Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Strach

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Właściwie nie wiem, od czego zacząć. Jest tyle rzeczy, które chciałabym wyjaśnić, a już nie zdążę… Tyle słów, których nie wypowiedziałam na głos, a które raniły dotkliwiej niż ciosy nożem… To tak samo boli, zadają takie same rany, i chociaż ich nie widać, wykrwawiam się na śmierć z każdym kolejnym dniem tego obłędu… Czysty obłęd – w nim żyję. Pokój nie jest duży, cztery na siedem metrów, w jednej ścianie jest okno, farba, która kiedyś była biała, odłazi ze starości i spada na podłogę przykrytą byle jakim dywanem, który nawet nie sięga od końca do końca… Na drugiej ścianie obraz, wyblakły, brzydki, przedstawia jakąś kobietę, patrzy przed siebie wzrokiem matrony sprawiając wrażenie, że wszystko wokół mało ją obchodzi… Przy oknie stoi łóżko, pojedyncze, stare, śpimy na nim razem, jest ciasno, ale żadne z nas nie narzeka, trzeba się z tym pogodzić i tyle. Jeszcze stół, dwa krzesła, kuchenka turystyczna, trochę naczyń, dwa widelce, dwa noże, obtłuczony kubek… Nie mamy prawie nic. Ale mamy siebie.

Boję się, że któregoś dnia odejdziesz…

Patrzę, jak śpi. Oddycha spokojnie, miarowo, klatka piersiowa unosi się z każdym wdechem, na twarzy maluje się spokój.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%