmy tą bazę znajdziemy inne miejsce - zaproponował jeden z żołnierzy - Nie żartuj sobie - odparł Tom ignorując mężczyznę - Wiem o co chodzi - wtrącił się nagle jeden z żołnierzy - Skąd wiesz - Kiedy byliśmy tu ostatnim razem usiłowaliśmy dezaktywować pola ochronne może on nie może przez nie przechodzić - Jakie znowu pola ochronne? - Zobaczcie Żołnierz wyciągnął emiter laserowy i skierował go na wyjście z pomieszczenia, pod jego wpływem pokazało się słabe pole siłowe. - Do czego to służy? - Nie mam pojęcia może ktoś chciał za tym cos uwięzić - Jak to wyłączyć? - Potrzebny jest specjalny kod - Może zadziała ten sam sposób który otworzył nam gródź Tom założył wyzwalacz i podszedł do terminala kiedy go dotknął pojawiło się kilka dodatkowych opcji. - Myślę że damy sobie radę Pole siłowe dezaktywowało się i momentalnie w pomieszczeniu zrobiło się ciemno. - Co ty zrobiłeś? - krzyknął Cohen - To nie ja Wrota aktywowały się i widać było tylko że horyzont zdarzeń zafalował od nagłego przejścia. Kiedy tylko wrota się zamknęły w pomieszczeniu zapaliły się światła. Cohen popatrzył na Toma ze zdziwieniem. - Nawet nie pytaj nie mam pojęcia co się tutaj właśnie wydarzyło. Na jaką planetę prowadził ten tunel? - Na Haylam - Haylam, mogłem się tego spodziewać - Co to za planeta? - zapytał Cohen - Byłem tam jakiś czas temu ale nic nie wskazywało żeby mieszkał tam ktoś podobny do naszego gościa - Ale co z Devanem - Nic - odparł wchodząc do centrum dowodzenia - fajnie że po mnie przyszliście - Przecież nic ci się nie stało - odparł Tom
The end
2x08 Comers Tom siedział w centrum dowodzenia razem z Tifą i kilkoma żołnierzami pilnującymi wrót. Nagle wrota zaczęły aktywować się od zewnątrz. - Mamy nadchodzący tunel - Włącz pole - krzyknął jeden z żołnierzy Tunel został utworzony, jednak nie nadszedł żaden sygnał. - Otwórz przesłonę - krzyknął nagle Tom Żołnierz wyłączył pole i po chwili w centrum pojawiło się troje ludzi. Strażnicy od razu podbiegli do nich kierując w nich swoją broń. - Spokojnie nie przybyliśmy tutaj żeby walczyć - W takim razie możecie oddać broń mamy dosyć wrogów - powiedział Tom podchodząc do nich - nie opierajcie się przed chwilą uratowałem wam życie - Oni mają rację oddajcie broń - powiedział jeden z nich wyglądający na dowódcę - Tom skąd wiedziałeś? - Miałem przeczucie - Tom? Dziwnie znajome imię - stwierdził jeden z przybyłych żołnierzy - Słyszeliście o mnie? To chyba pomyłka - Raczej nie Angela opowiedziała nam o tobie - Spotkaliście Angelę? - Tak na jednej z planet należących do łowców umysłów - Łowcy umysłów? Kto to jest? - To chory lud - wtrącił się Cohen - spotkaliśmy ich kilka razy - Ale chyba trochę przesadzacie z tymi łowcami umysłów - Ludzie ich tak nazwali, kiedy kogoś schwytają używają substancji która zmienia ludzi - Musimy jak najszybciej tam dotrzeć - To nie takie proste oni są na trzech planetach, na pewno odnajdziemy tą na która trafiliśmy. Jestem Doge dowodzę tym oddziałem pochodzimy z planety Hadrien. - Można wiedzieć po co tu przybyliście? - Szukamy sprzymierzeńców, mamy ostatnio problemy z Silonami - W takim razie myślę że się dogadamy - stwierdził Cohen po czym zabrał przybyszów w głąb bazy Wkrótce wszyscy byli gotowi żeby wyruszyć do bazy z której przybył Doge ze swoim oddziałem. - Widzę że też macie przesłonę - stwierdził Tom widząc jednego z nich wysyłającego w stronę tunelu sygnał - Gdyby nie ona dawno byłoby po nas Po drugiej stronie znaleźli się w podziemnej bazie, na wprost wrót znajdowało się centrum dowodzenia. Saur jeden z członków oddziału Dogea zabrał ich do pomieszczenia w którym znajdowała się wirtualna