Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Wojna · 3 godz. 1 min czytania

Stargate Varonat 3rd Season

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Stargate Varonat 3RD Season

3x01 Redemption part 1 Cohen wszedł do centrum dowodzenia i zobaczył śpiącego operatora. - Obudź się niedługo powinien wrócić nasz zwiad - Przepraszam już nie będę - Tom już wrócił? - Jeszcze nie, spodziewamy się ich lada chwila - Powiadom mnie jak wrócą Tymczasem wrota aktywowały się i do bazy wszedł Doge z kilkoma żołnierzami. - Co się stało? - Zostaliśmy zaatakowani potrzebujemy waszej pomocy - Znowu? Ostatnio źle to się skończyło - Tym razem jest inaczej dowiedzieliśmy się że Siloni weszli w posiadanie potężnej broni - Co masz na myśli? - Mogą zniszczyć całą naszą bazę jednym celnym strzałem - Przecież nie znają jej położenia - Jeden z naszych oddziałów był nieostrożny. Wpadli w zasadzkę i nieumyślnie wyjawili nasze położenie - Dobra pomożemy wam zbiorę kilku ludzi i dołączymy do was

Po kilkudziesięciu minutach Cohen razem ze swoim oddziałem przeszedł przez wrota na Hadrien. - Jak wygląda sytuacja? - zapytał dowódcę bazy - Niedługo się tutaj zjawią. Stało się to czego od dawna się obawialiśmy - To znaczy? - Odkryli jedną z planet sojuszu - Jakiego znowu sojuszu? - Tajnego sojuszu pięciu planet na krańcu galaktyki. Nawiązaliśmy z nimi kontakt jakieś pół roku temu zgodzili się udzielić nam pomocy jeżeli nie będziemy o nich rozpowiadać. Skonstruowali również broń dzięki której można bez większego problemu zniszczyć całe miasto - I tak po prostu oddaliby ja Silonom? - Nie musieli jej oddawać wystarczy że na którąś z tych planet dostał się szpieg - Macie jakiś plan jak ich powstrzymać? - Chcemy dokonać dywersji, wiemy że Tom zdobył urządzenie które potrafi określić adres wrót znajdujących się na Silońskim statku - Prawda ale on ma to urządzenie ze sobą - Musimy je w takim razie zdobyć

W międzyczasie Tom razem ze swoim zespołem dokonywali zwiadu na Triffis, gdzie znajdowała się opuszczona forteca. - Myślisz że znajduje się tutaj jeszcze jakaś cywilizacja? - Wszystko możliwe po zniszczeniu tej budowli mogli się wynieść daleko stąd - Wydaje mi się że nic tu nie znajdziemy - stwierdziła Tifa nie mając ochoty na podróż w głąb planety - Nie byłabym tego taka pewna - zaprzeczyła Angela - Co tam masz? Tom podszedł do Angeli która stała przy ścianie i ręką usuwała osiadły na niej pył. - Adresy wrót. Wydaje mi się że nie ma ich w naszej bazie danych - To już coś zapisz je mogą się przydać - Powinniśmy wracać zbyt długo tu zabawiliśmy - stwierdził Devane kiedy zauważył że zaczyna zapadać zmrok - dwie godziny temu mieliśmy nawiązać kontakt z bazę - Chyba masz rację W tym samym czasie z oddali zaczęły ich dobiegać dziwne odgłosy. - Tifa wracamy do domu - powiedział Tom dając dziewczynie do zrozumienia żeby uruchomiła wrota Dziewczyna podeszła do urządzenia sterującego i zaczęła wybierać kombinację jednak tunel nie zaskoczył. - Coś jest nie tak - Może Cohen rusza na zwiad, znając go to może potrwać spróbuj wybrać jakiś inny adres - Na przykład? - Wybierz jeden z adresów które znaleźliśmy na ścianie - Tom czy to nie lekka przesada? Powinniśmy najpierw wysłać sondę nie wiemy co tam na nas czeka - Zaryzykujemy, działaj Tifa nie podobają mi się te odgłosy - stwierdził oglądając się w stronę dżungli Po chwili wrota były otwarte i wszyscy przeszli na drugą stronę gdzie ku ich zaskoczeniu trafili na wielkie miasto. - Tego się nie spodziewałem - stwierdził Tom - Trochę przypomina ziemskie drapacze chmur - Tylko trochę ruszajmy chyba nie będzie aż tak źle Gdy przeszli kilka kroków zauważyli zmierzającego w ich stronę mężczyznę. - Witajcie przybysze czego szukacie w naszym zacisznym mieście? - Znaleźliśmy wasz adres zapisany na ścianie starożytnej budowli na odległej planecie - Byliście na Triffis? Nikt kogo tam posłaliśmy nie zdołał wrócić, jestem pod wrażeniem - Mieliśmy szczęście, gdzie jesteśmy? - Na Nadan, jednej z planet sojuszu - Sojuszu? Nigdy o nim nie słyszeliśmy - To niepisany układ pięciu planet. Żyjemy w ukryciu, widzę że jesteście podróżnikami wiecie więc jak wiele niebezpieczeństw czeka po drugiej stronie wrót - Siloni - stwierdził Tom - Właśnie - przytaknął mężczyzna - od kiedy Ordowie sprowadzili tu wrota nasze światy nie prowadzą kontaktów z resztą galaktyki - dodał zmieniając temat - Ordowie? Kim oni są? - To oni sprowadzili technologię wrót z odległej galaktyki po wielkiej wojnie z Silonami uniemożliwili podróże międzygalaktyczne żeby uniemożliwić im zaatakowanie innych galaktyk. Ale wydaje mi się że pozostawili działające urządzenie na Drall - Mamy swoją placówkę na Drall niestety urządzenie zostało zniszczone - W takim razie nie potrafię wam pomóc, ale zaoferuję wam gościnę

Cohen wrócił tymczasem razem ze swoimi ludźmi do bazy jednak nie zastał Toma ani nikogo z jego zespołu. - Gdzie oni się podziewają? Tom mówił że to będzie krótki zwiad - Nie możemy dłużej czekać musimy coś zrobić - ponaglał go Doge - Wiem wracajmy na Hadrien. Musimy zabezpieczyć waszą bazę - Bazę? A co z miastami? - Wymyślimy cos w międzyczasie teraz nie traćmy czasu Nagle wrota zostały aktywowane. Operator nie odebrał żadnego sygnału więc włączył pole siłowe. - Z jakiej planety przychodzi tunel? - zapytał Cohen - Ze Spariny - Wyłącz pole - rozkazał Cohen spodziewając się dobrych wieści Tuż po dezaktywowaniu pola w bazie pojawił się Zang. - To ty - rzucił w jego kierunku Cohen - Spokojnie nie mam złych zamiarów - Jesteś zdrajcą nie będziemy ci ufać - Nie musicie ale pozwólcie sobie pomóc, chcąc się oczyścić w waszych oczach poszedłem za Jolelem, dowiedziałem się że planują atak na Hadrien. Wiem jak ich powstrzymać - To kolejna sztuczka - stwierdził Cohen - Musicie mi uwierzyć, to co zrobiłem było żałosne dopiero teraz to zrozumiałem - Zaufajmy mu nie mamy nic lepszego - zaproponował Doge - To twoją planetę ratujemy więc decyzja należy do ciebie. Jaki masz plan? Znasz adres wrót na statku? - Na ich statku nie ma wrót. Po tym jak stracili je na jednej ze swoich planet po próbie zdobycia statku nie mogą sobie pozwolić na kolejne porażki - Więc co zamierzasz? - Wiem że mają zamiar zatrzymać się na Anson - Na Anson? Będą nadkładać taki kawał drogi? Cos mi tu nie gra - Tam została sprowadzona broń żeby ją podjąć muszą się tam dostać - Dlaczego nie przenieśli jej od razu na Silon? - Niszczyciel znajdował się w pobliżu Adosii więc przetransportowali broń najbliżej jak to było możliwe. Jeżeli zdążymy tam przejść uda nam się zniszczyć statek zanim ruszy na Anson - Ruszajmy więc nie mamy czasu do stracenia Operator wybrał kombinację i po chwili wrota na Adosię zostały otwarte.

W międzyczasie Tom razem z pozostałymi w dalszym ciągu przebywał na Nadan. - Więc ci Ordowie są odpowiedzialni za budowę wrót - Raczej nie z tego co wiemy Ordowie wyruszyli kiedyś poza granice galaktyki żeby zbadać większe obszary wszechświata. Wtedy właśnie trafili na potężną rasę która zdradziła im tajniki działania Gwiezdnych wrót - Pradawni, Ordowie musieli trafić na Drogę Mleczną - Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, ale wydaje mi się że w zapiskach znajdowały się informacje o przybyciu do Varonat rasy zwanej Alterianami Nagle do pomieszczenia w którym przebywali wbiegł jakiś człowiek. - Ruan znaleźliśmy naszych strażników - Co takiego? - Ktoś dostał się na planetę i wykradł broń z podziemi - To niemożliwe - Co się dzieje? - zapytał Devane - Ktoś nam ukradł bardzo potężną broń, musimy ją jak najszybciej odzyskać - To nie wszystko - dodał mężczyzna - Co się stało? - Znaleźliśmy broń Silonów - To nie mogło trwać wiecznie - powiedział sam do siebie Ruan - więc wojna na nowo się rozpoczyna

Tymczasem Cohen, Doge, Zang i kilku żołnierzy przeszło na Anson gdzie mieli nadzieję zaskoczyć Silonów. Jak się jednak okazało ci już na nich czekali. - Witaj Cohen - uśmiechnął się Jolel - widzę że wpadłeś popatrzeć na chwile naszego tryumfu. Brać ich - rozkazał żołnierzom którzy od razu ruszyli w ich kierunku.

ciąg dalszy nastąpi...

3x02 Redemption part 2 - Dobrze się spisałeś Zang - stwierdził ironicznie Cohen - jeszcze raz zrobiłeś z nas wszystkich głupców - To nie moja wina skąd mogłem wiedzieć że usadzą się przy samych wrotach - Mogłeś to przewidzieć - Tak samo jak wy - Dosyć tego - uciszył ich Jolel - pilnujcie ich lada chwila pojawi się statek Po chwili rzeczywiście z chmur wyłonił się lądujący Niszczyciel. - Doskonale wszystko idzie jak po maśle, jak tylko zniszczymy Hadrien wrócimy na Drall. To będzie piękne zwycięstwo - Nasza obrona zmiecie was w pył jak ostatnim razem - O nie, teraz mamy przepustkę do waszej bazy, możemy tam po prostu wejść i wszystkich zabić

Tymczasem na Nadan podniesiono alarm, Tom zdał sobie sprawę że jeżeli to naprawdę Siloni ukradli bron to mogą zmierzać w kierunku Drall. - Co robimy? - zapytała Tifa - Chyba powinniśmy wracać, musimy ostrzec pozostałych Nagle do wszystkich podszedł Ruan. - Wybaczcie że was zostawiłem - Nie szkodzi musimy wracać Siloni mogą skorzystać z broni i zniszczyć naszą siedzibę na Drall - Mają inny plan. Nasz szpieg doniósł że kilku Silonów dostało się na Agmar i stamtąd naszym statkiem bez problemu dotarli tutaj i zabrali broń - Co to za różnica jakim statkiem? - Planety sojuszu mają własną przestrzeń wyznaczoną wokół nich. Żaden obcy statek bez naszej wiedzy się tutaj nie dostanie - Ten wasz szpieg wie co oni chcą zrobić? - Tak chcą zaatakować Hadrien, on sam udał się żeby ich ostrzec ale nie mają szans z taką siłą - Jaki macie plan? - Polecielibyśmy do nich ale to zajęłoby zbyt wiele czasu. Nasi sojusznicy na Agmar donieśli nam że przybysze odeszli na Anson, stamtąd jest ponad dwa razy bliżej na Hadrien niż od nas. Chociaż jest jeszcze jedna szansa - Co masz na myśli? - Gdybyśmy ruszyli na Aghartę moglibyśmy tam dotrzeć przed nimi - Tylko że... zniszczyliśmy bazę jakiś czas temu - Doszczętnie? - Nie pomieszczenie wrót zostało nietknięte, skąd o niej w ogóle wiecie? - Kiedyś była tam nasza placówka jeszcze za czasów pierwszej wojny z Silonami. Musieliśmy mieć inną bazę żeby nie odkryto położenia planet sojuszu - Ale to nam nic nie da nie został tam żaden statek - Przyjacielu, jeszcze mało wiesz o tym miejscu - powiedział z uśmiechem Ruan

W międzyczasie na Anson Silońcy żołnierze skończyli montować broń na niszczycielu. - Doskonale jesteśmy gotowi do drogi, zabierzcie ich na statek ruszamy natychmiast - rozkazał Jolel wchodząc na pokład Kiedy statek znalazł się w przestrzeni od razu uruchomiono napęd i statek znalazł się w hiperprzestrzeni. - Niestety dla was zniszczenie Hadrien będzie ostatnim widokiem. Gdy tylko misja zostanie wypełniona wszyscy dowiedzą się o potędze Silonów i nikt nie będzie śmiał się nam przeciwstawić. To będzie pierwszy krok do przejęcia galaktyki - Jesteś szalony jeżeli myślisz że to ci się uda - Niestety dla ciebie nie przekonasz się że nie miałeś racji. Zwycięstwo jest bliżej niż ci się wydaje

Wrota na Agharcie otworzyły się i Ruan razem z drużyną Toma przeszedł do bazy. - Nie rozumiem czego tu szukamy - zapytał Devane - Zobaczysz. Co wy tu zrobiliście to była taka piękna baza - stwierdził Ruan widząc stację w opłakanym stanie Ruan podszedł do jednej ze ścian nad którą znajdował się balkon i przesunął kilka przyrządów na niej wyglądających jak zwykłe elementy. - O tym nie wiedzieliście co? Chodźcie za mną Podążając tajnym przejściem znaleźli się w wydrążonym w asteroidzie pomieszczeniu w którym znajdował się statek bojowy. - Doskonale jest nietknięty, wsiadajcie mamy przed sobą długą drogę do pokonania Kiedy znaleźli się wewnątrz Ruan uruchomił statek i otworzył właz prowadzący w przestrzeń, po czym wprowadził statek w hiperprzestrzeń.

