Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 15 min czytania

Storie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział I - Bardzo Smaczna Czekolada. Otworzyła oczy. I od razu je zamknęła. Pokój w którym leżała był biały. Rażąco biały. Wszystko było białe. Zamkneła je ponownie i zaczęła sobie przypominać czy nie brała skażonych prochów. Po chwili jednak uznała że to nie urojenia. Otworzyła jedno oko znowu. Powolutku, powolutku. I pomału zaczęła rozumieć gdzie się znajduje. Siedziała na łóżku. Białym oczywiście. Jednak „siedziała” raczej nie pasowało. Była przypięta do ściany za łóżkiem białymi skórzanymi paskami. Na całej długości rąk. -Ciekawe, zaiste ciekawe. – głos dobiegał z bliska. Ktoś był w pokoju. Zaczęła nerwowo rozglądać się. Nikogo nie widziała. -Tutaj jestem. – wreszcie zobaczyła kto mówi. Ale każdy mógł go przeoczyć. Miał niesamowity srebrzysto-szklisty płaszcz, białe włosy, białe okulary i białe żeby. A uśmiechał się promiennie. Podszedł do niej, usiadł na łóżku i wbił w nią swój wzrok. Jego płaszcz momentalnie zmienił kolor na czarny. A raczej odwrócił twarz w jej stronę. Okulary nie pozwalały zobaczyć jego oczu. „Pewnie oczy też ma białe” – pomyślała. Po chwili usłyszała cudze kroki. Do pokoju znów ktoś wszedł. „Jego brat – bliźniak. Chyba. Byli tacy sami. Warkoczyk w warkoczyk. Pewnie mają ich tyle samo.” – zamyśliła się znowu. A większość warkoczyków była biała, tylko kilka pojedynczych miało kolor czerwony. Oboje mieli je spięte w luźne kucyki ,a kilka pasemek okalało ich wąskie,białe twarze. - Czy...– zaczął pierwszy. -...wiesz... – dopowiedział drugi. -..kim... -...my... -...jesteśmy? – zakończył triumfalnie ten którego poznała wcześniej. Drugi wyszedł. - Zawsze mówisz na spółkę z bratem? – zapytała cicho rozglądając się , gdzie w tym pokoju są drzwi. Natomiast on nie odrywał od niej okularów. Spojrzała na niego. Do pokoju wszedł drugi brat. Akurat nie wiadomo czy wszedł ale na pewno stał koło swojego braciszka. -I? – zapytał ją. W ręku trzymał biały kubek w czarne geometryczna wzorki znad którego unosiła się para. Spojrzała na niego nie rozumiejąc o co mu chodzi. Zmarszczyła brwi. Po chwili się uśmiechnęła. - Jesteście Bliźniakami. – powiedziała patrząc to na jednego, to na drugiego. Bliźniacy uśmiechnęli się promiennie. Ten z kubkiem obszedł łóżko i usiadł po drugiej stronie. Przysunął kubek do jej ust i delikatnie podniósł do góry. Łyknęła gorącego napoju. - Czekolada na gorąco, zgadłam? – zaśmiała się. Bracia potakująco kiwnęli głowami. - A teraz na serio...- powiedział o wiele chłodniej niż przedtem – po co mnie porwaliście? Czemu tu jestem? – spojrzała a jej oczy zwęziły się gwałtownie. - Bo musisz nad czymś pomyśleć.- powiedzieli razem i zaczęli odpinać paski którymi była przypięta. - Nad czym? – spytała się niepewnie. W jej głowie wirowały tysiące myśli. Strach nie był czymś co dobrze znała. Bała się go. Aż za bardzo. Powoli spojrzała na ręce. Każdy pasek był ślicznie odciśnięty na jej rękach. Zrobił jej się nagle bardzo zimno. Jeden z nich podał jej kubek z napojem. Patrzyła ukradkiem na bliźniaków, którzy nie zwracali na nią uwagi. - No, gdybyśmy ci powiedzieli to byś wiedziała i byś nie myślała, proste, prawda? – rzucili w jej stronę wychodząc. – Nawiasem mówiąc, radzimy zejść z łóżka. Pa, pa! – pomachali jej i przeszli przez ścianę. Powoli wstała z łóżka nadal trzymając kubek w rękach. Łóżko powoli wsunęło się w otwór w podłodze, a pokoik zaczął powolutku kurczyć się. Usiadła na podłodze zastanawiając się czy ten pokój ją zmiażdży. Po chwili jednak zobaczył że ściany są obite poduszkami, a na podłodze leży szalenie puszysty dywan. Po chwili pokój przestał się kurczyć. Nie mogła wstać, bo był za niski. Skuliła się w rogu i zaczęła ogrzewać ręce kubkiem. „Mam myśleć nad tym, nad czym mam myśleć” –zastanowiła sięi westchnęła. Przymknęła oczy i zaczęła przypominać sobie wszystko, co wiedziała o Bliźniakach. ”Tak czy inaczej kiedyś tu przyjdą.”