mapa planet odkrytych przez mieszkańców planety. - Na tej planecie spotkaliśmy Angelę - powiedział wskazując na jedną z planet wyświetlaną na hologramie - Gdzie znajdują się wrota? - Niestety w centrum miasta, tuż przed wrotami rozpościera się dość duża przestrzeń. Dobrze będzie jeżeli się pospieszycie ona nie wyglądała za dobrze - Myślisz że mogli jej podać substancję o której mówiliście? - Wszystko możliwe, ale jeżeli to zrobili ona może was nie poznać - Dlaczego jej nie zabraliście? - Chcieliśmy ale ich przywódca to chory człowiek, kiedy usiłowaliśmy przekraść się z nią do wrót wysłał za nami strażników, cudem uszliśmy z życiem Nagle wewnątrz bazy włączył się alarm. - Co się dzieje? - Będziemy mieli gości, chodźmy do centrum dowodzenia Gdy dotarli na miejsce operator zamykał właśnie przesłonę. - Czekamy na kogoś? - zapytał Doge - Nie to nieautoryzowane wejście Po aktywacji wrót przez chwile panowała cisza, nagle terminal potwierdził zgodność sygnału i przesłona została otworzona. W pomieszczeniu wrót pojawiło się około dziesięciu ludzi. - Wszystko w porządku to nasi sojusznicy Doge udał się na spotkanie, Devane podszedł do Cohena przyglądającego się przybyszom. - Co o nich sądzisz? - Nie wiem, dosyć długo mieliśmy styczność z Silonami i nigdy ich nie spotkaliśmy a tu popatrz sami nas odnaleźli. Do tego na planecie której nie ma na żadnych mapach - Chyba nie sądzisz że nas w coś wrabiają? - wtrącił się Tom - Wszystko możliwe, nie mogę oprzeć się wrażeniu że gdzieś już widziałem kilku ludzi którzy są w pomieszczeniu wrót - Na razie wszystko wygląda w porządku. Oni mogą nam pomóc Nagle pojawił się Doge. - Wybaczcie że was zostawiłem ale dzięki tym ludziom mamy czym walczyć - To handlarze bronią? - zainteresował się Cohen - Tak korzystamy z ich usług od jakiegoś czasu - Już ich pamiętam - stwierdził nagle Cohen - to łupieżcy okradają opuszczone bazy bezbronne miasta i sprzedają to co zdobędą za olbrzymie sumy. Czym im płacicie? - W phiroth oczywiście - Nigdy nie byli tym zainteresowani. Mogą współpracować z Silonami - To niemożliwe zawsze byli wobec nas uczciwi - Do czasu. Lepiej się ich pozbądźcie póki jeszcze możecie Żaden z nich nie zauważył że jeden z przybyłych przysłuchuje się rozmowie stojąc za rogiem korytarza. Gdy zszedł do pomieszczenia z wrotami opowiedział wszystko swojemu dowódcy. - Tacy jesteście wobec nas lojalni? - krzyknął nagle w stronę centrum odpalając w jego kierunku impuls energetyczny Pozostali chwycili za broń i zaczęli strzelać w kierunku drzwi. Cohen zebrał swoich ludzi i wysłał ich do centrum dowodzenia. Tom i Devane podbiegli do tylnego wejścia pomieszczenia wrót. Osaczeni napastnicy nie mieli szans, w akcie desperacji dowódca wyciągnął z jednej ze skrzyń ładunek wybuchowy i rzucił nim w kierunku Toma i Devanea. - Devane kryj się Wybuch odrzucił ich kilka metrów, jednak skrzynie za którymi się ukryli zamortyzowały podmuch. Kolejny ładunek poleciał w kierunku centrum dowodzenia. Cohen trzeźwo podniósł ładunek i odrzucił go zanim ten zdążył eksplodować. Łupieżcy zostali pokonani, Tom wyjrzał zza porozbijanych skrzyń. - Ale się porobiło Doge wszedł do pomieszczenia wrót i podszedł do rannego dowódcy. - Oszukaliście nas - Na sojuszu z nimi nie wyjdziecie o wiele lepiej. Straciłeś swoją szansę, moi ludzie nie odpuszczą ci tej zdrady Saur podszedł do niego i zastrzelił go bez chwili zastanowienia. - Po co to zrobiłeś? - zapytał stojący z boku Devane - To zdrajca a my ich nie tolerujemy - Dziękuję wam za pomoc - zaczął Doge - on miał rację będą się na nas mścić - Pomożemy wam mamy tego samego wroga. Wymienimy wam zniszczony sprzęt. W naszej bazie jest tego całe mnóstwo Operator otworzył wrota i Tom razem ze swoimi towarzyszami odszedł do bazy. Doge stanął przed wrotami, wtedy podszedł do niego Saur. - Co o nich myślisz? - Nie wiem może on miał racje że pożałujemy sojuszu z nimi - Może zamknąć dla nich wrota damy sobie radę - Nie. Potrzebujemy ich. Odnalezienie zaginionej planety zajęło nam wiele lat. Nie możemy teraz stracić okazji