Minęło trochę zanim niszczyciel Silonów znalazł się na miejscu. W pobliżu planety wyszedł z hiperprzestrzeni i skierował się w jej kierunku. - Jesteśmy na miejscu - zameldował jeden z żołnierzy - Doskonale najpierw zniszczymy ich bazę żeby odciąć drogę do wrót - Jolel daję ci ostatnią szansę żebyś z tym skończył - powiedział nagle Zang - Nie rozśmieszaj mnie jesteś zwykłym zdrajcą, nikt nigdy ci nie zaufa gdyby nie fakt że mógłbyś nam jeszcze przeszkodzić zostawiłbym cię przy życiu żebyś żył z poczuciem winy - Popełniłem błąd to prawda, ale mam atut o którym nie masz pojęcia - Nie masz nic jesteś tylko żałosnym oszustem - Jolel zbliżamy się do bazy - Przygotujcie broń - Chwilę mam na ekranie statek wychodzący z hiperprzestrzeni - Co takiego? Kto to jest? - zapytał zdenerwowany Jolel - Nie wiemy - Mówiłem że przegrasz - odparł z uśmiechem Zang Zanim Jolel zdołał odpowiedzieć niszczyciel otrzymał bezpośrednie trafienie. - Niezły jesteś - stwierdził Tom - z takiej odległości - Ma się wprawę zaraz podejdziemy bliżej Statek zbliżył się nieco i oddał jeszcze kilka strzałów. Niszczyciel odwrócił się i wypalił kilka razy z działa elektromagnetycznego. - Musimy się pospieszyć jak użyją naszej broni nawet nie poczujemy trafienia

- Oni nie wiedzą że tu jesteśmy - stwierdził nagle Doge - zestrzelą nas - Nic podobnego - przerwał mu Zang ruszając w stronę konsoli Kiedy do niej podszedł uderzył strażnika i przełączył kilka przycisków. - Macie zamiar tu zostać? - zapytał spoglądając na pozostałych Pozostali podeszli do niego i zostali przeniesieni na powierzchnię planety. Ruan ustawił maksymalna moc i wypalił jeszcze raz w stronę niszczyciela, który zaczął eksplodować i spadać na ziemię. - To nie może się tak skończyć - krzyknął Jolel Widząc że nie ma szans na uratowanie statku wskoczył do wahadłowca i odleciał. - Gonimy go? - zapytał Devane - Nie musimy zniszczyć niszczyciel razem z bronią. Lepiej żeby nigdy więcej nikt się do niej nie dobrał Kilka kolejnych strzałów doprowadziło niszczyciel do kompletnej ruiny. Ruan posadził statek na powierzchni i wszyscy wyszli na zewnątrz. - Zang? Co ty tu robisz? - zdziwił się Tom - Zang dobrze cię widzieć - przerwał mu Ruan - otrzymaliśmy twój przekaz w ostatniej chwili - Więc to jest ten wasz szpieg? - zapytała Angela - Tak współpracuje z nami od jakiegoś czasu - Dokładnie od wydarzeń na Kelorii - wyjaśnił Zang - musiałem jakoś się wam odwdzięczyć - I udało ci się odzyskałeś nasze zaufanie - stwierdził Devane - Może więc pozwolicie mi przyłączyć się do was? - Myślę że w tej sytuacji to jest możliwe. Wracajmy do bazy zasłużyliśmy na odpoczynek - Zabiorę statek i wrócę na Nadan, jest wiele spraw które trzeba załatwić - powiedział Ruan przenosząc się na pokład

Po powrocie do bazy Tom wprowadził do bazy danych kilka nowych adresów które otrzymał od Ruana. - Będziemy mieli dużo do zrobienia - stwierdził Devane - Racja ale najważniejszej planety jeszcze tu nie ma - To znaczy? - Planety Ordów tych którzy sprowadzili tu wrota, być może mogliby mi pomóc się stąd wydostać - Zrezygnowałeś z poszukiwania Forlonu? - Nigdy ale Ordowie są teraz priorytetem

The end

3x03 Point of View Tom wszedł do centrum dowodzenia i od razu w oczy rzuciło mu się dwóch żołnierzy stojących przy wrotach, zszedł więc na dół i podszedł do nich. Po chwili milczenia nie zdołał się opanować. - Co wy robicie? - zapytał z ciekawości - Zostaliśmy wyznaczeni do pełnienia warty przy wrotach - Po co? Mamy przecież przesłonę - To tylko na wszelki wypadek - Kto wam wydał rozkaz? Cohen od wczoraj jest na Alearn - Zang nas do tego wyznaczył - A od kiedy on wam rozkazuje? Jesteście chyba pod dowództwem Cohena - Tak ale - Żadne ale - urwał mu w pół słowa - idźcie stąd to nie jest potrzebne Żołnierze posłusznie oddalili się w stronę wejścia do części mieszkalnej bazy, w drogę wszedł im Zang, który od razu zaczął ich pouczać. - Co ty wyprawiasz? - zapytał Tom - Kazałem im stać na posterunku - Jakim posterunku mamy przesłonę to wystarczy - Ja tu wszedłem a nie miałem urządzenia dekodującego, każdy wiec może się tutaj dostać - Zang nie zapędzaj się, czas rebelii przeminął nie jesteś już dowódcą, teraz ja i Cohen wydajemy rozkazy odnośnie bazy. Pozwoliliśmy ci tu zostać jako pomocnikowi nie głównodowodzącemu. Odpuść sobie - Nie ufasz mi już? - To nie jest kwestia zaufania Nagle podeszła do niech Tifa przerywając tym samym rozmowę. - Tom, jest coś o czym musisz wiedzieć - Co się stało? - Devane i Angela udali się na Triffis żeby zbadać jeszcze raz te ruiny - Wiem - Ale mieli wrócić kilka godzin temu teraz na planecie panuje już noc - Dobra bierz ekwipunek idziemy tam po nich Po kilkunastu minutach oboje byli gotowi do wymarszu, kiedy Tom uruchomił wrota podszedł do nich Zang. - Idę z wami, nie będę tu bezczynnie siedział - Jak sobie chcesz - odparł Tom wchodząc w horyzont zdarzeń Po drugiej stronie rzeczywiście zapadał zmrok, wokół panowała głucha cisza. - Dziwne - Co? - Ta cisza. Ostatnio o zmroku dochodziły nas dziwne odgłosy pamiętasz? - Tak - Pospieszmy się nie chcę tu przebywać zbyt długo Kiedy znaleźli się w pomieszczeniu w którym ostatnio odnaleźli adresy wrót zobaczyli stojące na środku urządzenie. - Do czego to może służyć? - Nie jestem pewien, ciekawi mnie tylko gdzie oni są. Zostańcie tutaj wejdę na górę i rozejrzę się Z wierzchołka budowli Tom zauważył w oddali jasne światło dobiegające z dżungli. Szybko zbiegł więc na dół i razem z pozostałymi udał się w tamtym kierunku. - Co jeżeli to pułapka? - zakwestionował chęć wyprawy do dżungli Zang - Co jeżeli nie? Jesteś ostatnio jakiś dziwny Zang Kiedy zbliżyli się do źródła światła okazało się że w kręgu kamieni stoi Devane. - Co tu się dzieje? - Dobrze was widzieć, wpadliśmy w pułapkę, nie podchodźcie bliżej, między kamieniami jest niewidzialne pole siłowe - Gdzie jest Angela? - Nie wiem zniknęła jak tylko weszliśmy między te kamienie Nagle usłyszeli że wokoło coś krąży. - Co to jest - zapytał Zang - Mam dziwne wrażenie że te kamienie to nie pułapka. To schronienie Tom sięgnął po broń i wypalił kilka impulsów w okoliczne krzaki powodując ich zapłon. - Spróbujcie dezaktywować pole ja idę szukać Angeli - Zaczekaj - Nie ma czasu Tom zniknął w ciemnościach, brnąc przez gęstą roślinność zauważył w oddali kolejne źródło światła, które okazało się kolejnym kręgiem kamieni, jednak między te mógł bez problemu wejść, gdy stanął na środku z ciemności wyłoniło się dwóch ludzi z bronią. - Zejdź powoli i nie ruszaj się - powiedział jeden Niemal w tej samej chwili został powalony na ziemię i wciągnięty z powrotem w ciemność. Drugi mężczyzna podbiegł do Toma i aktywował pole wokół kamieni. - Co tu się dzieje? - zapytał Tom - Te bestie zostały sprowadzone na nasza planetę dawno temu. Od tamtej pory noce stały się bardzo niebezpieczne - Dlaczego jej nie opuścicie? - Nasze miasto jest bezpieczne, musimy iść generator pola jest wyczerpany w tym miejscu. Biegnij za mną staraj się nie zatrzymywać - Zostawiłem tam przyjaciół - Muszą sobie dać rade sami jak rozpalą ogień będą bezpieczni. Biegnij za mną Mężczyzna dezaktywował pole i oboje pobiegli w głąb dżungli. Po przebiegnięciu około kilometra trafili na wielką oświetloną polanę po drugiej stronie znajdowały się mury miasta. - Teraz jesteśmy bezpieczni - Ja nie chcę być bezpieczny chcę odnaleźć swoją towarzyszkę - Angela? - Skąd wiesz? - Jest w naszym mieście zdołaliśmy ją uratować tuż przed zmrokiem - Tom? Co tu robisz? - zapytała nagle Angela wychodząc przez bramę miasta - Jak to co przyszliśmy was szukać - Odnalazłeś Devanea? - Tak był uwięziony między kręgiem kamieni. Co ty tu robisz? - Zapuściliśmy się w dżunglę ale noc zapadła szybciej niż przypuszczaliśmy. Nie uwierzysz czego się tutaj dowiedziałam - To znaczy? - Oni mają tutaj starożytną świątynię w której jest spisany dobry kawałek historii - Czego się dowiedziałaś? - Na Drall znajduje się jeszcze jedno miasto - Miasto? Kiedyś polecieliśmy z Cohenem dosyć daleko i nie znaleźliśmy żadnego miasta - To ukryte miasto - wtrącił się mężczyzna - po zakończeniu wojny znaleźli sposób żeby ukryć się przed atakami - Teraz to nieważne musimy iść po resztę zanim dorwą ich te zwierzaczki - Zgadzam się - Wychodzenie w nocy do dżungli nie jest bezpieczne przekonałeś się o tym na własnej skórze - Zaryzykujemy. Chodźmy Oboje wyruszyli z powrotem w stronę miejsca gdzie została reszta zespołu i Zang, kiedy dotarli w tamtą okolice usłyszeli odgłosy strzelaniny. - Maja kłopoty załaduj broń Krąg kamieni był otoczony przez stworzenia panujące na planecie w nocy, Tom zaskoczył je zabijając dwa z nich, pozostałe rzuciły się w jego kierunku jednak w on w porę zdołał uskoczyć w stronę towarzyszy stojących w świetle. Devane zdołał się wydostać z kręgu kamieni i teraz ostrzeliwał krążące wokół nich stworzenia. - Musimy się dostać do wrót - stwierdził Zang - Ale jesteś odkrywczy, nie zamierzaliśmy tu zostawać na wypoczynek - uciszył go Devane - Zamknijcie się obaj, ruszymy w odstępach Devane będziesz oświetlał drogę przed nami. Ruszajmy Brnąc przez dżunglę cały czas byli atakowani przez zwierzęta z którymi musieli walczyć jednak w końcu po dotarciu do ruin atak ustał. - Co się stało? - zdziwiła się Angela - Tak po prostu odeszły? - Może coś jest w tych ruinach, zamiast się zastanawiać uruchomcie wrota zanim zmienią zdanie Tifa aktywowała wrota i wszyscy przeszli z powrotem do bazy. - Znaleźliście tam coś? - zapytał Tom - Niezbyt wiele, ale mam wrażenie że ta dżungla kryje coś jeszcze. Ludzie z miasta o którym mówiłeś muszą coś o tym wiedzieć - Skąd ta pewność? - Oni nie byliby w stanie skonstruować tych schronień. Cos ukrywają musimy tam kiedyś wrócić - Na razie sobie odpuść. Dowiedzieliśmy się że na tej planecie znajduje się ukryte miasto, dobrze by było je odnaleźć

