Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 8 min czytania

STARUSZEK

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Stanął przede mną w autobusie wypełnionym zmęczonymi ludźmi. Był bardzo starym mężczyzną, tak na oko mógł mieć z jakieś osiemdziesiąt lat. Staruszek ledwie trzymający się życia, ubrany w coś, co na pierwszy rzut oka przypominało zniszczony worek po kartoflach. -Niech pan sobie usiądzie- powiedziałem do dziadka i niechętnie wstałem z miejsca, bo miałem za sobą dwanaście godzin ciężkiej harówki.- Niech pan sobie usiądzie i odpocznie. Popatrzył na mnie jakoś tak dziwnie. Jego oczy były szare i tak samo zmęczone jak on sam. I przewiercały człowieka na wylot. A raczej mózg i duszę. Odwróciłem szybko głowę i spojrzałem na światła latarni przelatujące za szybą autobusu. -Dziękuje ci chłopcze- odpowiedział grzecznie ochrypłym głosem i ciężko opadł na siedzenie.- W dzisiejszych czasach rzadko który młodzieniec ustępuje miejsca staremu człowiekowi. Wszyscy tylko myślą o sobie. -Tak to już bywa- odparłem i wyciągnąłem z plecaka pomiętą gazetę. Zacząłem czytać. Jednak po chwili wyjrzałem znad krawędzi gazety na nieznajomego. Zaczął grzebać w brudnej torbie, z której wyciągnął stos czarnych, dobrze zadbanych, skórzanych książek i brudną połówkę starej bułki. Włożył ją do ust i zaczął zajadać. Zrobiło mi się żal staruszka. Wyjąłem z plecaka kawałek świeżego chleba z salami i podsunąłem mu pod nos. Zagadałem. -To chyba jest lepsze od suchej bułki. Proszę spróbować. -Dziękuję dobry człowieku- wziął w brudne ręce kawałek chleba i połykał łapczywie. -Proszę bardzo. Jak pan widzi, młodzież oprócz ustępowania miejsc w autobusie może przydać się także do czegoś innego- zaśmiałem się i spojrzałem po ludziach wokoło, którzy zaczęli dyskretnie się od nas odsuwać. Zrozumiałem że powodem ich zachowania był zapach starego człowieka. Zapach moczu i niemytego ciała. Po chwili znowu zacząłem obserwować staruszka. Cóż, taka już moja natura. Jestem ciekawy życia, cóż na to poradzę. Czasami się to w życiu przydaje. A czasami nie. Zacząłem dokładnie lustrować ładne, skórzane oprawy książek. Przyjrzałem się dokładnie ich okładkom. I zamarłem z przerażenia. Pierwsze uczucie było silnym odczuciem niepokoju, jakiego doznaje się w dziwnych sytuacjach. To dzieje się wtedy, gdy człowiek nie wie, czy to co widzi dzieje się naprawdę, czy też nie. Przetarłem oczy ręką. Spojrzałem ponownie. Na okładkach widniały imiona i nazwiska ludzi. Powiecie zapewne- co w tym dziwnego? Tak naprawdę to nic. Ale posłuchajcie do końca. Staruszek brudnymi rękami zaczął otwierać książki i przeglądać stronice. Nachyliłem się nieco nad nim i próbowałem odczytać maleńkie literki. Ale palce dziadka szybko przekładały kartki, dlatego nie mogłem dokładnie zaznajomić się z ich treścią. W końcu trafił na ostatnią, w połowie zapisaną kartkę jednej z książek. I zauważyłem coś, co do dzisiaj nie daje mi spokoju i co jest powodem moich sennych koszmarów. Nie mogłem tego racjonalnie wytłumaczyć, ilekroć wracałem myślami do tego dnia. Tekst na kartce mknął przed siebie, zapełniając puste miejsca na stronicach. Gdy nachyliłem się jeszcze bardziej, niemal dotykając czołem głowy staruszka, zobaczyłem jak literki układają się w zdania, których fragmenty brzmiały mniej więcej tak:

Gdy tak stał w autobusie i trzymał się lewą ręką za metalową rurkę, patrzył przed siebie i zastanawiał się nad czymś, a drugą bawił się metalowym zamkiem w kurtce. Potem wziął w dłoń...

Odchyliłem się nieco do tyłu i przetarłem spocone czoło. To zdecydowanie halucynacje! To zapewne przez nadmiar wypitego w zeszłym tygodniu alkoholu, albo przez te siedzenie przed monitorem wieczorami, zamiast spaceru z moim psem. To niemożliwe. Książki nie mogą się same pisać. Spojrzałem wokół, ale każdy z…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
STARUSZEK — czytnik · opowiadania