The end
2x09 The Fall part 1 Tom stanął przed wrotami i czekał na aktywację. Devane podszedł do niego z bronią. - Jesteś pewien że chcesz tam iść sam? - Tak to moja sprawa Wrota aktywowały się i Tom bez namysłu wszedł w tunel. Po drugiej stronie tak jak mówił Doge zobaczył że jest w centrum miasta. Wrota stały na wielkim placu, wokoło nie było nikogo w pobliżu budynków stało kilku ludzi przyglądających się przybyszowi. Gdy tylko dotarł do zabudowań drogę zastąpiło mu kilku strażników. - Czekaliśmy na ciebie - powiedzieli podnosząc na niego broń - Spokojnie panowie to pomyłka - W istocie - wtrącił się nagle wysoki dobrze zbudowany mężczyzna - opuśćcie broń nie potraficie nawet rozpoznać swojego wroga. Wybacz im są młodzi kazałem im pilnować wrót a oni chcą atakować każdego kto z nich skorzysta - Nic się nie stało - Więc co cię sprowadza do naszego miasta? - Nic szczególnego podróżuję po planetach od lat. Trafiłem tu przez przypadek, mam nadzieję że pozwolicie mi tutaj zostać na jakiś czas i uzupełnić zapasy - Oczywiście lubimy przybyszów zawsze można się dowiedzieć od nich czegoś ciekawego. Chodź ze mną zapraszam cię do swojego domu Mężczyzna zabrał go w głąb miasta. - Jestem To... Zaius - Właśnie zapomniałem się przedstawić Garel. To mój dom - Imponujący - stwierdził widząc olbrzymi gmach Wewnątrz panowała cisza i spokój, tu i ówdzie krzątali się ludzie służący mu w zamian za dach nad głową. Nad miastem zaczęła zapadać noc i Tom został zaprowadzony do pomieszczenia w którym miał zostać do rana. Garel zamknął drzwi i skinął na jednego ze strażników który od razu do niego podszedł. - Uważaj na niego musze wcześnie rano wyjechać, masz nie opuszczać go na krok - Tak jest panie Tom poczekał aż w mieście pogasną światła i wymknął się z pokoju i zaczął przemierzać wąskie korytarze pałacu Garela. Po kilkudziesięciu minutach poszukiwań sfrustrowany porażką udał się do głównej sali gdzie znajdowało się wyjście na zewnątrz. Miasto nocą całkowicie zamierało nie było nikogo kto ośmieliłby się choćby wyjrzeć na ulice. Kiedy w końcu znalazł się niemal w centrum miasta jego oczom ukazała się olbrzymia budowla w której najprawdopodobniej znajdowały się władze miasta. Gdy tylko udało mu się dostać do środka zorientował się że korytarze są pełne strażników, skradając się coraz wyżej dotarł do pomieszczenia w którym Garel rozmawiał z jeszcze jednym mężczyzną. - Nasza polityka nie może ulec takiej zmianie Garel - Ale to nasza jedyna szansa. Musimy zacząć eksplorować inne planety - Też byłem tego zdania ale twoje eksperymenty doprowadziły do tego że ludzie się nas boja. Poza tym wiesz że Siloni nie są nam ostatnio zbyt przychylni. Musimy z tym skończyć, to że zezwalam ci na twoje chore pomysły na Terria nie oznacza że pozwolę ci zacząć działać tutaj - Jakoś nie miałeś specjalnych oporów żebym zajął się dziewczyną - To odosobniony przypadek - Bzdura, chciałeś ją po prostu dla siebie - Ale i tak to spaprałeś, gdyby nie strażnicy odeszłaby z ludźmi z Hadrien - Nie moja wina że wypuściłeś ją zanim skończyłem pracę - Nie ma co się nad tym teraz rozwodzić. Kiedy skończysz? - Niedługo ma silny organizm jest odporna na działanie substancji - A co