The end

3x04 Venom W poszukiwaniu źródła zasilania zespół Toma udał się na Vasin gdzie wcześniej on sam i Devane mieli kontakt z technologią Ordów. - Tylko uważajcie nie chcemy żeby znowu ktoś odleciał - ostrzegł wszystkich Devane Przemierzając ruiny nieznanego pochodzenia dotarli do długiego korytarza prowadzącego innej części ruin których wcześniej nie zbadali. W jednym z pomieszczeń tradycyjnie poustawiane były urządzenia nieznanego pochodzenia. W jednym z rogów pomieszczenia stał zamknięty dzban. Angela mimowolnie podniosła pokrywę i zajrzała do środka. - Spójrzcie na to - powiedziała widząc co znajduje się wewnątrz - Co tam masz? - zapytała Tifa Nagle z wnętrza pojemnika prosto na twarz Angeli chlusnęła czarna substancja. - Angela! - krzyknął Tom widząc jak dziewczyna upada na ziemię Kiedy do niej podbiegł po substancji nie było jednak żadnego śladu. - Nic ci nie jest? - Wszystko w porządku to nic się nie stało - Co się z tym stało - Z czym? - Z tą substancją - Nie wiem może tylko nam się wydawało że tu była - Mam dosyć tej planety wracamy do bazy Tuż po przejściu przez wrota Angela upadła na ziemię. - Nic ci nie jest? - Poczułam dziwne zimno - To normalne po przejściu przez wrota - stwierdził Devane - To coś ... - zanim skończyła straciła przytomność Tom wziął ją na ręce i zaniósł do medyka, który po chwili wyszedł z pomieszczenia. - Co jej jest? - W jej krwi wykryłem dziwną substancję nie potrafię określić co to takiego ale jeżeli szybko nie znajdziemy sposobu na jej usunięcie stracimy ją - Zajmij się nią, spróbuję sprowadzić pomoc - powiedział Tom ruszając w stronę centrum dowodzenia Kiedy wchodził przez drzwi dogonił go Devane. - Gdzie idziesz? - Na Nadan może uda mi się czegoś dowiedzieć. Mam nadzieję że spotkali się już z czymś takim - Pójdę z tobą - Nie zostań tutaj. Może będziesz potrzebny Tom odszedł przez wrota. Po drugiej stronie od razu skierował swoje kroki do domu Ruana. Gdy tylko wszedł zobaczył go siedzącego przy terminalu. - Tom? Co ty tu robisz? - Mamy problem, Angela została zainfekowana jakąś substancją, nie wiemy co to jest ani jak się tego pozbyć - Byliście na Vasin? - Skąd wiedziałeś? - Obawiam się że mamy poważny problem. Nie przyszło mi do głowy żeby ostrzec was przed tą planetą - Co masz na myśli - W zamierzchłych czasach Ordowie walczyli nie tylko z Silonami. Mamy tylko skrawki informacji o tym wrogu ale wiemy że zdołał on skonstruować nanotechnologię, która w połączeniu z phiroth mogła służyć jako organiczny symbiont w którym przechowywali oni swoje świadomości - Nie będę nawet udawał że wiem o czym mówisz - To Azgowie. Substancja o której mówisz to rodzaj robota stworzonego z nanotechnologii i płynnego phiroth. Azgowie przenosili do tych urządzeń swoje świadomości dzięki czemu mogli przejmować kontrolę nad ciałami swoich wrogów - Sugerujesz że coś przejmuje kontrolę nad ciałem Angeli? - Nie sugeruję że to już się stało. Musimy udać się na Mibię kiedyś odnaleziono tam szczątki tych maszyn Mibia była rozwiniętą planetą na której miasta wybudowane zostały pod ziemią w ogromnych dziurach prowadzących wiele metrów w głąb. Wrota znajdowały się tuż przy krawędzi w środkowej kondygnacji miasta które składało się z trzydziestu poziomów. Na spotkanie wyszedł im przywódca miasta Zolan. - Co cię sprowadza Ruan? - Mamy problem z Azgami, potrzebujemy substancji która niszczyła nanotechnologię - Azgowie? Chyba żartujesz nie słyszano o nich od setek lat. Ale oczywiście chodźcie za mną - powiedział zdziwiony

Tymczasem na Drall Angela obudziła się w centrum medycznym. Gorączka która się u niej pojawiła właśnie zaczęła spadać. Kiedy medyk odwrócił się zobaczył ją stojąca tuż za nim. Angela uderzyła go powalając nieprzytomnego na ziemię. Po krótkiej chwili znalazła się w pobliżu centrum dowodzenia. Kiedy weszła do pomieszczenia wrót Devane zobaczył ja i zszedł na dół. - Angela nic ci nie jest? - Wszystko w porządku - odparła po chwili odwracając się w kierunku wrót - Co ty robisz? - zapytał widząc że dziewczyna usiłuje wybrać kombinację na urządzeniu sterującym - Nie twoja sprawa - odparła nie przerywając wybierania adresu Devane podszedł do niej usiłując ją odciągnąć jednak został odepchnięty. - Co się z tobą dzieje? - Zostaw mnie w spokoju - Ty nie jesteś Angela - zaczął podejrzewać Devane - kim jesteś - Nie twój interes - krzyknęła odwracając się w jego stronę - Nie pozwolę ci stąd odejść - Nie masz nic do powiedzenia człowieku - powiedziała podchodząc bliżej niego - Wiem kim jesteś słyszałem o was dawno temu. Zostaw ją i znajdź sobie innego nosiciela - Dlaczego? Podoba mi się to ciało, jest młode i wystarczająco sprawne żeby wykorzystać je do moich celów. Teraz zejdź mi z drogi Angela uderzyła Devanea i wbiegła w otwarte przed chwilą wrota. - Gdzie prowadzi tunel? - krzyknął Devane do operatora - Na Vasin W tym momencie do pomieszczenia wbiegła Tifa. - Co tu się dzieje? - Mamy problem weź broń i chodź za mną

W tym czasie Tom i Ruan zdobyli substancję usuwającą symbiont i ruszyli w drogę powrotną. Tom wybrał adres bazy i obaj przeszli przez wrota jednak kiedy znaleźli się po drugiej stronie od razu zdali sobie sprawę że coś jest nie tak. - Co tu się dzieje? - zapytał operatora - Angela uciekła z bazy, Devane i Tifa poszli za nią - Gdzie? - Na Vasin - O nie, jeżeli uda jej się uwolnić inne symbionty wybuchnie wojna której nie zdołamy wygramy - Ruszajmy za nimi Po przejściu na Vasin skierowali się do pomieszczenia w którym znaleźli symbionta. Tam też odnaleźli Devanea i Tifę. - Gdzie jest Angela? - Nie wiemy, zgubiliśmy ją w tej okolicy - Prawdopodobnie poszła uwolnić pozostałe symbionty - Niby po co nie ma dla nich nosicieli - Może je umieścić w jednym ciele. Angela może tego nie przeżyć - wyjaśnił Ruan rozglądając się po pomieszczeniu - Ruszajmy Podążając ruinami dotarli do olbrzymiej otwartej przestrzeni otoczonej murem. Na środku wznosił się słup przy którym stała Angela. - Tam jest co robimy? - zapytał Devane - Złapiemy ją i przytrzymamy Ruan poda jej tą substancję Tom i Devane zaszli dziewczynę od tyłu i powalili ją na ziemię, po czym przytrzymali ta żeby Ruan mógł zaaplikować substancję. Po krótkiej chwili Angela straciła przytomność, kiedy na powrót ją odzyskała zwymiotowała substancję która ją zainfekowała. - Angie to ty? - zapytał dla pewności Tom - A kogo się spodziewałeś - odparła usiłując podnieść się z ziemi - Uciekajmy stąd zanim znowu coś się stanie - powiedziała opierając się o Toma - Racja lepiej będzie jak nigdy więcej nie wrócimy na tą planetę Po powrocie na Drall Angela jeszcze raz udała się do centrum medycznego żeby upewnić się że substancja została ostatecznie usunięta z jej organizmu. - Wszystko w porządku? - zapytał Tom wchodząc do centrum - Jak najbardziej nie ma nawet śladu po substancji jakby nigdy jej nie było - odparł medyk - Jak się czujesz? - Ciągle czuję w sobie symbionta. Ale wszystko będzie w porządku

The end

3x05 Outbreak W centrum dowodzenia panował mrok. Operator przysypiał za terminalem, co chwila spoglądając na zewnątrz gdzie w oddali widział błyski światła. Nagle w dość dużej odległości od bazy doszło do potężnej eksplozji. Operator włączył alarm i po chwili Tom zjawił się w centrum dowodzenia. - Co się dzieje? - Nie jestem pewien, ale przed chwilą coś wybuchło na horyzoncie - Wybuchło? Jak to możliwe? - Nie wiem może trzeba by to sprawdzić Nagle do centrum wszedł Cohen i Devane. - Co to za hałasy w środku nocy? - Na powierzchni planety doszło do wybuchu - Może rozbił się jakiś statek - stwierdził Cohen - Raczej nie błyskało tam od jakiegoś czasu - wyjaśnił operator - Dobra weźmiemy statek z hangaru i polecimy tam - Teraz? - zdziwił się zaspany Devane - Tak teraz Po kilkunastu minutach cała trójka leciała już w kierunku źródła wybuchu. Gdy dotarli na miejsce Cohen posadził statek w pobliżu i wszyscy wyszli na zewnątrz, gdzie stanęli na krawędzi ogromnego krateru, w głębi dało się zauważyć że w ziemi jest coś zakopane. Nagle z ogromną prędkością nadleciał statek i zrzucił w okolicy ładunek energetyczny doprowadzając do kolejnego wybuchu. Podmuch przewrócił członków zespołu na ziemie. - Co to było? - krzyknął Devane - Nie wiem ale lepiej zabierzmy stąd statek - Dobry pomysł Cohen ruszył w jego stronę jednak w tej samej chwili statek wrócił i zrzucił kolejny ładunek tym razem w samo centrum krateru, wybuch odrzucił ich kilka metrów dalej. Z dołu zaczęło wydobywać się jasne światło a ziemia wokoło zaczęła się trząść. - Co robimy? - zapytał Devane - Biegniemy do statku musimy się stąd zabierać Kiedy znaleźli się na pokładzie spod powierzchni planety zaczął wznosić się potężny statek, który skierował się w przestrzeń. - Dobra teraz jestem zaskoczony - stwierdził Tom - Nie tylko ty - odparł Cohen kierując statek w kierunku krążownika - Co ty robisz? - zapytał Devane - Musimy to sprawdzić może to... - zanim zdołał dokończyć zaniemówił widząc co znajduje się pod miejscem z którego wystartował statek - Chyba mamy z głowy poszukiwanie miasta - stwierdził Tom Cohen wleciał statkiem w szczelinę i przeleciał nad miastem którego mieszkańcy wyraźnie szykowali się do ewakuacji. - Wyląduj przy tamtej wieży - powiedział Tom wskazując budowlę po środku wielkiego placu Kiedy wszyscy znaleźli się na powierzchni podszedł do nich mężczyzna wyglądający na przywódcę miasta. - Witajcie przybysze, nie będę krył zdziwienia widząc was tutaj akurat w tej chwili kiedy opuszczamy planetę - Proszę nam wybaczyć, mieszkamy w bazie niedaleko stąd nie mogliśmy nie sprawdzić źródła tych wszystkich wybuchów - Mieszkacie w bazie? - zdziwił się mężczyzna - nie wyglądacie na Forlonów - Nie jesteśmy nimi niemniej jednak pozostajemy z nimi w przyjacielskich stosunkach - powiedział Tom - Czyżby? - zapytał mężczyzna wyraźnie nie dowierzając jego słowom - więc co mogę dla was zrobić moi drodzy - Cóż szukaliśmy tego miasta od jakiegoś czasu, mieliśmy nadzieję na pomoc w odnalezieniu planety Ordów - dodał Cohen - Ord Yee Unn? Żyjecie w przyjaźni z Forlonem i nie wiecie gdzie znajduje się planeta Ordów? - mężczyzna skinął ręką i momentalnie całą trójka została otoczona przez żołnierzy - zabierzcie ich jak tylko zakończymy przygotowania do podniesienia miasta musimy zniszczyć bazę

