Biografia · 5 min czytania
Starzenie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
21 sierpnia miałem urodziny i zastanawiam się czy coś dobrego wynika z tego, że człowiek jest stary. Ktoś spyta, jak ustaliłem, że jestem stary? Z szybkością Useina Bolta śpieszę z odpowiedzią. Otóż kiedyś głupkowato podśmiewałem się gdy ktoś, chcąc coś przeczytać, oddalał kartkę od oczu, a teraz sam tak robię co mnie śmieszy i przeraża zarazem bo nie wiem czy moje ręce są na tyle długie, żeby do końca życia unikać spotkania z okulistą. Wkurza mnie też, że ktoś w środku nocy, o 22.00, głośno rozmawia pod moim oknem i dodatkowo się śmieje.
Najciekawsze moje spostrzeżenie dotyczy jednak lekarza. Badam się co jakiś czas i dobrze pamiętam jak w młodości lekarz zlecał mi badanie krwi. Prościzna, szedłem oddać krew, a następnego dnia z wynikami pojawiałem się ponownie w gabinecie, gdzie lekarz coś tam oglądał, mruczał pod nosem, zapisywał i po kilku minutach kazał mi zwyczajnie spadać. Obecnie jestem już w wieku, że bardzo mnie stresuje co też tam napiszą w wynikach, a kiedy okazuje się, że są w normie to chciałbym, skacząc z radości, z wszystkimi podzielić się tą radosną nowiną. Żałosne, nie? Na koniec tego samobiczowania powiem, że moja żona bardzo lubi Gary’ego Oldmana. W przeszłości mogłem sobie wyobrażać, że zobaczyła coś z jego powierzchowności we mnie, co jest pocieszające bowiem to przystojny mężczyzna. Teraz jednak, kiedy patrzę w lustro i na zdjęcia z wakacji dochodzę do wniosku, że coraz mniej we mnie Gary’ego, a coraz więcej Oldmana. W związku z tym, zacząłem się zastanawiać czy są jakieś zalety bycia starym. Cóż, okazuje się, że jest kilka i to nie tylko takich, że ktoś wam ustępuje miejsca w tramwaju lub przyznaje rację pomimo tego, że wygadujecie kompletne bzdury.
Po pierwsze, znaczne oszczędności w wydatkach na alkohol bowiem człowieka sieka już po czterech piwach z taką siłą, że następnego dnia oszczędza się również na jedzeniu ponieważ na takim kacu jedyne co organizm jest w stanie przyjąć to woda.
Inną ciekawą zaletą bycia staruszkiem jest to, że można wprowadzać dorastającą młodzież w zakłopotanie na przyjęciach. Wyobraźcie sobie klasyczne spotkanie rodzinne i grupkę waszych siostrzenic, siostrzeńców i innych w okolicach szesnastego, siedemnastego roku życia. Dobrze wiecie, że palą po kryjomu papierochy, piją szesnaście butelek wina dziennie i nie maja kaca następnego dnia, a także obcują fizycznie z rówieśnikami po kilka razy z rzędu bez zadyszki. Tutaj wkraczają starsi z rodziny, najczęściej,…