z tym dzisiejszym przybyszem? Nie stanowi problemu? - Jest nieszkodliwy to zwykły podróżnik, zatrzymałem go u siebie za kilka dni go odeślemy i będzie po kłopocie Nagle komunikator przy pasku Garela zaczął emitować sygnał. - O co chodzi? - Panie przybysz zniknął, nie ma go w pałacu - Nie będzie problemów? - skwitował krótko rozmówca Garela - Załatwię to. Przeszukajcie wszystko jeszcze raz może po prostu wyszedł do ogrodu, wyślij kilku ludzi w miasto musi się znaleźć Tom zdał sobie sprawę że jest na spalonej pozycji dlatego zaczaił się pod schodami i poczekał aż Garel wyjdzie. Kiedy tak się stało wszedł do pomieszczenia w którym przed chwila się znajdował i podszedł do mężczyzny. - Nie ruszaj się - powiedział przykładając mu broń do głowy - Spokojnie weź co chcesz - Nic od ciebie nie chcę, gdzie jest dziewczyna - Prędzej zginę niż ci ją oddam - Z tym nie będzie problemu - powiedział przyciskając mu pistolet do głowy - Dobra zaprowadzę cię do niej Tom podążając za nieznajomym trafił na najniższe piętro budynku znajdujące się pod ziemią, tam w jednym z pomieszczeń zobaczył Angelę. Zanim do niej podszedł ogłuszył mężczyznę. - Angie nic ci nie jest? - powiedział do śpiącej dziewczyny Kiedy otworzyła oczy i zobaczyła stojącego nad nią Toma nie mogła uwierzyć że to on. - Tom? To niemożliwe - powiedziała przytulając go - Przepraszam cię Angie to przeze mnie tu trafiłaś - Nie masz mnie za co przepraszać tu nie jest tak źle - Nie wiesz co mówisz oni faszerują cię jakimiś prochami - Nic podobnego, zostań tu nie będziemy musieli więcej walczyć - Angie proszę cię opanuj się i chodź ze mną. Znalazłem nowy lepszy dom, nic nam tam nie zagrozi - Nie mogę muszę tu zostać jestem to winna Kylowi - Nic nikomu nie jesteś winna po prostu chodź ze mną - Tom nie bądź natarczywy chcę tu zostać, ty też możesz Kyle na pewno nie będzie miał nic przeciwko temu - Nie mogę uwierzyć w to co słyszę, poświęciłem wszystko żeby sprowadzić cię do domu a ty chcesz po prostu tutaj zostać? - Tutaj może być nasz nowy dom - Nie będę tego słuchał jesteś pod wpływem prochów zabieram cię stąd sama zrozumiesz że popełniasz błąd Tom nie czekając na reakcję strażników wziął Angelę na ręce i ruszył w stronę wyjścia. Po mieście krążyli strażnicy dlatego dotarcie do wrót zostało utrudnione. Nawet sam Gorel przyłączył się do poszukiwań. - Musimy go znaleźć do wschodu słońca. Nie mogę tu zostać, idź do siedziby Kyle'a i poproś go o kilku ludzi Strażnik zniknął za rogiem. Po kilku minutach wrócił biegiem. - Panie zalazłem Kyle'a nieprzytomnego dostałem od niego kilku ludzi, przybysz zabrał dziewczynę - Wiedziałem że coś tu nie gra. Musimy się pospieszyć wyślij ludzi do wrót to jego jedyna droga ucieczki z miasta
Część 44 / 4
Tymczasem Tom i Angela dotarli do placu na którym stały wrota. - Jeszcze tylko chwila i będziemy bezpieczni - Dlaczego chcesz mi to zrobić Tom? - Bo sama nie wiesz co mówisz, otumanili cię i nie potrafisz normalnie myśleć. Łowcy umysłów zwykli ćpuni - skwitował Tom widząc że na placu nikogo nie ma podbiegł do urządzenia sterującego i zaczął wybierać kombinację. Kiedy wybrał siódmy symbol miał już wcisnąć przycisk kiedy zobaczył stojącego tuż przed wrotami Garela. - Niebezpiecznie jest tam stać - powiedział naciskając przycisk, jednak wrota nie zostały aktywowane - Przyjmuję cię w mieście, zapraszam cię do swojego domu a ty odpłacasz mi się w ten sposób - Co zrobiłeś z wrotami? - Podmieniłem przyciski w urządzeniu sterującym, naprawdę myślałeś że jestem aż tak głupi? Teraz to już koniec - odparł wskazując na zmierzających w jego stronę żołnierzy
ciąg dalszy nastąpi...