Tymczasem w bazie odkryto statek, który cały czas unosił się nad planetą. Angela i Tifa postanowiły udać się w jego kierunku żeby sprawdzić jego intencje. - Nie byłbym teki szybki dziewczyny - powstrzymał je Zang - pamiętacie czym się zwykle kończy wasza eksploracja. Że wspomnę o przebudzeniu Azgów - Nie bądź takim pesymistą Zang, oni mieszkali tu przed naszym przybyciem, a z tego co wiem ta planeta należała do Forlonu - odparła Angela kontynuując przygotowania do wyprawy - Dobra niech wam będzie, lecę z wami - dodał po czym wszedł na pokład Statek zbliżył się do krążownika i wleciał w otwarty dok po czym wylądował na platformie, gdzie czekał już kapitan statku. Angela powoli zeszła z pokładu i skierowała się w jego kierunku. - Witajcie w czym mogę wam pomóc? - zapytał niezbyt zaskoczony przybyszami - W zasadzie szukamy naszych towarzyszy - odparła Tifa - Niestety nie mogę wam pomóc, prawdopodobnie znajdują się w mieście jednak w obecnej sytuacji nie radzę podchodzić do lądowania - To znaczy w jakiej sytuacji? - Szykujemy się do ewakuacji. Lada chwila miasto zostanie oderwane - Oderwane? - zdziwił się Zang - Odleci, wzniesie się w powietrze ... - Dobra, dobra zrozumiałem. Zastanawia mnie tylko kim jesteście - Mógłbym was zapytać o to samo - odparł mężczyzna - tymczasem nie znam nawet waszych imion - Racja wybacz jestem Angela to jest Tifa i Zang - Miło mi jestem Raknor. Niestety muszę was przeprosić obowiązki wzywają proponuję wam powrót do bazy, wasi przyjaciele z pewnością niedługo wrócą Cała trójka wsiadła z powrotem na statek po czym odlecieli w kierunku bazy. Tymczasem mężczyzna połączył się z przywódcą miasta. - Killian jak idą przygotowania? - Kończymy musiałem zająć się trójką intruzów - No właśnie my również mieliśmy wizytę upewnij się że baza zostanie zniszczona kiedy poderwiecie miasto - Zrozumiałem Angela weszła do centrum dowodzenia jednak nie zauważyła tam obecności Toma i pozostałych. - Odzywali się chociaż? - zapytała operatora - Ani razu od chwili wybuchu Nagle wrota zaczęły się aktywować od zewnątrz, kiedy tunel został ustanowiony operator odebrał sygnał Ruana. W tym samym momencie okolicą bazy targnął potężny wstrząs wywołany startem podziemnego miasta. Kiedy Ruan wyszedł z horyzontu zdarzeń upadł na ziemię. - Spóźniłem się - stwierdził podnosząc się - Na co się spóźniłeś? - zapytała Tifa - Wyruszyłem gdy tylko odebrałem sygnał - Jaki znowu sygnał - zdziwiła się Angela - Podczas ostatniej bitwy z Silonami rozbił się tutaj potężny statek bojowy. W nadziei że pozostali o nim zapomną zamroziliśmy go i pozostawiliśmy żeby zniknął pod piaskami. Wszyscy o tym zapomnieli ale generator kriogeniczny dawno się wyczerpał i to była tylko kwestia czasu zanim zamrożeni na nim Siloni naprawią zniszczenia - Więc mówisz że to są Siloni? Tom, Devane i Cohen znajdują się na tym statku - Musimy się pospieszyć oni ich zabiją gdy tylko statek osiągnie orbitę Ruan razem z pozostałymi wbiegł na statek i poleciał w kierunku miasta. - Nie mogę ich namierzyć - stwierdził po chwili Kiedy usiłował wlecieć w dok który prowadził do centrum miasta potężna fala uderzeniowa odepchnęła statek kilkaset metrów w powietrze. Gdy Ruan zdołał go ponownie opanować zobaczyli tylko rozruch silników i statek zniknął w oknie hiperprzestrzeni. - I co teraz? - zapytał Zang - Nic nie zrobimy tym statkiem nie zdołamy za nimi podążyć - Ale zawsze możemy wykorzystać fregatę którą zniszczyliśmy krążownik Silonów na Hadrien - Racja przecież jest zadokowana w waszym hangarze Kiedy Ruan wleciał do środka zauważył statek Toma stojący na środku pomieszczenia. - Coś mi tu nie gra - stwierdził podlatując bliżej Nagle z wnętrza wyszedł Tom razem z pozostałymi. - Wszystko w porządku sytuacja opanowana - stwierdził Tom udając że wie co się stało Chwilę później wszyscy znaleźli się w centrum dowodzenia. - Co się tam właściwie wydarzyło Tom? - zapytał Ruan - Sam nie wiem. Zamknęli nas na statku a kiedy odlatywali przetransportowali nas do hangaru - Rozumiem że nie dowiemy się kim byli i dokąd się udali? - zapytał Devane - Przykro mi - odparł operator - chwile po tym jak weszli w hiperprzestrzeń zgubiłem sygnał - Miejmy nadzieję że nie udali się na Silon. Brakuje nam tylko żeby Jolel wszedł w posiadanie statku zdolnego zniszczyć całą planetę - stwierdził Ruan udając się w kierunku urządzenia sterującego

The end

3x06 Call of Duty Wokoło panował półmrok, liście drzew szeleściły uderzane strugami deszczu, który dodatkowo przesłaniał widoczność. W krótkich ale intensywnych błyskach dały się zarysować Gwiezdne Wrota stojące na kamiennym podwyższeniu. Tifa ostatkiem sił podbiegła do urządzenia sterującego i wybrała adres Drall i po wysłaniu sygnału wbiegła w horyzont zdarzeń. Kiedy zmaterializowała się po drugiej stronie podbiegł do niej Cohen. - Co się stało? - zapytał widząc że dziewczyna jest ranna - gdzie pozostali? - dodał widząc dezaktywację wrót - Oni nie żyją - odparła dziewczyna starając się powstrzymać łzy

2 DNI PÓŹNIEJ

Tifa siedziała na krześle przed grupką ludzi, między którymi znajdowali się między innymi Lionel i Cohen. - Tifa myślę że wiesz dlaczego cię tutaj sprowadziliśmy. Cztery dni temu poprosiłem twój oddział o wykonanie rutynowej misji polegającej na odzyskaniu krążownika strąconego w bitwie z Silonami. Nasz zwiad nie stwierdził na planecie żadnych żywych istot jak i brak statku po który się tam udaliście możesz mi więc wyjaśnić co się tam wydarzyło? - To nie takie proste - odparła dziewczyna - to nie była rutynowa misja, nie ostrzegliście nas że na statku w dalszym ciągu znajduje się załoga - na słowa Tify wszyscy doznali szoku - Ten statek leżał tam od ponad dwustu lat, nikt nie mógł przeżyć - A jednak ...

* * * 4 DNI WCZEŚNIEJ Tom razem z drużyną wyszedł z horyzontu zdarzeń i rozejrzał się po okolicy. Okolice wrót otaczał gęsty las. Naprzeciwko znajdowała się jednak droga prowadząca w głąb planety. Podążając tym śladem dotarli na wzgórze skąd bez problemu zobaczyli statek znajdujący się około kilometra od nich. - Mieli rację - stwierdził Devane - naprawdę jest wielki - W istocie, nie traćmy czasu sprawdźmy czy da się uruchomić tą kupę złomu - odparł Tom ruszając w dół Gdy znaleźli się w pobliżu okazało się że wejście do statku znajduje się pod ziemią. - I co teraz? Wysadzamy? - zapytał Devane - Jak wysadzimy uszkodzimy poszycie i nigdzie nie polecimy - wyjaśniła Angela - musimy kopać - dodała - Chyba żartujesz - zdziwiła się Tifa - Oczywiście że żartuję. Musimy się dostać na górę musi się tam znajdować jakiś właz Kiedy znaleźli się na statku odnaleźli właz prowadzący do środka więc mimowolnie weszli do jego wnętrza. W środku panowała ciemność jednak pojawienie się przybyszy ożywiło nieco komputer pokładowy i po chwili zaczęły się zapalać światła. - Zawsze to jakiś początek - stwierdził Tom Podążając dalej udało im się dostać do centrum dowodzenia jednak kiedy tylko się tam znaleźli zostali otoczeni przez ludzi z bronią. - Kim jesteście? - zapytał jeden z nich - Mógłbym was zapytać o to samo, to miał być opuszczony statek - stwierdził Tom - O nie - stwierdziła nagle Angela - Co się stało? - Chyba rozpoznaję symbole na matrycy. To nie jest Forloński statek - Forloński - uśmiechnął się celujący do nich mężczyzna - wy głupcy jesteśmy Silonami. Brać ich

* * * - Mówisz Silonami? - zdziwił się Lionel - Dokładnie tak - odparła mu Tifa - coś wam się musiało nieźle poprzestawiać bo wkrótce okazało się że statek nie rozbił się był tylko osadzony na powierzchni ponieważ przekształcono go na laboratorium, w którym pracowano nad nowym źródłem zasilania pobierającym zasilanie z podprzestrzeni

* * * - Co z nimi zrobimy? - zapytał jeden z żołnierzy patrząc na zamkniętych członków zespołu - Dobre pytanie, myślę że możemy ich zabrać Silon. Źródło zasilania jest już prawie gotowe przygotujemy się do startu i będziemy mogli ruszać. Dość już mam tej zatęchłej planety. Zabierzcie ich do głównego hangaru i tam zamknijcie w jednym z doków Kiedy pięciu strażników prowadziło pojmanych do hangary Devane zauważył w jednym z korytarzy właz prowadzący na zewnątrz. Uderzył więc jednego ze strażników i popchnął go na dwóch innych po czym wepchnął Tifę w szyb prowadzący do wyjścia. - Tifa sprowadź pomoc - krzyknął tylko zamykając właz tak żeby strażnicy nie mogli za nią podążyć Kiedy znalazła się na zewnątrz zapadał zmrok i zaczął padać silny deszcz.

* * * - I co? - zapytał Lionel - To już prawie wszystko - odparła - po tym jak znalazłam się na zewnątrz statek zaczął startować. W ostatniej chwili zdołałam uciec na bezpieczną odległość. Potem wzniósł się w powietrze zaczął się trząść i zniknął w błysku światła - Zniknął? - zapytał zdziwiony - co masz na myśli - Wydaje mi się że to ich źródło zasilania nie było do końca przetestowane po tym jak wystartował został otoczony jakby polem siłowym wydobywającym się z zewnątrz, kiedy pole się zamknęło zassało statek - Wydaje mi się że statek mógł implodować - odezwał się nagle człowiek siedzący za stołem - robiliśmy doświadczenia nad pobieraniem energii z podprzestrzeni i kilka razy osiągnęliśmy podobne rezultaty - Ale co z załogą? - Przykro mi - Powinnam była z nimi zostać - powiedziała Tifa wstając z fotela - czy to już wszystko? - Tak możesz odejść - odparł Lionel

Chwile później wszyscy zebrali się w centrum dowodzenia żeby udać się w drogę powrotną. Wtedy doszło do niespodziewanej aktywacji wrót. - Kto to? - zapytał Cohen podchodząc do operatora - To kod Devanea - Devanea? Otwórz przesłonę Chwile później w centrum pojawiła się cała zaginiona trójka. - Co się z wami działo? - zapytał Lionel - Kiedy generator statku zaczął się przegrzewać akurat dotarliśmy do hangaru. Strażnicy również nie mieli ochoty ginąć więc skorzystaliśmy ze znajdujących się tam wrót - Wiec gdzie byliście tyle czasu? - Wiedzieliśmy że Tifa będzie przechodzić na Drall wybraliśmy więc adres Alearn jednak fala uderzeniowa uszkodziła wrota musieliśmy więc skorzystać ze statku żeby dostać się do najbliższych działających - Jesteście niesamowitymi szczęściarzami - stwierdził Lionel po czym skinął na operatora żeby ten wybrał adres Gdy Lionel razem z resztą opuścili bazę Cohen podszedł do Toma stojącego przed wrotami. - Nie będę kwestionował twoich decyzji. Ale okłamywanie Lionela nie wyjdzie nam na dobre - Widzisz Cohen. Wszyscy mają swoje własne sekrety, tak oni jak i my. Oni mają swoje powody żeby bronić nam dostępu do Forlonu, my mamy swoje żeby trzymać ten statek w tajemnicy. Poza tym statek tak naprawdę nie był ani Siloński ani Forloński - Więc ... - Sam bym chciał to wiedzieć Cohen. Ale mamy jeszcze dużo czasu żeby się o tym przekonać. Uwierz mi że zrobiliśmy to w naszym najlepszym interesie - odparł odchodząc w kierunku kwater mieszkalnych

The end

3x07 The Road Not Taken Oddział znalazł się w sterylnie zamkniętym pomieszczeniu na nowo odkrytej planecie. Wokoło panował dziwny chłód, ściany pomieszczenia wydawały się być czymś więcej niż tylko murami grodzącymi pomieszczenie od reszty kompleksu. Angela podeszła do stojącego na środku piedestału i mimowolnie stanęła na jego wierzchołku. Wtedy ściany znikneły a wokoło pojawiła się mapa galaktyki. - To coś nowego - stwierdził Devane - W istocie - przytaknął Tom spoglądając w górę - dobrze byłoby skopiować adresy tych planet do naszej bazy danych - To na nic - stwierdziła Tifa - ta mapa to niemal dokładne odzwierciedlenie tej którą zabraliśmy z Haylam - Tak ale nasunął mi się pewien pomysł - stwierdziła nagle Angela - musimy wracać muszę coś sprawdzić w naszej bazie danych

Po powrocie na Drall Angela zabrała się do pracy, wkrótce udało jej się ustalić fakt który umknął im przez ostatnie miesiące pobytu w Varonat. - Spójrzcie - powiedziała do reszty zespołu zgromadzonego wokół stołu - to jest przybliżony adres wrót w naszej galaktyce, który udało mi się ustalić po ściągnięciu danych z urządzenia sterującego na Sparinie gdzie po raz pierwszy otworzył się portal z naszej galaktyki - Zaraz, zaraz których wrót dokładnie - Prawdopodobnie tych przez które tu przybyliśmy, ale nie to jest najważniejsze. Obserwując mapę galaktyki i kalkulując czas jaki zajęło nam przybycie tutaj myślę że wiem jak daleko od domu jesteśmy - No dobra ale co nam to daje? - Sugeruję tylko że jeżeli dotrzemy na skraj galaktyki przy niewielkiej dostawie energii do wrót możemy ustanowić tunel z najbliższymi wrotami na Drodze Mlecznej - To może się udać? - zaciekawił się Tom - Teoretycznie tak, istnieją pewne problemy - Na przykład? - Na przykład nie wiemy gdzie trafimy - Ale jesteś pewna że trafimy na Drogę Mleczną? - Absolutnie, dotarcie na Ziemię nie będzie trudne wystarczy że skontaktujemy się z bazą Alfa albo którymś z naszych sojuszników - Na co więc czekamy? Wkrótce zespół był gotowy do drogi, Tom i Devane wyruszyli przez wrota żeby dostać się na statek, który udało im się zdobyć dzięki informacjom Lionela. Tymczasem Angela i Tifa przygotowały generator do przeniesienia go na pokład. Kiedy Tom i Devane dotarli do statku ustawili autopilota na Drall a sami udali się na skraj galaktyki żeby przygotować znajdujące się tam wrota do podłączenia generatora. Gdy wyszli z horyzontu zdarzeń znaleźli się na łące rozpościerającej się na ogromnym obszarze. - Myślisz że tubylcy nie będą sprawiać problemów? - zapytał Devane - O ile są tu jacyś tubylcy, musimy zbadać teren wokoło zanim zabierzemy się do pracy Podążając w kierunku lasu znajdującego się nieopodal zauważyli dym unoszący się nad horyzontem. - Musimy to sprawdzić - stwierdził po chwili Tom - Czemu mam złe przeczucia? - zapytał Devane - Zawsze masz złe przeczucia - odparł ruszając przed siebie Po kilkunastu minutach dotarli na miejsce i zobaczyli kilku mężczyzn stojących nad zniszczonym speederem. - Wiesz wydaje mi się to nie jest dobry pomysł żeby ich niepokoić - Wiesz chyba na to za późno - odparł mężczyzna stojący za nimi - ruszajcie w dół Po chwili wszyscy znaleźli się w pobliżu rozbitego statku. - Kto to jest Oren? - zapytał jeden z nich - Kręcili się w pobliżu, pomyślałem że chciałbyś z nimi porozmawiać - Źle myślałeś, wyglądają mi na członków szwadronu - Bystre oko - stwierdził Devane - Zabierz ich i zabij - Na rozkaz - odparł Oren Po chwili cała trójka znalazła się z powrotem na wzgórzu, Oren odepchnął obydwu dalej, po czym przeładował broń i wypalił kilka razy.

