Horror · 3 min czytania
Strach
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-Pamiętam to. Pamiętam jakby to było wczoraj. Ja, ty, śnieg i to całe zajście. Wszystko jednej nocy, której nie zapomnę do końca życia. Była ciemna, mroźna noc. Jesień u schyłku swego panowania przekazała swoje rządy kolejnej porze roku. Wiatr stukał gałązkami drzew w okna pobliskich domów. Na placu zabaw słychać było tylko szelest zeschłych liści, przykrywanych delikatnymi, białymi płatkami śniegu i pobrzękiwanie rdzewiejących łańcuchów starych huśtawek. Tego wieczoru bałam się zasnąć, gdyż miałam przeczucie, że coś się wydarzy. Leżałam w łóżku przykryta kołdrą i wsłuchiwałam się w te wszystkie odgłosy z przerażeniem. Przy każdym jęku wiatru lub brzdęku jakiejś butelki pchanej przez trawnik i uderzającej o drzewo lub ogrodzenie za oknem, poczułam jak dostaję gęsiej skórki. Po prostu się bałam. Siedziałam w zamkniętym na cztery spusty domu z zamkniętymi oknami, w pokoju, pod kołdrą przykryta po uszy, ale się bałam. Jak małe dziecko bojące się własnego cienia wyobrażałam sobie najgorsze wizje tego co miało się stać. Wyobrażałam sobie, że za krótką chwilę ktoś nieznajomy stanie przed moimi drzwiami i nie pukając delikatnie pociągnie za klamkę i wejdzie do środka, a ja z przerażeniem będę czekała na coś, co…