2x10 The Fall part 2 Tom stał na przegranej pozycji, Garel podszedł do Angeli i zaczął ją prowadzić w stronę siedziby Kyle'a. - Weźcie go żywcem - powiedział do strażników Kiedy podeszli Tom ten zadał jednemu z nich silny cios w korpus. Potem założył wyzwalacz i odepchnął dwóch kolejnych. Jeden który stał jeszcze na nogach zawahał się na chwilę jednak to go nie uratowało i już po chwili leżał na ziemi. Wtedy nadbiegł kolejny i z odległości oddał do niego strzał z broni elektromagnetycznej ustawionej na ogłuszanie. Kiedy się ocknął znajdował się w ciemnym pomieszczeniu, był przywiązany do grubej rury naprzeciwko stał Garel z dwoma strażnikami. - Nareszcie już myślałem że się nie obudzisz. Popełniłeś błąd przychodząc tutaj, jednak przydasz nam się na przyszłość kiedy zaaplikujemy ci naszą substancję będziesz doskonałym szpiegiem - Prędzej cię zabiję niż cokolwiek dla ciebie zrobię - Tak myślisz? Popatrz na swoja przyjaciółkę. Bez oporów cię zostawiła. Jeszcze trochę i będzie doskonałym żołnierzem - Moi przyjaciele przybędą tutaj a wtedy pożałujesz że ze mną zadarłeś Garel podszedł bliżej i zadał mu kilka ciosów po czym odwrócił się w stronę strażników. - Nauczcie go że nikt nie będzie mi groził Jeden ze strażników ruszył w jego kierunku i zaczął go okładać pięściami, drugi nie pozostał bierny i przyłączył się do swojego towarzysza.
Tymczasem Kyle sprowadził Angelę z powrotem do swojej siedziby. - Nie powinnaś uciekać z przybyszem mogło ci się stać coś złego - To mój przyjaciel chciał mnie zabrać do domu. Nie będzie zadowolony że wróci sam - Nie wróci, Garel zabrał go do siebie. On już więcej nie będzie stanowił dla ciebie zagrożenia - Zagrożenia? Masz go natychmiast wypuścić - Nie mogę nic zrobić on jest teraz na łasce Garela - Wydawało mi się że jesteście dobrymi ludźmi. Więc to co mówił że podajecie mi jakiś narkotyk to prawda - Nie słyszałem nigdy o czymś takim przecież mi ufasz - Już nie. Wiedziałam że coś tu jest nie tak, nie potrafiłam tylko tego dostrzec - Masz rację zrobię co trzeba żeby jak najszybciej wszystko wróciło do normy Angela wyszła zostawiając Kyle'a samego. Kilka chwil potem do sali wszedł Garel. - Co z nim zrobiłeś? - Strażnicy uczą go pokory. Potem może zabiorę go na Terrie tam podłączę go do aparatury i zrobię z niego szpiega - Już za późno Angela odkryła nasze zamiary - Chyba nie wie o substancji? - Wie - W takim razie wszystko poszło na marne bez odpowiedniej stymulacji psychicznej to nie zadziała musiałbym ją podłączyć do aparatury - Nie zostaw ją przekonam ją do swoich racji - Źle na tym wyjdziesz Kyle. Jeżeli mi jej nie oddasz ona prędzej czy później doprowadzi do twojego upadku - Mylisz się uda mi się Garel wyszedł bez słowa i skierował się w kierunku wrót. Tymczasem Tifa zaniepokojona długą nieobecnością Toma postanowiła wyruszyć jego śladem. - Nie możesz tego zrobić - stwierdził Devane - Jeżeli coś mu się stało musimy mu pomóc - Może masz rację poczekaj wezmę ekwipunek i idę z tobą Po kilku minutach oboje stali już przed aktywowanymi wrotami. Kiedy przeszli na drugą stronę był środek dnia, strażnicy od razu do nich podeszli. - Czego tu szukacie? Lepiej będzie jak ruszycie swoja drogą - Szukamy przyjaciela, przybył tu jakiś czas temu i nie daje znaku życia - Tom? - Znasz go? - Oczywiście został zabity podczas próby zamachu na naszego przywódcę - To niemożliwe Tom