Tymczasem Tifa i Angela na pokładzie statku znajdowały się w połowie drogi na planetę. - Myślisz że Tom i Devane nie mają problemów na planecie? - zapytała Tifa - Sonda nie wykazała żadnych podejrzanych ruchów na planecie myślę że przygotowali teren i nieźle się bawią - Na pewno ... - przytaknęła odwracając się w stronę wizjera - Co się z tobą dzieje? - Sama nie wiem. Kiedy dotrzemy na miejsce tak po prostu odejdziecie i nigdy więcej nie wrócicie, zostaniemy sami ze swoimi problemami - To nie tak. Uwierz mi że my mamy całe mnóstwo innych problemów w swojej galaktyce - Rozumiem, ale nie tak wyobrażałam sobie wasze odejście - To znaczy? - Nie myślałam że to będzie ot tak po prostu - Po prostu za bardzo się przywiązujesz. Tego nas uczyli w szkole nie przywiązywać się do nikogo, jesteśmy żołnierzami i każdy wie z czym to się wiąże

Oren ponownie przeładował broń i spojrzał na Toma. - Widzicie do czego mnie doprowadziliście? Biegnijcie w stronę wrót wybierzcie pierwszy lepszy adres i uciekajcie - Kim jesteś? - Pochodzę z planety Nadan. Jestem szpiegiem w szeregach łupieżców. Dowiedzieliśmy się że udało im się odnaleźć coś dużego dlatego dowództwo wyznaczyło mnie do tego zadania, pospieszcie się oni nie będą tam stać wiecznie Tom bez słowa skinął na Devanea i obaj ruszyli w stronę wrót. - I co teraz? - zapytał Devane nie przerywając biegu - Musimy coś wymyślić - Może po prostu poczekamy aż odejdą, nigdzie nam się nie spieszy - Zobaczymy - odparł Tom Po chwili znaleźli się z powrotem w pobliżu wrót, zauważyli jednak że te zostały aktywowane a łupieżcy którzy przez nie przeszli zdążyli już ich zauważyć i nie zadając zbędnych pytań rozpoczęli ostrzał. - Mogę to chyba nazwać drobnymi problemami - stwierdził Devane - Tym razem się z tobą zgodzę - Jakieś pomysły? - Właściwie to mam kilka. Jak szybko potrafisz wybrać adres? - Wystarczająco - odparł oddając kilka strzałów w stronę łupieżców Nie zaprzestając ostrzału obaj ruszyli w kierunku urządzenia sterującego kiedy jednak dopadli do wrót pojawili się łupieżcy którzy dokonywali oględzin rozbitego speedera. Obaj stanęli i podnieśli broń w górę poddając się przeważającym siłom wroga. - Oren? - zdziwił się jeden z nich - miałeś ich chyba zabić Oren nic nie odpowiadając podniósł swoją broń. - Nigdy nie jest za późno - stwierdził spoglądając na Toma W tym samym momencie Tom, Devane i wrota zostali przeniesieni na pokład statku który właśnie wszedł na orbitę. - W samą porę - stwierdził Tom spoglądając na Angelę - Co z Orenem? - zapytał Devane - Nie damy rady go namierzyć, musi sobie radzić sam Wkrótce generator został podłączony do wrót, które znalazły się w przestrzeni umieszczone na orbicie planety. Tom i Angela weszli do statku otrzymanego od Lionela i opuścili hangar. - W razie czego damy radę wrócić tu później? - zapytał profilaktycznie Tom - Myślę że tak Angela wybrała adres wrót i tunel został ustanowiony, po chwili statek wleciał w horyzont zdarzeń. Kiedy połączenie zanikło Tifa popatrzyła na Devanea. - Co teraz? - Ustaw kurs na Drall będziemy czekać na sygnał w bazie

Tymczasem statek zmaterializował się po drugiej stronie tunelu. Tom popatrzył ze zdziwieniem widząc że znajdują się w przestrzeni. - Dlaczego mam wrażenie że coś poszło nie tak? - zapytał - Ups - odparła Angela spoglądając w jego stronę Kiedy statek odwrócił się oboje zauważyli że wrota mają inną konstrukcję niż te na Drodze Mlecznej. - Mały błąd w obliczeniach? - Nie jestem pewna że wybraliśmy dobry adres ... chociaż ... - Chociaż co? - Trafiliśmy do zupełnie innej galaktyki - Jak to możliwe? Z tego co pamiętam energii miało starczyć ledwo na otwarcie wrót na skraju drogi mlecznej - No właśnie obawiam się że nie starczyło nawet na to i trafiliśmy w zupełnie inne miejsce - Więc jak teraz wrócimy? - Obawiam się że musimy odwiedzić tamtą planetę - Obawiam się że to chyba tymczasowo niemożliwe - odparł Tom wskazując na statek znajdujący się w dość dużej odległości - nie wydaje mi się żeby to było coś dobrego - dodał widząc że statek strzela w kierunku planety. Jest jakiś inny sposób żeby wygenerować energię potrzebną do utworzenia tunelu powrotnego? - Cóż nie chciałabym być natrętna ale moglibyśmy wykorzystać źródło zasilania z tego statku - powiedziała wskazując na niezidentyfikowaną jednostkę - Chyba żartujesz, nie wiemy kim oni są - Chyba nie mamy innego wyboru i tak nie znamy żadnego adresu w tej galaktyce więc raczej nigdzie nie polecimy W międzyczasie wahadłowiec zawrócił i skierował się wprost na wrota przy których się znajdowali. W tym samym momencie z podprzestrzeni wyszedł statek który ostrzelał niszczyciel. - Ja się może nie znam - zaczął Tom - Racja to był Siloński niszczyciel - dokończyła Angela - Co się właśnie stało? - zapytał nie wiedząc o co dokładnie chodziło Nagle nowa jednostka nawiązała kontakt radiowy z wahadłowcem Toma. - Tom? - usłyszeli przez radio - A kto pyta? - zapytał jeszcze bardziej zdziwiony - To ja Lionel co wy tu robicie? - Wybraliśmy chyba zły adres wrót, gdzie jesteśmy? - W pobliżu Forlonu, jak tu trafiliście? - Sam chciałbym to wiedzieć - Przeniesiemy was na pokład i przetransportujemy na Drall

W międzyczasie Devane i Tifa wrócili na Drall gdzie zadokowali statek i zdążyli właśnie wejść do centrum sterowania gdy nastąpiła niespodziewana aktywacja z zewnątrz. - To sygnał z nadajnika Angeli - stwierdził ze zdziwieniem operator Chwilę potem w pomieszczeniu wrót pojawił się statek z Tomem i Angelą na pokładzie. - Co się stało? - zapytał Devane - Sam nie wiem zamiast na Drogę Mleczną trafiliśmy na Forlon - Byliście na Forlonie? - Chcielibyśmy, pojawił się Lionel i odesłał nas tutaj - Wszystko jasne - stwierdziła Angela - dodatkowa porcja energii nie wystarczyła na aktywację wrót poza galaktykę więc wrota uaktywniły przypadkowy tunel. To miało już miejsce wcześniej. Mogliśmy trafić dużo gorzej - Ale wszystkie osiem symboli zaskoczyło - zauważyła Tifa - To też już miało miejsce. Między innymi kiedy Jolel przerobił wrota na Krath, wtedy też myśleliśmy że wracamy do domu - Do trzech razy sztuka - stwierdził Tom po czym ruszył w stronę statku żeby zabrać go z powrotem do hangaru

The end

3x08 Identity Podczas gdy Tom udał się na Nadan żeby dowiedzieć się czegoś o Orenie. Devane przejął dowodzenie nad zespołem, który wyruszał właśnie na zwiad kolejnej planety. Angela i Tifa były już gotowe więc operator wybrał adres planety. Po krótkiej chwili wszyscy znaleźli się w ogrodzie na skraju miasta. - Wygląda imponująco - stwierdziła Tifa spoglądając na okazałe budowle Kiedy cała trójka ruszyła w kierunku głównej bramy Angela niespodziewanie straciła przytomność i upadła na ziemię. - Angie? - krzyknęła Tifa podbiegając do niej - Devane aktywuj wrota wracamy z powrotem Devane rzucił się do urządzenia sterującego został jednak powstrzymany przez mieszkańców planety. - Spokojnie, zajmiemy się waszą towarzyszką - stwierdził jeden z mężczyzn podchodząc do Angeli Jakiś czas później wszyscy znaleźli się w centrum medycznym gdzie miejscowy lekarz nie stwierdził żadnych nieprawidłowości w zdrowiu dziewczyny. - Aparatura nic nie wykazuje, to prawdopodobnie zwykłe omdlenie - stwierdził wyłączając monitor - Mam złe przeczucia, chyba jednak wrócimy na naszą planetę - powiedział Devane Jednak w tym samym momencie Angela odzyskała przytomność, przez chwilę przyglądała się wszystkim w pomieszczeniu po czym usiadła na łóżku. - Interesujące - powiedziała podnosząc broń i strzelając do Devanea ładunkiem energetycznym - Angela co ty wypr... - zaczęła Tifa jednak i ona została porażona ładunkiem - Kim wy jesteście - zapytał wystraszony doktor stojący w rogu pomieszczenia - Dobre pytanie - odparła Angela po czym wybiegła na zewnątrz

Kilkanaście minut później Devane ocknął się i zobaczył Tifę leżącą na podłodze. - Co tu się stało do cholery - zapytał nie bardzo rozumiejąc ostatnie wydarzenia - Wasza towarzyszka oszalała i zaczęła strzelać - Gdzie ona jest? - Nie wiem wybiegła stąd kilka minut temu Devane bez słowa wybiegł na zewnątrz i skierował się w stronę wrót. Kiedy dotarł na miejsce zauważył że Angela zdążyła już dokonać aktywacji i szykowała się do przejścia na drugą stronę. - Angela stój - krzyknął w jej stronę - co ty wyprawiasz - Odsuń się Devane nie chcę żeby stała wam się krzywda. Przynajmniej na razie - odparła po czym zniknęła w tunelu Devane nie chcąc tracić ani chwili pobiegł za nią i wrzucił w horyzont zdarzeń zdalny nadajnik żeby móc potem namierzyć sygnał. Po chwili w okolicy pojawiła się Tifa. - Co się stało gdzie Angela? - Odeszła przez wrota, rzuciłem za nią nadajnik musimy skontaktować się z Tomem Tifa wybrała adres Nadan i oboje przenieśli się na drugą stronę tunelu, gdzie odnaleźli Toma w laboratorium Ruana, który od razu zorientował się co się wydarzyło. - Obawiam się że mamy poważny problem - stwierdził słysząc opowieść Devanea. Usunęliśmy symbiont ale zdołał on przekopiować swoją świadomość - Więc Angela to nie Angela? - zapytał Tom - Obawiam się że nie, musimy ją namierzyć jeżeli uda mu się odnaleźć urządzenie przejmie kontrolę nad ciałem Angeli na zawsze - Wysłałem za nią nadajnik, możemy go namierzyć z centrum dowodzenia Nie zwlekając ani chwili wszyscy udali się z powrotem na Drall gdzie mieli nadzieję namierzyć sygnał z nadajnika Devanea. - To nie ma żadnego sensu - stwierdził Cohen odczytując współrzędne z komputera - sygnał dochodzi z Vasin, po co symbiont miałby tam wracać? - Tego się obawiałem - zaczął wyjaśniać Ruan - przypuszczamy że Vasin była rodzinną planetę Azgów, albo jednym z ważniejszych światów - Może chce uwolnić pozostałych - To raczej niemożliwe, na Vasin doszło do masakry. Większość symbiontów została niszczona W czasie gdy pozostali rozmawiali Tom wybrał adres Vasin i ruszył w kierunku horyzontu zdarzeń. - Tom zaczekaj nie wiemy co tam na nas czeka - Więc ja też mam czekać aż Angela odejdzie stamtąd w niewiadomym kierunku? Nie stracę jej trzeci raz - odparł po czym wszedł w tunel Pozostali niewiele się zastawiając podążyli jego śladem. Na Vasin wstawał właśnie nowy dzień, zaraz po przejściu przez wrota Devane znalazł nadajnik. - Co teraz? - Chodźcie za mną - powiedział Ruan - badałem ta planetę wiem gdzie znajduje się główne laboratorium

