Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

aktualnosci · 9 min czytania

Stłuczka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{i}{b}Stłuczka{/b}{/i}

— Kasia stój, masz czerwone. Fabian starał się mówić wyjątkowo spokojnie. Doskonale wiedział, że krzyk źle wpływa na kursantów. Czasem jednak nie dało się uniknąć nerwów. — Kasia, do cholery, STÓJ! Kasia jednak nie posłuchała. Wjechała na skrzyżowanie, myląc hamulec z pedałem gazu. Nawet spóźniona reakcja instruktora na nic się zdała. Stłuczka wprawdzie nie wyglądała groźnie, jednak wystarczyła, by instruktor zwymyślał dziewczynę od najgorszych. — Nie wiesz, głupia, co oznacza czerwone światło?! — ryknął na cały głos, wysiadłszy z auta. Pojazd, jak się okazało, nie był nawet draśnięty. To jednak w żaden sposób nie uspokoiło Fabiana. Mężczyzna już od kilku dni szukał okazji, by wyładować gniew. — Pomyliłam pedały! — załkała Kasia. Widać było, że cała się trzęsła. Łzy w jej oczach nie podziałały jednak łagodząco na instruktora. — Pomyliłam pedały! — powtórzył ze złością, trzaskając rękoma w maskę. O ile zaraz po stłuczce samochód nie miał żadnych usterek, o tyle teraz wyglądał jak po poważnym wypadku. Fabian czuł, że traci nerwy, i to nie tylko w tym konkretnym momencie. Odnosił wrażenie, że z roku na rok jego kursanci byli coraz głupsi. Ledwo co naprawił samochód po tym, jak inny kursant wjechał nim do stawu. Chłopak tłumaczył, że nie zorientował się, iż na komendę {i}Skręć w lewo{/i} ma zareagować dopiero na najbliższym skrzyżowaniu. — Pan się nie denerwuje, dziewczyna nie chciała! — Kierowca drugiego samochodu, biorącego udział w stłuczce, próbował załagodzić sytuację. Fabian zmierzył go nienawistnym spojrzeniem, po czym wyciągnąwszy portfel, zapytał: — Ile pan chce? Nie musimy przecież wzywać policji! — Nic nie chcę, przecież nikt nie ucierpiał! — zaprotestował stanowczo mężczyzna, odtrącając rękę instruktora, z powiewającym w niej stuzłotowym banknotem. — Doskonale. Fabian schował portfel, po czym rozkazał Kasi zająć miejsce pasażera. Sam usiadł za kierownicą, by chwilę później ruszyć z piskiem opon. Przez całą drogę nie odezwał się nawet słowem do kursantki, ignorując jej ciche szlochanie i ustawiczne pociąganie nosem. Wysadziwszy ją pod domem, rzucił jedynie: — W piątek o szóstej! Następnie odjechał, ignorując wszelkie ograniczenia prędkości. Był naprawdę wściekły. Praca instruktora powoli go wykańczała. Jak ci ludzie chcą kierować samochodem, skoro mylą pedały?! — pytał sam siebie w myślach. Nie mógł znieść świadomości, że na drogach jest coraz więcej kierowców pokroju Kasi. Gdyby wszyscy byli tacy jak on, nie dochodziłoby do tylu wypadków. Nie prędkość, którą i jemu zdarzało się czasem przekraczać, była zdaniem Fabiana przyczyną wielu dramatów, lecz właśnie brak rozumu i doświadczenia. On sam najpierw przez kilka lat jeździł autem dziadka po polach, zanim zdecydował się pójść na kurs prawa jazdy. Dzięki temu teraz mógł sobie pozwolić na nieco cięższą i pewniejszą nogę. Miał doświadczenie, którego innym kierowcom tak bardzo brakowało. Fabian nigdy nie rozumiał, dlaczego czasami i on dostawał mandaty za jazdę niezgodną z przepisami. Policja powinna przecież karać młodych smarkaczy, którzy, dostawszy od rodziców samochody, rozbijają się nimi po ulicach miast. Jeżdżąc przez ponad dwadzieścia lat, Fabian zdążył się już nauczyć, jak postępować na drodze, nawet w pozornie trudnych sytuacjach. Wiele widział i przeżył za kierownicą. Zbyt wiele, by co tydzień odbierać pocztą kolejne mandaty i zdjęcia z fotoradarów. Gdyby to od niego zależało, karani byliby niedoświadczeni kierowcy oraz kobiety siadające za kierownicą. O tak, kobiety to prawdziwe piekło na drodze! Ile razy zajeżdżały mu drogę. Ile razy wlókł się za nimi w terenie zabudowanym, bo mimo że szosa była pusta, nie zamierzały przekroczyć magicznej bariery pięćdziesięciu kilometrów na godzinę. Ile też w końcu razy stał przez nie na światłach, bo zamiast przemknąć na pomarańczowym, zatrzymywały samochód zaraz gdy zgasło zielone światło. Fabian był zdecydowanym wrogiem kierowców, którzy spowalniali ruch. Sam niekiedy miał trudności, by nauczyć swoich kursantów jazdy zgodnej z przepisami. Na miejscu Kasi pokonałby wyznaczoną trasę o wiele szybciej, ale ona przecież była kobietą, w dodatku niedoświadczoną. — Ach, do czego ten świat zmierza?! — zapytał sam siebie, przełączając stacje radiowe. Pech chciał, że Kasia nie lubiła słuchać radia w czasie jazdy. {i}Rozprasza mnie{/i}…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%