nie żyje? - Tifa nie mogła uwierzyć w słowa strażnika - Przykro mi jeżeli jesteście jego przyjaciółmi lepiej odejdźcie, mogą was spotkać nieprzyjemności Nagle Devane zauważył wyzwalacz wystający z kieszeni strażnikowi. - On ma rację chodźmy stąd nic już nie możemy zrobić - Co ty mówisz - Chodźmy stąd Devane wybrał adres i oboje odeszli przez wrota. Po powrocie do bazy Tifa usiadła na platformie prowadzącej do wrót. - Przestań ten strażnik kłamał weźmiemy kilku ludzi i udamy się tam za kilka godzin - Skąd wiesz - Widziałem wyzwalacz u strażnika - Co to za dowód? - Po prostu to wiem zaufaj mi za kilka godzin wszystko się wyjaśni
Tymczasem Angela zakradła się do domu Garela. W podziemiach trafiła na zamknięte pomieszczenie, kiedy udało jej się do niego dostać zobaczyła rannego Toma przywiązanego do rury. - Tom co oni ci zrobili Kiedy przecięła liny Tom upadł na ziemię, świadomość powoli zaczęła do niego wracać. - Angie? Co ty tu robisz - Kyle przyznał się do wszystkiego, podawał mi tą substancję od jakiegoś czasu. Teraz dał mi środek łagodzący skutki jej używania - Jaki z niego dobry człowiek - stwierdził ironicznie - Nie żartuj teraz musimy się stąd wydostać Kiedy dotarli do głównego wyjścia natknęli się na jednego strażnika. Angela ruszyła w jego kierunku i zadając mu kilka ciosów pozbawiła go przytomności. Tom zobaczył u niego wyzwalacz i zabrał go zakładając sobie na rękę. Kiedy byli już przy wrotach zobaczyli że w ich stronę biegną strażnicy. - Stójcie teraz jest już po tobie zaraz wróci Garel i zajmie się wami Wrota zaczęły się aktywować, strażnicy pewni że to ich dowódca opuścili broń, jednak tuż po utworzeniu tunelu pojawił się Cohen razem ze swoimi żołnierzami. Strażnicy polegli zaskoczeni nagłym pojawieniem się obcych żołnierzy. Devane pomógł Tomowi dojść do wrót. Po ponownej aktywacji wszyscy przeszli przez do bazy. Wkrótce potem na planetę przybył Garel i zobaczył zabitych strażników leżących przy wrotach. - Nie to niemożliwe jak mogliście im pozwolić uciec - krzyknął sam do siebie ruszając w stronę miasta
Tymczasem w bazie wszystko zaczęło wracać do normy. Devane usiadł przy konsoli, po kilku minutach podszedł do niego Tom. - Może cię zastąpić? - Nie dam sobie radę. Jak tam Angela? - Nadal odczuwa skutki uboczne zażywania enzymu - Wiadomo już co to było? - Ludzie Cohena usiłują coś wyizolować z jej krwi ale środek łagodzący jej działanie skutecznie to utrudnił - Więc wszystko wróci do normy? Jak odnajdziesz źródło energii wracasz do domu? - Nie zupełnie, to nie była planeta na którą trafiła z Krath. Zanim zaczęli ją przenosić zabrali jej GDO, zaczynam odnosić wrażenie że mamy coraz bardziej pod górkę - Damy radę może będziemy mogli wykorzystać jakieś urządzenie znajdujące się tutaj żeby otworzyć przesłonę w twoim domu - Na razie nie będę się nad tym zastanawiał. Jeszcze długa droga przed nami Nagle do pomieszczenia wszedł Cohen. - Wszystko w porządku? - Przestańcie się wreszcie o to pytać, nic mi nie jest - Sporo przeszedłeś - Dam sobie z tym rade najważniejsze że wszystko wróciło do normy
the end