Tymczasem Angela dotarła na miejsce i otworzyła windę prowadzącą na podziemne poziomy, które znacznie różniły się od tego co dało się zauważyć na powierzchni. Podążając w kierunku laboratorium Angela nagle zatrzymała się na środku korytarza. - Co tu się dzieje? - zapytała sama siebie - Imponujące - powiedziała ponownie jednak tym razem był to głos świadomości, która utkwiła w jej pamięci - niewielu osobom udaje się przezwyciężyć naszą wolę - Kim jesteś? - To mało istotne, najważniejsze jest teraz dotarcie do laboratorium, nie wiem czy zauważyłaś ale to ciało jest za małe dla nas dwojga - W takim razie droga wolna - To nie takie proste zniszczyliście mój symbiont więc w zamian zostawię sobie twoje ciało - Zapomnij o tym, poza tym ja mam nad nim kontrolę - stwierdziła Angela po czym skierowała się z powrotem w kierunku windy - Nie tak prędko. Wydaje wam się że możecie bezkarnie niszczyć to co stworzyliśmy? Po tym jak nasze ciała zostały zabrane, musieliśmy znaleźć inny sposób na kontynuowanie naszych badań - I postanowiliście że będziecie przejmować ciała innych ludzi? To ma być wasz wielki plan? - To nie nasza wina. Ordowie mają się za wielką rasę, która skolonizowała galaktykę a tak naprawdę są tylko bandą agresywnych arogantów mających się za strażników wolności i prawa - odparł i w tej samej chwili zdał sobie sprawę że znowu przejął kontrolę - tak lepiej - uśmiechnął się po czym skierował się z powrotem w stronę laboratorium Kiedy dotarł na miejsce aparatura automatycznie zaczęła działać. Podszedł więc do komputera znajdującego się pośrodku sali i uaktywnił urządzenie znajdujące się nad stołem w pobliżu wejścia. - Nie musisz tego robić - krzyknęła Angela - I tu się mylisz - Możemy ci pomóc są inne sposoby - Nie ma mowy dosyć czasu spędziłem w mechanizmie symbionta. Chcę w końcu zacząć żyć i dokończyć to co zacząłem wieki temu. Uwolnię moich ludzi i wspólnie odnajdziemy statek z naszymi ciałami, niestety ty musisz się poświęcić dla sprawy - Zaczekaj pomogę ci, możemy współpracować razem będziemy mieli większe szanse na odnalezienie statku - Tak ci się tylko wydaje, kiedy ostatni raz go widzieliśmy Anduras wchodził w podprzestrzeń. Na pokładzie nie było pilota, dobrze będzie jeżeli znajdziemy go w Averon, nie wspominając że mógł polecieć dużo dalej - Zaraz Anduras? Chyba żartujesz, mamy ten statek zadokowany na Drall ale nie ma na nim żadnych ciał - Myślisz że uwierzę w te bajki? Możesz sobie grać na zwłokę ale uwierz mi że nic mnie nie powstrzyma - Za wyjątkiem nas - usłyszał nagle za sobą Kiedy się odwrócił zobaczył Toma celującego do niego z broni energetycznej. - Nie powstrzymacie mnie - krzyknął przykładając sobie broń do głowy - odejdźcie albo ona zginie - Nie zabijesz samego siebie - stwierdził Ruan Tom widząc zwątpienie w oczach Angeli odpalił ładunek pozbawiając ją przytomności. - Dasz radę użyć tego urządzenia żeby usunąć go z jej pamięci? - Chwila moment. To co usłyszałem zmieniło nieco sprawę, naprawdę macie Anduras na Drall? - Tak się jakoś złożyło - odparł Tom

Kilkadziesiąt minut później wszyscy znaleźli się z powrotem w bazie na pokładzie statku. Angela została podłączona do aparatury, która automatycznie odnalazła zamrożone ciało. Kiedy operacja została zakończona Angela podniosła się i rozejrzała się po pomieszczeniu. - Wszystko w porządku? - zapytał Tom - Dziwnie się czuję ale chyba wszystko będzie dobrze - A co z nim? - zapytał Devane wskazując na mężczyznę leżącego na stole obok - Jestem Roar - odparł podnosząc się ze stołu - dziękuję za to co dla mnie zrobiliście zwłaszcza po tym co próbowałem zrobić - Bez urazy - stwierdziła Angela - ale następnym razem pożałujesz - Mam do was jeszcze jedną prośbę, tam jest jeszcze wielu moich rodaków, chciałbym żebyście oddali mi statek - Chyba żartujesz - Tom, myślę że nadszedł czas żeby odpuścić - wtrącił się Ruan - źle myśleliśmy o Azgach - Właściwie - przerwał mu Roar - jest wiele rzeczy o których nie wiecie. Siloni nazwali nas Azgami w istocie jesteśmy Ordami - Jak to? - Ta galaktyka kryje jeszcze wiele tajemnic, Ordowie są podzieleni na wiele klanów, my byliśmy jednym z nich jednak to co się wydarzyło pozostawię dla siebie. Nikt z nas nie jest bez winy Roar usiadł za sterami i odleciał z planety, podczas gdy wszyscy znaleźli się z powrotem w centrum dowodzenia, gdy nagle Tom został przeniesiony ponownie na pokład statku, który osiągał właśnie orbitę. - Tom, wiem że pozbawienie was statku może być brzemienne w skutkach dlatego mam coś dla was - Co to jest? - zapytał Tom biorąc do ręki niewielkie urządzenie - To źródło zasilania i adres planety, którą powinniście odwiedzić. Powiem ci tylko jeszcze jedno używaj tego z rozwagą, tam są gorsze zagrożenia niż Siloni i odnoszę wrażenie że prawdziwa wojna dopiero się rozpoczyna - dodał po czym ponownie uaktywnił transporter przenosząc Toma z powrotem do bazy.

The end

3x09 Mindhunters part 1 Garel stanął na przeciwko Gwiezdnych Wrót i popatrzył na nie przez chwilę po czym odwrócił się do stojących za nim żołnierzy. - Mam nadzieję że każdy zna swoje zadanie - zapytał pewny twierdzącej odpowiedzi Żołnierze przeładowali broń i czekali na dalsze instrukcje, podczas gdy Garel wybrał adres wrót i podszedł do horyzontu zdarzeń. - Tylko pamiętajcie że chcę mieć ich żywych - dodał po czym wszedł w tunel

Tymczasem na Drall życie toczyło się normalnym trybem. Od czasu zdobycia źródła zasilania wydarzenia kręciły się wokół ustalenia ile jest ono zdolne wygenerować energii żeby jednocześnie zasilić bazę w razie ataku jak i spróbować ustanowienia połączenia z Ziemią. Jednak im bardziej wszyscy zagłębiali się w nowe zadanie tym mniej zaczęli przykładać uwagi do tego co działo się w tym czasie w pozostałej części galaktyki. Tom siedząc na fotelu operatora przyglądał się poborowi mocy jaki następuje po wybraniu adresu Ziemi, jednak wyniki nie dawały pozytywnych rezultatów. - Jak idzie? - zapytała Tifa stając tuż za nim - W zasadzie to nie idzie, z wstępnych danych wynika że wystarczy nam energii na otwarcie wrót jednak tylko raz. Ponowna aktywacja nie będzie możliwa. Podobnie jak uruchomienie broni - Czyli póki co jesteście uziemieni? - Na to wygląda - Może więc oderwiesz się od tego na chwilę - Co się stało? - Wybieram się właśnie na Noisis żeby odwiedzić starego znajomego może wybierzesz się ze mną? - No cóż, chciałem jeszcze trochę przy tym posiedzieć - Dobra nie ma sprawy - odparła dziewczyna po czym odeszła w kierunku wrót Kiedy te były już aktywowane Tom podbiegł do niej i zatrzymał na chwilę. - Zaczekaj masz rację przyda mi się chwila odpoczynku Po chwili oboje znaleźli się na Noisis by skierować się do miasta. Kiedy znaleźli się po drugiej stronie wzgórza zauważyli że nad miastem unosi się dym. - Ciekawe co się stało - powiedział jakby sam do siebie Tom Gdy zbliżyli się do murów zauważyli stojący przy bramie transporter pilnowany przez czterech strażników. - To na pewno nie jest nikt stąd - stwierdziła Tifa - I tu masz rację - przytaknął jej Tom - to łowcy - Ci z Terrii? - Dokładnie ci sami, nie zdziwiłbym się gdyby był z nimi nasz stary znajomy. Tylko co oni tu robią? - Słyszałam o tym że porywają ludzi żeby robić im pranie mózgu i robić z nich swoich żołnierzy ale nie byli aktywni od kilku lat. W zasadzie to miałam z nimi styczność dopiero kiedy odnaleźliśmy Angelę - Jakby nie było musimy ich powstrzymać Tom wstał i podszedł bliżej tak że mógł bez problemu zaatakować jednego ze strażników. Kiedy już udało mu się go powalić na ziemię pozostała trójka ruszyła w jego stronę, wtedy Tifa zastrzeliła dwóch z nich podczas gdy Tom powalił ciosem ostatniego. - Co teraz? - Ukryjemy ich i poczekamy aż zjawią się pozostali Jednak zanim zdołali cokolwiek zrobić pojawił się Garel ze swoimi ludźmi. - To ty - powiedział zdziwiony widząc Toma - jak śmiesz wchodzi mi znowu w drogę. Zabrać ich - skinął na żołnierzy Jednak Tom nie miał zamiaru ponownie trafić w jego ręce więc podniósł swoją broń i zabił dwóch strażników po czym razem z Tifą uciekł za mury miasta. - Na co czekacie gońcie ich - krzyknął na swoich żołnierzy - Ale panie więźniowie - Puśćcie ich złapcie najpierw tamtych dwoje - krzyknął wyrywając łańcuch jednemu z nich Pozostała trójka żołnierzy wskoczyła do transportera i pojechała za uciekinierami. Garel popatrzył tylko za odjeżdżającymi i kiedy usłyszał że w jego kierunku zbliżają się strażnicy ruszył w stronę wrót. Transporter przemierzając nierówne tereny szybko zgubił ślad dwójki uciekinierów. Jeden z żołnierzy wyjrzał przez właz znajdujący się w dachu pojazdu i rozejrzał się po okolicy. - Widzisz tam coś? - zapytał jeden z nich siedzący w środku - Zniknęli, lepiej wracajmy strażnicy na pewno zdążyli już zareagować na nasz atak. Jedź w stronę wrót - powiedział do kierowcy jednak gdy ten zawrócił pojazd doszło do eksplozji która rozerwała transporter Tom wyszedł zza skał i skierował się w kierunku miasta żeby dogonić Tifę. Gdy dotarł na miejsce zauważył ją stojącą z żołnierzami pilnującymi miasta. - Dorwaliście go? - zapytał Tom - Kogo? - Garela, na pewno uciekł w kierunku wrót. Podąża piechotą jak się pospieszycie zdążycie go złapać Żołnierze bez słowa ruszyli w stronę przesmyku żeby wyprzedzić dowódcę wrogiego oddziału podczas gdy Tom i Tifa postanowili wrócić na Drall. - Musimy udać się na Kelorię - Po co? - Zang miał na Terii swoich szpiegów może będzie wiedział dlaczego Garel akurat teraz postanowił wznowić swoją działalność Kiedy znaleźli się na miejscu usłyszeli w oddali odgłosy walki ruszyli więc biegiem w kierunku miasta. Gdy znaleźli się przy bramie zauważyli oddział łowców ostrzeliwujący budynek rady miejskiej. Nie czekając na wsparcie żołnierzy Zanga ostrzelali niewielki oddział odwracając tym samym uwagę od cywili znajdujących się wewnątrz gmachu. - Co tu się dzieje? - zapytał Tom nie przerywając ognia - Nie wiem ale mam złe przeczucia, musze się dostać na Celest - To zbyt ryzykowne nie możemy się teraz rozdzielać. Musimy wrócić na Drall po wsparcie W tym momencie drugi oddział łowców zaatakował ich od tyłu ostrzeliwując pozycję na której się znajdowali. - Nie damy rady ich odeprzeć - krzyknęła Tifa - Masz rację, musimy się poddać - odparł Tom podnosząc rękę i rzucając broń na ziemię - Doskonała decyzja - powiedział Garel wychodząc zza muru - wprost nie mogłem się doczekać naszego spotkania. Co prawda nie znam tej młodej damy ale nasza znajomość na pewno pomyślnie się rozwinie - dodał spoglądając na Tifę - Możesz sobie pomarzyć - odparła mu wymierzając silny cios w twarz - Nie ładnie tak się witać, zabrać ich wracamy do wrót. Dorwiemy Zanga innym razem Po krótkiej chwili wszyscy znaleźli się w pobliżu wrót. Tom wyciągnął z kieszeni granat oślepiający po czym rzucił nim w kierunku Garela. - Tifa wybieraj adres - krzyknął tuż po wybuchu Dziewczyna bez namysłu podbiegła do wrót i wybrała adres Drall i po wysłaniu kodu dezaktywującego osłonę wbiegła w horyzont zdarzeń. Garel powalił Toma na ziemię nie pozwalając pójść w jej ślady wysłał za to kilku swoich żołnierzy. Tuż po wyjściu z tunelu Tifa odwróciła się czekając na Toma jednak zamiast niego z horyzontu zdarzeń wyłoniło się dwóch żołnierzy Garela. Operator bez wahania podniósł osłonę na której rozbiło się dwóch innych. Devane, który akurat wszedł do centrum zastrzelił dwóch pozostałych nie dając im czasu na reakcję. - Co się stało? - zapytał zaskoczony sytuacją - Musimy wrócić, Tom został na Kelorii - Co wy tam robiliście - Trafiliśmy na Garela szybko wybieraj adres zanim oni to zrobią Operator wbił adres Kelorii jednak wrota nie zaskoczyły. - Za późno, zabrali go - powiedziała do siebie upadając na kolana - Spokojnie odbijemy go

Kilkadziesiąt minut później oddział był gotowy do wymarszu. Cohen zebrał swoich ludzi i również zjawił się w pomieszczeniu wrót gotowy do wykonania zadania. Operator zaczął wybierać adres kiedy nastąpiła nieoczekiwana aktywacja z zewnątrz. - Odbieram kod Zanga - poinformował operator po czym wyłączył osłonę na wrotach Kiedy Zang zmaterializował się na Drall był wyraźnie zaskoczony zgromadzeniem przy wrotach. - Wybieraliście się gdzieś beze mnie? - zażartował widząc zniecierpliwienie członków zespołu - Mów czego chcesz spieszy nam się - Przyszedłem wam się pochwalić, mieliśmy ostatnio małe problemy z łowcami umysłów a wy się nie odzywaliście więc podjęliśmy pewne kroki - Jakie kroki? - zapytał zniecierpliwiony rozmową Devane - Podrzuciliśmy im na Terrię ładunek - Ładunek? - zapytał Tifa - Właściwie nie ładunek doprowadziliśmy do przegrzania reaktora z naszej elektrowni i wrzuciliśmy go we wrota. Ktoś musiał coś zrobić - Zrobiliście bombę atomową i wysłaliście na Terrię? - zapytała z niedowierzaniem Angela - Tak - powiedział z uśmiechem Zang - Zabiłeś go - powiedziała Tifa po czym silnym ciosem powaliła Zanga na ziemię - O co wam chodzi? - zapytał zdziwiony Zang - Garel złapał Toma, jak myślisz gdzie go zabrał? - O nie - powiedział sam do siebie kiedy pojął jaki błąd popełnił

ciąg dalszy nastąpi...