-myślała– tak jak jej kazało tamtych dwóch. Zamkneła oczy i zaczęła się zastanawiać skąd zna ten dom. A raczej pokój. W pustym pokoju siedziało kilka osób. Kilkoro apatycznych dzieci i trójka kiwających się dorosłych. Wszyscy byli w kaftanach bezpieczeństwa. Czasami mówili jakieś niezrozumiałe słowo. Wśród nich wyróżniało się rudowłose dziecko o jasnoniebieskich oczach. Patrzyło się na wszystko ze złością w swoich pięknych, dużych oczach. Nagle na korytarzu zabrzmiały kroki pielęgniarki. Nie była sama. Szła z kimś. Ludzie siedzący pokoju obitym białymi poduszkami słyszeli strzępki zdań. -...to nie jest dla mnie problem...-mówił spokojny, męski głos. - Jednak to rzadkość, mało, kto...-odpowiadała pielęgniarka nieudolnie próbująca ukryć zdumienie w swoim głosie. - Heh, mnie to nie przeszkadza – odpowiedział mężczyzna. - Cśśś...To tutaj, proszę nie mówić, denerwują się..- uciszyła go pielęgniarka. Powoli otworzyła drzwi do białego pokoju. Mężczyzna wszedł zgrabnie lawirując pomiędzy chorymi. Ocknęła się ze swojego pół-snu. Znowu siedziała w białym pokoju. Jedyna różnica to, to,że jej czekolada wystygła. „Szkoda. Muszę się nauczyć myśleć,pijąc czekoladę” – uśmiechnęła się do siebie. I, co? Pomyślałaś już? – usłyszała głos któregoś z bliźniaków. - Tak, ale czy mogłabym dostać drugi kubek czekolady? – zapytała niepewnie. - Oczywiście. – zaśmiał się mężczyzna. Po paru minutach pokój wrócił do poprzedniego rozmiaru, a obok niej stał bliźniak trzymający czerwono-biały kubek. Dziewczyna wzięła go od niego nieco drżącymi dłońmi. Kiedy powoli poszedł w stronę ściany ,dziewczyna nagle sobie o czymś przypomniała. Wzięła tak gwałtowny łyk, że aż się zachłysnęła. - Czekaj – powiedziała do niego. Uśmiechnął się ze zrozumieniem. - Najpierw wypij. Nie chcę żebyś się udławiła. – wyszeptał cicho i wyszczerzył żeby. - Jeżeli ładnie poproszę to mnie wypuścicie? – powiedziała siląc się na słodki głos. - A ładnie poprosisz? – zapytał się całkowicie poważnie. - Bardzo ładnie proszę żeby panowie Bliźniacy mnie wypuścili – powiedziała grzecznie i ukłoniła się. Brat uśmiechnął się od ucha do ucha, podszedł do niej i wziął ją pod rękę. Z łatwością przeszli przez ścianę. W korytarzu stał drugi bliźniak. - Smakował Ci czekolada? – zapytał się jej , i zabrał od niej pusty kubek. - Jasne, była pyszna...Rzadko w tym mieście pije się coś tak smacznego. – zaśmiał się i podeszła do drzwi. Nagle odwróciła się przypominając sobie o czymś. - Wy wiecie, o czym ja miałam myśleć? – zapytała się marszcząc brew. - Oczywiście, że nie – zdumieli się bliźniacy – My myśleliśmy, o czym ty możesz myśleć. Myślisz, że nic nie robiliśmy przez te 2 godziny??- powiedzieli razem. Dziewczyna powoli wyszła do ciemnego przedpokoju dopiero teraz uświadamiając sobie, że poznała dwie najniebezpieczniejsze osoby w tym świecie.

PO GENIALNEJ dawce komentarzy...

Rozdział II

Szła mokrą ulicą. Ciemną, obrzydliwą ulicą, po której płynęła śmierdząca zielonkawo-brunatna ciecz. Co pewien czas rzucała nieprzychylne spojrzenia na mijanych ludzi. Nagle usłyszała kobiecy krzyk. Jakieś pięć metrów od niej ubrany na czarno chłopak próbował zgwałcić wyrywającą się nastolatkę. Dziewczyna próbowała się ratować, ale on był silniejszy. Nagle z pobliskiego klubu wybiegły trzy inne dziewczyny najwyraźniej zaalarmowane krzykiem koleżanki. Jedna z nich wyciągnęła krótką broń i…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Storie — czytnik · opowiadania