Duchy · 2 min czytania
Statek Widmo
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Przygasnął szept zmęczonych powiek Nie po tej stronie przepaści istniejesz Metafor stos bez przerwy płonie W ogniu pytań twych – „dla kogo jest ten wiersz?” … Słońce nigdy nie zabłyśnie, bo to sny zbliżają sedno Ciągle płynę na tej wodzie Czując rozkosz twych odmętów Statku wrak winien się rozpaść Lecz ty trzymasz go nad wodą W myślach trwamy tylko sami Zmierzchem znów zawitasz z trwogą Słodki fałsz dodaje wiary Lecz znów świt tutaj nastanie i senne marzenia piękne znów rozbiją się o skały
Blask nie spali moich myśli Tysiąc cieni ich nie zniszczy Stojąc tu na mym pokładzie Stojąc tu przed twym obrazem Czegoś chcą, mam dość tym razem Czekam zmierzchu w samotności Pozbyłem się ich miłości Malując twój pejzaż słodki Nim okryłem wszelkie troski Wiem, że kochasz go nad życie Lecz jam jest panem w tym micie Możesz rozpruć moje ciało Wraki statku pozostaną I zostaniesz na pokładzie…