3x10 Mindhunters part 2 Wszyscy stali w pomieszczeniu wrót i spoglądali na siebie z niedowierzaniem. - To nie może być prawda - stwierdził w końcu Devane - Zaius aktywuj wrota - powiedział do operatora Jednak kiedy siódmy symbol zaskoczył wrota pozostały niewzruszone. - Jeszcze raz - powiedział mając nadzieję że wrota były aktywne Kiedy jednak ponownie tunel nie został aktywowany wszyscy zdali sobie sprawę że jest po wszystkim. - Mam nadzieję że jesteś zadowolony - powiedział do Zanga opuszczając pomieszczenie wrót - Więc to koniec? - zapytał Cohen - chyba się tak nie poddacie? - Daj spokój Cohen Garel nie żyje, gdzie chcesz iść? - Nie mogę uwierzyć że tak łatwo się poddajcie. Operator Noisis proszę Zaius wprowadził adres i Cohen razem ze swoim oddziałem wyruszył przez wrota na drugą stronę.

Statek wyszedł z podprzestrzeni, niemal od razu rzuciło się w oczy zniszczone miasto które wciąż płonęła po eksplozji bomby. - To było bardzo nieodpowiedzialne - zaczął w końcu Lionel spoglądając na Zanga - jak mogliście być tak lekkomyślni i nikogo nie powiadomić o swoich planach. Mogliśmy mieć tam swoich szpiegów - Wybacz mi Lionel, chcieliśmy dać im do zrozumienia że są skończeni - Teraz to już nie ważne Krążownik wszedł w atmosferę i przeleciał nad miastem, kiedy znalazł się nad wrotami okazało się że nie zostały one zniszczone tylko zablokowane przez ogromny głaz. - Aż dziw że przetrwały taką eksplozję - Nie mamy tu czego szukać - stwierdził Lionel po czym skinął na pilota żeby obrał kurs powrotny Tymczasem na Drall zapadła atmosfera przygnębienia, Devane wszedł do kwatery Toma, wewnątrz natknął się na Angelę która siedziała na łóżku i chowała rzeczy Toma. - Wszystko w porządku? - Nie - odparła powstrzymując łzy - to takie bezsensowne. Tak długo walczyliśmy z Silonami żeby w końcu zginąć z ręki przyjaciół? - Angie Zang popełnił błąd, będzie musiał z tym żyć - A my nie? - zapytała spoglądając na niego - sprawdzałeś co u Tify? Wini się za to co się stało, myśli że to by coś zmieniło gdyby nie przeszła przez wrota - W zasadzie nie mogę jej znaleźć - Sprawdź na wieży, często ją tam ostatnio widywałam Po krótkiej chwili Devane znalazł się w miejscu wskazanym przez Angelę i znalazł Tifę siedzącą na podłodze. - Wiem że to nie pomoże - zaczął niepewnie - ale to nie twoja wina - Zostawiłam go jak możesz mówić że to nie moja wina - Czasami rzeczy po prostu się dzieją i nie mamy na nie wpływu. Musimy się z tym po prostu pogodzić, gdyby istniało jakieś inne wyjście - Zaraz co powiedziałeś? - Musisz się z tym pogodzić - Nie, nie inne wyjście. To przecież takie oczywiste - powiedziała po czym wybiegła z pomieszczenia Po chwili wbiegła do centrum dowodzenia gdzie dopadła do urządzenia sterującego i wybrała adres Hadrien i wysyłając sygnał bez słowa wbiegła w horyzont zdarzeń. W tym samym momencie pojawił się Devane. - Co się dzieje? - Tifa wybrała adres Hadrien i przeszła przez wrota - Hadrien? - zapytał zdziwiony jednak nie czekając aż tunel zaniknie pobiegł za nią Gdy znalazł się po drugiej stronie do pomieszczenia wrót wchodził właśnie Doge. - Czemu zawdzięczam tą nieoczekiwaną wizytę? - zapytał widząc zaniepokojenie na twarzy Tify - Musimy znać adresy pozostałych dwóch światów łowców - Łowcy umysłów? Słyszałem że zostali zniszczeni - W tym właśnie kłopot musimy ustalić czy na jednej z nich nie ma Toma - Wiecie co dziwni jesteście. Dziś rano był tutaj Cohen i pytał dokładnie o to samo. Naprawdę powinniście zacząć współpracować - odparł po czym skinął na jednego ze swoich ludzi, który przyniósł adresy wrót Kiedy oboje wrócili na Drall wspólnie z Angelą zaczęli przygotowywać się do wymarszu. Kilkadziesiąt minut później znaleźli się na Tirit znajdującej się blisko centrum galaktyki. Na planecie panowała noc wokoło kręciły się pojedyncze patrole strażników. Przemierzając zaciszne uliczki udało im dotrzeć do głównego budynku znajdującego się około kilometra od wrót. - Mam nadzieję że Zang nie planuje ataku i na tą planetę - stwierdził nagle Zang - Teraz na to wpadłeś? - zapytała Angela Nagle z tyłu usłyszeli dźwięk przeładowywanej broni, Devane szybkim ruchem sięgnął po pistolet jednak zanim się odwrócił znalazł się na ziemi. - Co wy tu robicie - zapytał Cohen spoglądając na leżącego na ziemi Devanea - Trzeba nas było uprzedzić o swoich planach, udało wam się czegoś dowiedzieć? - Oczywiście Tom jest przetrzymywany w tym budynku podjęliśmy już pewne kroki, za dziesięć minut zaczną wybuchać ładunki w sąsiednich blokach. Da nam to czas na wejście do środka i odbicie go - Dobry plan - stwierdził Devane Wkrótce ładunki jeden po drugim zaczęły eksplodować co osiągnęło zamierzony skutek gdyż wszyscy strażnicy ruszyli w kierunku wybuchów. Tymczasem pozostali wbiegli do środka i zneutralizowali straż, która pozostała wewnątrz. - Tom! - krzyknął Devane nie mogąc dostrzec przyjaciela - Tutaj - usłyszał odpowiedź zza jednego z filarów - co wam zajęło tyle czasu? - zapytał widząc towarzyszy - Myśleliśmy że zginąłeś Zang zdetonował bombę atomową na Terrii - Aha to wyjaśnia dlaczego Garel nie mógł uruchomić wrót kiedy byliśmy na Kelorii. Dlatego zabrał mnie tutaj - Gdzie on w ogóle jest? - W pobliżu, odszedł kiedy usłyszał wybuchy - Coś mi się wydaje że to mój szczęśliwy dzień - uśmiechnął się celując do zebranych w sali - zrobię z was prawdziwą armię nikt nie będzie w stanie stanąć mi na drodze Nagle w pomieszczeniu pojawiła się czarna skrzynia. - Transporter? - zdziwił się Garel - to niemożliwe - dodał W tym samym momencie obydwa zespoły zostały przeniesione na pokład statku Lionel, a w pomieszczeniu w którym znajdował się Garel doszło do potężnej eksplozji, która zniszczyła cały budynek. - Miło was widzieć w komplecie - powiedział Lionel po czym wprowadził statek w nadprzestrzeń Po kilku godzinach znaleźli się z powrotem na Drall. Lionel podszedł do Toma i popatrzył na niego w milczeniu. - Nie wiem jak daleko chcecie się posunąć w odnalezieniu drogi do domu ale stąpacie po bardzo cienkim lodzie - Co masz na myśli? - Wiem o Anduras i o tym że wypuściliście Roara. To nie było zbyt mądre, wiem że Azgowie mają dar przekonywania ale zaczynacie przeginać. Na przyszłość radzę wam być nieco bardziej rozważnymi - Każdy ma swoje tajemnice Lionel. Dobrze wiesz że Azgowie to przykrywka, dobrze wiesz że to Ordowie i podejrzewam że doskonale zdajesz sobie sprawę że wy również nadwerężyliście nasze zaufanie do was nie mówiąc nam prawdy o statku Lionel popatrzył na wszystkich w milczeniu po czym skinął na jednego z techników żeby ten przeniósł wszystkich na powierzchnię. - W takim razie jesteśmy kwita - dodał po czym przeniósł wszystkich do bazy i wprowadził statek w nadprzestrzeń

The end

3x11 Dial Home - Aktywacja z zewnątrz - krzyknął operator podnosząc pole siłowe na wrotach - Kto to? - zapytał stojący obok Tom - Ruan, opuszczam przesłonę Po chwili w pomieszczeniu wrót faktycznie zjawił się Runa który od razu skierował się do Toma. - Mam dla ciebie trochę dobrych wiadomości - powiedział z uśmiechem - Aż boję się zapytać - Niedawno trafiłem na pewną planetę znalazłem na niej źródło zasilania identyczne z tym jakie dostaliście od Roara - Naładowane? - Nie do końca ale być może damy radę ustanowić tunel i wysłać wiadomość na twoją planetę - Na co więc czekamy? Wkrótce cały zespół zebrał się w pomieszczeniu wrót gotowy do wymarszu. Wrota zostały uaktywnione i wszyscy przeszli na drugą stronę, na stację kosmiczną znajdującą się na orbicie planety Tynchan. - Witaj Ruan - zagadnął ich jeden z techników - To są ludzie o których wam mówiłem, chcą skorzystać ze źródła zasilania które wykryliście na powierzchni - Zaraz jak to wykryliście. Nie macie tego tutaj? - zapytał zdziwiony Tom - Nie powiedziałeś im? - uśmiechnął się technik - urządzenie jest w mieście pod nami niestety znajduje się ono na kontynencie opanowanym przez armię zdegenerowanych najemników. Jeżeli chcecie z niego skorzystać musicie tam wejść - Aha, mogłem się domyślić że jest w tym jakiś kruczek - stwierdził Tom - To nie wszystko - dodał technik - ci najemnicy nie znaleźli się tam przypadkowo. Wysłaliśmy ich tam żeby wyeliminowali stworzenia które przedarły się na naszą planetę przez Gwiezdne Wrota - Zaraz jakie stworzenia? - Nie wiemy dokładnie, jedyne co udało nam się ustalić to że są wysoce wrażliwe na światło słoneczne, właśnie dlatego pracujemy nad urządzeniem emitującym promienie ultrafioletowe Tom popatrzył przez chwilę na Ruana. - Nie do końca łapię się w sytuacji - Wybacz mi chciałem po prostu żebyś tu przybył. Ci ludzie potrzebują tego źródła zasilania żeby pozbyć się tych zwierząt. Zaproponowali że jeżeli pomożecie im je odzyskać pozwolą wam zadzwonić do domu - W zasadzie możemy wykorzystać nasze żeby zabić stworzenia i zabrać tamto dla siebie - To nie takie proste. Nie wiemy ile energii zużyje urządzenie, generator zastępczy jest w trakcie ładowania. Jeżeli zdecydujecie się zejść na dół jesteśmy w stanie jednorazowo oczyścić wam drogę, ale potem jesteście zdani na siebie - Dalej nie rozumiem dlaczego nie możemy podłączyć naszego generatora - Ruan powiedział nam że wasz generator jest w stanie wygenerować sześćdziesiąt procent mocy. Nie wymienimy w pełni naładowanego urządzenia na niemalże w połowie wyczerpane - Dzięki Ruan, zawsze jesteś w stanie służyć pomocą - Więc jak wchodzicie w to? - Co wy na to? - zapytał Tom spoglądając na resztę swojego zespołu - Wchodzę w to - przytaknął Devane - Ja też - dodała Tifa - O nie - powstrzymał ją Tom - potrzebuję was tutaj, wrócisz razem z Angelą na Drall i sporządzicie wiadomość, którą wyślemy przez wrota

