Wojna · 4 min czytania
Statu quo.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Obserwujmy wojnę w Gruzji, bo dokładnie tak samo będzie wyglądała ta u nas.
Działania wojenne rozpoczęte w tym tygodniu są wyraźnym sygnałem, że obecna Rosja przypomniała sobie o dawnych czasach świetności. Ingerencja w suwerenność europejskiego państwa jakim jest Gruzja powinna bardzo zaniepokoić wszystkie wolne narody Europy środkowowschodniej. Oświadczenia Prezydenta Dmitrija Miedwiediewa i premiera Wladimira Putina o tym, że misja sił rosyjskich jest wyłącznie pokojowa jest jednym z elementów zasłony dymnej mającej na celu mydlenie nam oczu. Przeciwko argumentowi za tym, że Rosja występuje w obronie swoich obywateli świadczy fakt, ze w Europie mamy do czynienia z wieloma nacjami wcielonymi w granice obcych państw. Praktycznie, żadna z tych nacji nie występuje przeciwko własnym władzom. By być obiektywnym należy przytoczyć te, które walczą.
Baskowie. Wszyscy znamy terrorystyczną organizacje ETA, która stoi za wieloma akcjami przeciw rządowi Hiszpanii. Jak dotąd nikomu nie przyszło do głowy by wyjść naprzeciw potrzebom Basków i pomóc im się wyzwolić. Może Francja, której około 200 tys. obywateli to Baskowie postanowi pomóc sąsiadom – nie wiadomo.
Katalończycy. Naród mniej bojownicy niż Baskowie, ale równie bardzo pragnący suwerenności. Ostatnimi czasy uzyskał dość znaczną autonomię w Hiszpanii, przez co pewnie nikt jej nie najedzie. Poszukajmy bardziej rodzimych przykładów.
Śląsk jest mieszaniną kulturową ludności słowiańskiej i germańskie. Lata takiego stanu rzeczy wytworzyło w rdzennych mieszkańcach swoista autonomię mentalną. Ostatnimi czasy obserwuje się zakusy na to by Śląsk otrzymał autonomię. Nie do końca jest jasne z jaką grupą etniczną mieszkańcy chcą się utożsamiać ale mogą być pewni jednego, że z całą pewnością Niemcy lub Austria przyjdą im z pomocą gdy podniosą raban.
W samej Polsce, miejscu, gdzie co kilkadziesiąt kilometrów mowa wstępuje w inne narzecze można by szukać różnych