Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Duchy · 3 min czytania

Stary karawan

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W oddali na ogromnym podwórzu stał stary cygański karawan. Był sfatygowany, zdezelowany, ale dzieci, Maja i Krzyś bardzo go lubili. -Ten stary karawan! - powiedział ojciec – rozleci się niebawem, muszę coś z nim zrobić. -A skąd on się u nas w ogóle wziął? – spytały dzieci. -Nie wiem, jest tutaj odkąd byłem małym dzieckiem. Wasz dziadek, mój ojciec nigdy nie chciał mówić na jego temat. -Może chciał wyjechać z cyganami? -Aaaah, gdzie tam. – machnął ręką - poza tym – chwilę się zawahał - dawno temu krążyły legendy że Cyganie porywali dzieci, ale to bujda, bo sami ich mieli za dużo. -Dzieci !!! – ojciec kontynuował – wiem jak bardzo lubicie tę budę na kółkach ale muszę ją dzisiaj rozebrać, lada dzień może się wam się rozsypać na głowy. -Nie – dzieci krzyczały – nie, tato, nie rób tego. Ojciec bardzo kochał swoje dzieci, nie miał zamiaru robić im przykrości, ale wiedział że musi to zrobić dla ich bezpieczeństwa. -No dobrze dzieci, pobawcie się tam jeszcze dzisiaj, ale już jutro będę musiał ją rozłożyć. Dzieci pobiegły do karawanu, ale nie bawiły się, przykro im było, płakały żegnając się z nim na stałe. Tej nocy, padał rzęsisty deszcz i wiał silny wiatr, wyrywał dachówki, przewracał na ziemie płoty, łamał gałęzie. Nie było w okolicy domu, który nie uległby uszkodzeniu.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%