Po kilkudziesięciu minutach Tom i Devane zostali przeniesieni na powierzchnię planety, spowitą nocą. Miasto było w stanie totalnego zniszczenia, na murach budynków ciągle było widać ślady wojny, która nie zakończyła się aż tak dawno temu. Nie chcąc przebywać w tym miejscu dłużej niż było to konieczne obaj ruszyli biegiem w kierunku miejsca z którego dochodził ślad źródła energii. Gdy dotarli na miejsce okazało się że budynek jest starą bazą wojskową w której najemnicy założyli swoją tymczasową bazę. Kiedy obydwaj znaleźli się w pobliżu muru, zostali zatrzymani przez patrol. - Widzisz to co ja? - zapytał jeden z nich zdziwiony obecnością obcych - Widzę ale chyba mnie zmysły mylą - Przestańcie ględzić i zabierzcie nas do swojego dowódcy - powiedział Tom opuszczając broń Chwilę później obydwaj znaleźli się wewnątrz kompleksu by stanąć naprzeciw dowódcy najemników. - Nic mnie tak nie ciekawi jak to w jaki sposób udało wam się tutaj dostać - powiedział do nich wstając zza biurka - Zabłądziliśmy, mówiłem koledze że przewodniki turystyczne kłamią - odparł Tom - Poczucie humoru, bardzo dobrze cenię ludzi, którzy potrafią zachować zimną krew w stresujących sytuacjach - Jeżeli uważasz że to stresująca sytuacja - dodał Devane - Dość tego, zważając na fakt że nie wyglądacie na Chanów domyślam się że wysłali was żeby w końcu się nas pozbyć - W zasadzie jesteśmy tu żeby coś zabrać, nie bardzo nas obchodzi wasza obecność - Więc pewnie szukacie tego - odparł wskazując na źródło zasilania stojące nieopodal. Nie myślicie chyba że wam to oddam - Cóż, tak właśnie myśleliśmy - Mogę wam je odstąpić ale najpierw musicie coś dla mnie zrobić - Coś mi się wydaje że to będzie dobre - Masz rację chcę żebyście pomogli nam wydostać się z tej planety - Zabawne z tego co słyszeliśmy chcieliście ją przejąć - To było dawno temu - powiedział nalewając sobie zielonego płynu - kiedy tu przybyliśmy było pięknie. Problemy zaczęły się kiedy sprowadziliśmy tu te stworzenia, wydawało nam się że damy radę nad nimi zapanować, ale ostatecznie doprowadziły do naszego upadku - Jaka szkoda - Żebyś wiedział. Chcieliśmy odejść ale Chanowie zabrali wrota w przestrzeń i tak tu utkwiliśmy - Nie chciałbym wam robić złudnej nadziei ale jak dacie mi generator oni pozbędą się tych stworzeń - Co z tego nigdy nie pozwolą nam stąd odejść, tak jak ja wam. Chyba że pomożecie mi dostać się na stację kosmiczną - Chyba żartujesz. Oni nigdy się na to nie zgodzą - Więc kombinuj bo tak długo jak ja zostanę na tej planecie tak długo wy zostaniecie bez źródła zasilania - Zgoda - odparł Tom po czym wspólnie z Devanem opuścił pomieszczenie - Zwariowałeś jak chcesz to zrobić? - zapytał Devane - Mam pomysł ale musimy trochę zakombinować. Ruan zgłoś się - powiedział podnosząc radio - O co chodzi Tom? - Mam mały problem który trzeba rozwiązać - Mamy aktywować urządzenie? - Nie chcę żebyście przetransportowali wrota do strefy transportu - Chyba żartujesz po co chcesz to zrobić? - Znalazłem sposób jak pozbyć się tych stworzeń bez marnowania zbędnej energii - Dobra porozmawiam z technikami Tom wrócił do pomieszczenia gdzie natknął się na kilku strażników. - Spokojnie panowie wiem jak was stąd wyciągnąć ale musimy dotrzeć do strefy transportu - To szaleństwo, te stworzenia nas dopadną - Mamy małą przewagę - odparł po czym ruszył w stronę wyjścia - Ruan jak sytuacja? - Zgodzili się ale przetransportują je tylko na dwadzieścia minut - Nie potrzeba mi ani chwili dłużej. Będziemy potrzebowali promienia, teraz nadszedł czas na aktywację - Zrozumiałem Kiedy wszyscy ruszyli do punktu transportowego zostali otoczeni przez stworzenia, których jedynym celem było zabijanie. - I co teraz z twoim wielkim planem? - zapytał Ragnar przywódca najemników - Spokojnie - odparł widząc nadchodzący promień Światło ultrafioletowe zabiło stworzenia w ich pobliżu jednak pozostałe wciąż czatowały na kolejne ofiary. Przemierzając opustoszałe ulicy w końcu udało im się dotrzeć do wrót. Tom aktywował tunel i po chwili wszyscy znaleźli się na pustynnej planecie. - Dotrzymałeś słowa - stwierdził Ragnar - nie pozostanę ci w takim razie dłużny - dodał wyciągając źródło zasilania - mam nadzieję że się więcej nie spotkamy - Podzielam twój entuzjazm - odparł Tom wybierając współrzędne Tynchan Po przejściu przez wrota okazało się że wrota znajdują się z powrotem na stacji kosmicznej. - Oszukałeś nas - krzyknął do nich jeden z techników - I po co te nerwy, pozbyliście się najemników i macie źródło zasilania. Wszystko poszło lepiej niż powinno, a teraz o naszej zapłacie - Zgoda możecie zabrać urządzenie tylko nie zużyjcie całej energii Chwilę później wszyscy znaleźli się z powrotem na Drall, gdzie Tifa i Angela przygotowały wiadomość, która miała zostać wysłana na Ziemię. - Dobra ustawcie pobór mocy na minimalny potrzebny do otwarcia tunelu Zaius podłączył generator i wbił adres Ziemi. Tunel zaskoczył i po chwili wiadomość została wysłana. Niemal chwilę potem doszło do przeciążenia, które doprowadziło do zniszczenia źródła zasilania. - Ups - stwierdził Devane - No to mamy mały problem - dodał Tom spoglądając na spalone urządzenie - Spróbuję porozmawiać z Chanami - powiedział Ruan spoglądając na Toma - ale nie łudź się że będą zadowoleni

Tymczasem na Ziemi doszło do niespodziewanej aktywacji, która została przerwana po kilku sekundach. - Co to było szefie? - zapytał generał Landry - Aktywacja z zewnątrz. Otrzymaliśmy przekaz z nieznanego źródła - Co mówi? - To wiadomość od majora Reesea. On i kapitan Connors żyją i próbują wrócić na Ziemię - To coś nowego, spróbuj ustalić skąd nadeszło połączenie - Tak jest

The end

3x12 Equilibrium Oddział dokonywał waśnie rekonesansu kolejnej planety, członkowie zespołu rozdzielili się na chwilę żeby obejrzeć ruiny znajdujące się nieopodal wielkiego kanionu. Niespodziewanie pojawił się Siloński krążownik, który przeleciał tuż nad ruinami i zrzucił na nie kilka ładunków energetycznych. Kiedy zawisł w powietrzu przez chwilę skanował okolicę po czym przetransportował Toma na pokład po czym wzleciał w górę i wszedł w podprzestrzeń. - Wszyscy cali? - krzyknął Devane wybiegając głównym wyjściem - Nic nam nie jest - odparła Tifa stojąca razem z Angelą przy filarze - A gdzie Tom? - zapytał nie widząc go nigdzie - Tom? - zapytał jeszcze raz przez radio jednak nie uzyskał żadnej odpowiedzi - Chyba nie sądzisz że ... - Tifa nie dokończyła zdając sobie sprawę że Siloni zastawili na nich pułapkę

Kiedy Tom odzyskał przytomność znajdował się w niewielkim pomieszczeniu wewnątrz statku Silonów. Po chwili w środku zjawił się dowódca statku. - Pewnie zastanawiasz się dlaczego wciąż żyjesz? - zapytał przerywając ciszę - Zgaduję że chcecie mnie wykorzystać jako kartę przetargową - Tu się akurat mylisz, mam cię zabrać na spotkanie ze starym przyjacielem - Przyjacielem? - zdziwił się Tom - Jolel - wyjaśnił mu dowódca - sytuacja zaczęła się komplikować dlatego niezbędne jest spotkanie. Jeżeli nie będziesz sprawiał kłopotów wypuszczę cię i spędzisz resztę podróży w bardziej cywilizowanych warunkach - Niech i tak będzie - odparł mu wstając z podłogi

Tymczasem pozostała część zespołu wróciła na Drall, żeby zabrać ze sobą statek. W pomieszczeniu wrót trafili na dwa oddziały szykujące się do wymarszu. - Co tu się dzieje? - zapytał Devane - Dowiedzieliśmy się że Siloni szykują atak na Sparinę - Na Sparinę? - zdziwił się Devane - to nie ma żadnego sensu - Mnie to mówisz? Gdzie jest Tom? - Został porwany przez Silonów, chcieliśmy zabrać statek i udać się na poszukiwania - Wiecie dokąd go zabrali? - Nie - W takim razie uzupełnijcie ekwipunek i ruszajcie z nami. Tom jest dorosły potrafi o siebie zadbać - Angela - zaczął Devane - Rozumiem cię i podzielam zdanie Cohena. Poza tym odnoszę wrażenie że tam właśnie znajdziemy Toma

W międzyczasie statek Silonów osiągnął cel i dotarł na ponurą planetę na której swoją siedzibę miał Jolel. Dowódca statku osobiście zaprowadził Toma przed oblicze swojego lidera. Pomieszczenia w których się znajdowali były szare i pozbawione dopływu światła co sprawiało że wydawały się ciasne i duszne. W jednym z podziemnych pomieszczeń znajdowało się pomieszczenie w którym aktualnie urzędował Jolel. - Rozgość się - powiedział do Toma stojącego w drzwiach - napijesz się? - Zaczynałem już myśleć że daliście sobie spokój. Od dłuższego czasu nie dawaliście znaku życia - To duża galaktyka Tom, mieliśmy inne sprawy na głowie - I co was nagle skusiło żeby wchodzić nam w drogę? - W zasadzie to pozostali członkowie rady nie wiedzą o tej bazie - Wiesz przebywanie w twoim towarzystwie mi nie służy może więc od razu przejdź do rzeczy - Jak chcesz. Właśnie w tej chwili oddziały Silonu atakują Sparinę, wiem że zaraz powiesz że to bez sensu jednak ostatnimi czasy udało nam się pozyskać interesujące informacje - W dalszym ciągu nie wiem do czego zmierzasz - Wiele lat temu Ordowie ukryli na Sparinie broń pozostawioną przez starożytną rasę zamieszkującą Krath. Seph doszedł do wniosku że może się to okazać momentem zwrotnym w podboju galaktyki i ruszył tam ze swoimi oddziałami - Więc powiesz mi w końcu o co chodzi? Powinieneś się cieszyć - Otóż nie, nasza wojna prowadzona jest na wielu frontach i niektórzy mają swoje własne zapędy. Jak na przykład Kelon, którego miałeś okazję poznać. Jakby to nie wyglądało na Silonie panuje jeden władca Sabar rada ma ograniczone wpływy chociaż do niej należą główne decyzje dotyczące wojny - Boicie się że Seph przejmie broń i spróbuje przejąć władzę - zauważył Tom - nie ma jak wybuch wojny domowej w trakcie prowadzenia kampanii - Dokładnie a ja jestem człowiekiem odpowiedzialnym za utrzymywanie struktur w całości. Niestety czasami muszę bronić swoich ludzi przed nimi samymi - Rozumiem ale w czym mam ci pomóc? - Nie mogę osobiście powstrzymać Sepha. Dlatego musisz to zrobić za mnie. Równowaga musi być zachowana - odparł ruszając w kierunku wyjścia - chodź za mną

W tej samej chwili Cohen i Devane poprowadzili swoje oddziały na Sparinę gdzie lądowały właśnie statki Silonów. Cohen podbiegł do wzgórza i upadł na ziemie po czym zaczął przyglądać się zbierającym siły żołnierzom. - Widzisz coś ciekawego? - zapytał Devane podczołgując się do niego - Raczej zaskakującego - odparł wskazując mu człowieka schodzącego po platformie - Seph we własnej osobie przybył żeby dowodzić wojskami - Co w tym zaskakującego? - zapytał zdziwiony - Przyznaj się szczerze ile razy go spotkałeś? - No w zasadzie to chyba tylko raz - Dokładnie. To jeden z najbardziej tchórzliwych dowódców. Musi tu być coś naprawdę wartego uwagi - W zasadzie - zastanowił się Devane - Co w zasadzie? - Kiedy należałem jeszcze do szwadronu odnaleźliśmy informacje o położeniu tajnej broni jeszcze z czasów wielkiej wojny - Fajnie że o tym wspomniałeś - Nie pytaliście - Udało wam się ją odnaleźć? - Niestety nie, przeszukaliśmy całe wzgórze ale nie odkryliśmy żadnych wejść do kompleksu - Nie przyszło wam do głowy że broń może być po prostu zakopana - Wtedy jakoś o tym nie pomyśleliśmy - odparł Obydwa zespoły ruszyły w dół nie mając pojęcia gdzie szukać broni. W tym czasie Siloni zaczęli rozsyłać oddziały patrolowe, które miały odnaleźć ewentualne wejście do podziemnego kompleksu. Podążając za śladem, który Devane odnalazł kiedyś podczas misji dostali się do jaskini nieopodal wzgórza pod którym miała się znajdować broń. - To jedyne co udało nam się wtedy odnaleźć - powiedział Devane wskazując na kamienną tabliczkę wykutą w ścianie - Interesujące - stwierdziła Angela - widziałam coś podobnego na Krath - I co nam to daje? - Wiemy przynajmniej że to nie jest zwykła tabliczka tylko panel sterujący - Panel sterujący? - zdziwił się Devane - nie udało nam się tego w żaden sposób ruszyć - Słabo szukaliście, potrzebne jest do tego źródło zasilania. Myślę że wystarczy jeżeli podłączymy do tego magazynek waszej broni - odparła zabierając od Devanea jeden z magazynków Po podłączeniu…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%