2x11 One Step Closer Wrota otworzyły się Tom, Devane, Tifa i Angela ruszyli w kierunku tunelu żeby udać się na nową planetę. Gdy znaleźli się po drugiej stronie ich oczom ukazał się malowniczy krajobraz. Wrota znajdowały się na skraju lasu, naprzeciwko nich znajdowało się urwisko z którego rozpościerał się widok na morze. Wędrując tuż nad urwiskiem oddalili się spory kawałek od wrót. - Coś mi się wydaje że to bezludna planeta - stwierdził Devane nie widząc sensu dalszej penetracji pustkowia - Niekoniecznie nie zawsze miasta muszą znajdować się w pobliżu wrót. To żadna reguła. Mogą nawet nie mieć pojęcia o ich istnieniu Kiedy uszli jeszcze kawałek Devane zauważył w oddali poukładane w specyficzny sposób kamienie. - Chyba się jednak pomyliłem - stwierdził widząc budowlę - Być może ale co to może być - Może jakiś drogowskaz, pamiętasz co było na planecie na którą udaliśmy się z Cohenem? - Tamte kamienie wyglądały zupełnie inaczej - Daję tylko przykład Kiedy wszyscy stanęli między kamieniami te rozsunęły się ukazując kilka zakrzywionych kamiennych rzeźb wyglądających jak łuki. - Co to jest? - Wydaje mi się że ... Zanim Tom zdołał powiedzieć coś jeszcze zostali przeniesieni w inne miejsce. Znaleźli się w podziemnym korytarzu w urządzeniu które wyglądało dokładnie jak to które przeniosło ich z powierzchni. - ... no właśnie urządzenie transportowe - dokończył rozglądając się dookoła - Poszukajmy mieszkańców nie wydaje mi się żeby to urządzenie działało ot tak sobie - zaproponowała Angela ruszając w głąb holu Przemierzając długi tunel dotarli do ogromnego pomieszczenia w którym znajdowało się zejście na inne poziomy. - Podziemne miasto interesujące tylko gdzie są mieszkańcy - Odeszli dawno temu - za nimi stał starszy mężczyzna trzymający w ręku dziwne urządzenie - mam nadzieję że nie jesteście intruzami - Spokojnie jesteśmy podróżnikami. Więc mówiłeś że co się stało z mieszkańcami miasta? - Kiedy ludzie dowiedzieli się że surowce wkrótce ulegną wyczerpaniu odeszli w poszukiwaniu nowego lepszego miejsca do życia - A ty dlaczego zostałeś? - To moje życie chodźcie ze mną pokaże wam coś - Nie ufam mu - powiedział Tom do Devanea odchodząc nieco od mężczyzny - lepiej wracajmy na powierzchnię - Może będzie miał jakieś urządzenia które mogą nam się przydać - Mało masz urządzeń w naszej bazie? - Jak chcesz my idziemy z nim - Wasz wybór ja sprawdzę teren na zewnątrz może jeszcze coś znajdę Tom ruszył z powrotem w kierunku urządzenia transportowego. - Gdzie on idzie? - zapytała Angela - Sprawdzić teren na powierzchni niedługo do nas dołączy Mężczyzna zaprowadził ich na najniższy poziom gdzie znajdował się magazyn. Angela odłączyła się od pozostałych i poszła w kierunku krótkiego korytarza z którego dobiegało jasne światło. Kiedy weszła do jednego z pomieszczeń zobaczyła ludzi pozamykanych w kapsułach. - Co tu się dzieje - powiedział sama do siebie Gdy się odwróciła zobaczyła stojącego za nią mężczyznę. - Nie powinnaś tu przychodzić - powiedział ogłuszając ją silnym ciosem Kiedy otworzyła oczy zobaczyła że jest przywiązana w jednej z kapsuł. - Czego od nas chcesz - Ci ludzie do niczego już nam się nie przydadzą są zbyt wycieńczeni utrzymywaniem struktury w całości. Wasza czwórka jest dla nas ratunkiem. Zabierzecie nas do kamiennego pierścienia i pokażecie jak go używać. To dla nas jedyna szansa na przetrwanie - O czym ty mówisz nie możecie więzić ludzi - Robimy to od tak dawna że nic już nie może nas powstrzymać Nagle twarz mężczyzny zmieniła się dopiero teraz Angela zdała sobie sprawę że mają do czynienia z nową rasą. Tymczasem Tom wrócił do podziemi i skierował się na najniższy poziom w…