Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 11 min czytania

Stoliki, krzesła i szafki

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W poniedziałek, o 7 rano, włączyło się stojące na szafce nocnej radio z budzikiem, odtwarzając „Another Brick On The World Part II”. Muzyka zbudziła śpiącego mężczyznę, który natychmiast wstał, przeciągnął się i podszedł do wielkiego okna. Odsłonił żaluzję i spojrzał na las wieżowców podobnych do tego, w którym mieściło się jego mieszkanie. Stłumił potężne ziewnięcie, zrobił skłon i gwałtownie wyprostował się, aż strzyknęły mu kości. „Starzeje się” pomyślał mężczyzna uśmiechając się do siebie. Idąc do łazienki, wstąpił do kuchni, aby nastawić ekspres do kawy. Półgodziny później, ubrany w szyty na miarę garnitur kończył śniadanie. W międzyczasie przeglądał na laptopie najnowsze notowania giełdy, kursy walut i całą masę innych tabelek. Sprawdził jeszcze pocztę. Miał tylko krótką wiadomość od szefa z uwagami do raportu, który mu oddał poprzedniego dnia. O 7:45 mężczyzna już wychodził do pracy. Nacisnął klamkę do drzwi wejściowych i zdał sobie sprawę, że są zamknięte. Przekręcił gałkę. Napotkał opór, jakby jakaś niewidzialna ręka ją przytrzymywała. Wyciągnął klucz z kieszeni marynarki i włożył do zamka nad gałką. Kręcił w prawo i lewo, klucz nie pasował. - Co jest...? - mruknął do siebie. Oparł się o nie całym ciałem, jednak nawet nie drgnęły. Poruszył jeszcze raz kluczem, lecz ten się złamał. Ze spodni wyjął telefon komórkowy, by zadzwonić po ślusarza, ale zdał sobie sprawę, że nie ma zasięgu. Klepnął kilka razy w tył obudowy, ale nie pojawiła się ani jedna kreska. Pierwszy raz zdarzyło się, że by w mieszkaniu nie mógł zadzwonić z komórki. Cicho klnąc wrócił do kuchni, aby wezwać pomoc przez telefon stacjonarny. Z dolnej szafki obok zlewu wyjął opasłą książkę telefoniczną i zaczął szukać odpowiedniego numeru. Wykręcił szereg cyfr na słuchawce, wcisnął zielony guzik i przyłożył ją do ucha. Stało się coś bardzo dziwnego. Zamiast zwykłego sygnału oczekiwania na połączenie usłyszał trzaski i mówiący w obcym języku, kobiecy głos.

Trzask!...Tout...compte...fait...trzask!... c'est...juste...une...autre...brique...trzask!...dans...le...mur. Tout...compte...fait...trzask!...vous...êtes...juste...trzask!...une...autre...trzask!...brique...dans...le...mur...trzask!...

- Halo? Jest tam ktoś? Halo?! - ale kobieta powtarzała ciągle powtarzała dwa zdania. - Przepraszam, czy mogłaby mi pani pomóc? Halo?! - zrezygnowany odłożył słuchawkę. „Co się tutaj dzieje?” pomyślał. Nagle przypomniał sobie, że ma w torbie laptopa. Pobiegł do przedpokoju i po chwili wrócił do kuchni z torbą. Wyjął z niej komputer i położył na blacie. Z bocznej przegródki wyciągnął bezprzewodowe łącze internetowe i szybko włożył do gniazdka USB. - No szybciej, odpalaj się... - mruczał pod nosem. Wreszcie załadował się pulpit. Zniecierpliwiony kliknął na ikonkę przeglądarki internetowej i czekał. - Kurwa! - zaklął mężczyzna. - połączenie nie może być zrealizowane, kurwa, co to ma być? Spóźnię się do pracy. - nerwowym ruchem zatrzasnął pokrywę laptopa. Sprawdził jeszcze czy telefon działa, ale teraz nie słyszał nic, żadnych głosów ani nawet sygnału. Zdenerwowany rzucił słuchawką o ścianę. „Może mnie ktoś usłyszy?” - Pomocy! Utknąłem w mieszkaniu! Pomoże mi ktoś? Pomocy! - Podbiegł do okna w sypialni. Na szczęście nie było zamknięte. - Pomocy! Jestem tutaj! Nie mogę wyjść z domu! Niech ktoś mi pomoże... - ostatnie zdanie prawie wyszeptał osuwając się po ścianie pod oknem. „ Co się tutaj dzieje?” powoli zaczynał panikować. „ Wyleją mnie jak nic. Kurwa, co ja teraz zrobię?”. Nagle zachciało mu się pić. Chwiejnym krokiem poszedł do kuchni. Kiedy otworzył drzwi lodówki, omal nie upadł z wrażenia. Półki uginały się pod ciężarem jedzenia i napojów. Było tam żywności co najmniej na dwa tygodnie. „Co jest...? Wczoraj nie robiłem żadnych zakupów”. Zdezorientowany wyjął karton z sokiem, wypił prawie do połowy, lecz mimo to nie ugasił pragnienia. Sięgnął jeszcze po butelkę Coli, ale pijąc ją nie czuł, żeby gasiła palący się płomień w jego gardle. „O co tu chodzi?”. Wrócił do sypialni. Jego wzrok przykuł ogromny, blisko stu calowy telewizor. „Może chociaż to działa” pomyślał i nacisnął guzik zasilania. W ekranie ukazał się jakiś ciemny i obskurny pokój. Kamerzysta jakby się uparł i kręcił cały czas zakratowane okno. Nagle zapaliło się światło i ktoś wszedł do środka. Kamera nie zmieniła swojego ustawienia. Widz mógł zobaczyć tylko cienie rzucane na wąski kawałek ściany obok okna. Można było wywnioskować, że jest ich tylko dwóch. Zaczęli między sobą rozmawiać, ale dźwięki były jakieś przytłumione. Mężczyzna podszedł do telewizora i zmienił kanał. Na następnym był ten sam widok: jakiś pokój i taniec cieni na ścianie. Na kolejnym to samo. Przeleciał blisko sto kanałów, na każdym było to samo. Jednak nie wyłączył telewizora. Usiadł na podłodze, tuż przed ekranem. Mimo że nic się nie działo, nie mógł oderwać od niego wzroku. Światło w pokoju raz gasło, raz się zapalało. Często wchodziła do pokoju jakaś osoba, i oddawała się tajemniczym czynnością. Rzadziej przychodziły dwie. Obserwował cienie na ścianie i wyobrażał sobie do kogo mogą należeć. Siedział tak w bezruchu wiele godzin. Nie zauważył, że w rzeczywistym świecie już się ściemniło. Nagle obraz

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Stoliki, krzesła i szafki — czytnik · opowiadania