Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 12 min czytania

Strach

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Darkness….the only thing we are all afraid of….and the only thing that makes us really scared….but is it the darkness, we are afraid of? Or maybe we fear of what is inside it?

Ciemność….Jedyna rzecz, której wszyscy się boimy….I jedyna rzecz, która nas naprawdę przeraża….Ale czy na pewno boimy się ciemności? A może tego, co w niej jest?

Chciałem się po prostu wyrwać…po prostu wyrwać. Wyrwać się z rutyny, która mnie otaczała. Uciec od tego, co było mi przeznaczone. Chciałem uciec od pracy, domu, rodziny, znajomych, nieznajomych…chciałem uciec od ludzi. Od ludzi i od tego, co stworzyli oni i ich inteligencja. Ale skąd mamy inteligencję? Może to plan Matki Natury? Może chciała się ona przekonać, co się stanie, jeśli odbierze jakiemuś gatunkowi pazury, kły, pancerze, słowem wszystko to, co pomogłoby mu przetrwać, a w zamian da najbardziej rozwinięty umysł ze wszystkich kiedykolwiek istniejących na ziemi? Może chciała sprawdzić, do czego zdolny będzie taki gatunek? Jeśli tak, to według mnie już na tym etapie naszej ewolucji, powinna się ona opamiętać, zanim to, czym nas obdarzyła, pchnie nas do zniszczenia wszystkiego, co nas otacza. Czy naprawdę to, czym obdarzyła nas natura jest dla nas dobre? Myślę, że byłoby, gdyby odebrała nam przy okazji zdolność do odczuwania głębokich uczuć. Może wtedy nie powstała by zazdrość, nienawiść, uraza? Może nie powstałby…strach. Niestety jest już za późno. Potrafimy kochać, miłować, nienawidzić i poniżać. To właśnie skierowało nas na taki tor życia, jakim się poruszamy. To właśnie takie uczucia nakazały nam prowadzić wojny i zabijać się od pierwszych lat naszego bytowania na ziemi. To zazdrość kazała Kainowi zabić Abla. To niechęć i nienawiść kazały Hitlerowi tępić i prześladować inne narody. To wreszcie te uczucia kazały mi uciec. Szczerze i z całego serca znienawidziłem ludzi. Znienawidziłem cywilizację ludzką i wszystko to, co stworzyła. Niestety, to te uczucia pchnęły mnie w tedy na ścieżkę mojej zguby. Przez długi okres mojego życia, żyłem jak normalny człowiek. Cieszyłem się z rodziny, cieszyłem się z pracy, z domu, z samochodu, z zarobków. Byłem szczęśliwy. Lecz pewnej nocy wszystko się zmieniło. Wszystko zmieniło się po zapadnięciu zmroku. Leżałem na łóżku, zmęczony długim i wyczerpującym dniem, gdy nagle zrozumiałem. Zrozumiałem, czym tak naprawdę obdarzyła nas Matka Natura. Dała nam najdoskonalsze narzędzie samounicestwienia, jakie można sobie tylko wymarzyć. Nagle pojąłem, że cały świat, który znam, opiera się właśnie na tym narzędziu. I równie nagle znienawidziłem to narzędzie. Znienawidziłem ludzki rozum, a z nim wszystko to, co go posiada, lub, co jest jego wytworem. Skąd u mnie, zwykłego człowieka, takie przemyślenia? Stąd, iż pojąłem, że to rozum pozwala nam się bać. A tej nocy bałem się jak nigdy. Bałem się cienia, (…I was afraid of the shadow…) bałem się ciemności, (…I was afraid of the darkness…) Bałem się tego, co w niej jest… (…I was afraid of what is inside it…) Bałem się bestii zwanej Strachem. Nie da się jej opisać słowami, nie da się jej wyrazić dźwiękami, nie da się jej pojąć. Jest ona najstraszliwszą bestią jaka kiedykolwiek egzystowała we wszechświecie. I tak się złożyło, że tej nocy to ja byłem jej ofiarą. Bestia ta jest jednak niebezpieczna tylko dla istot o rozwiniętym umyśle. I choćby umysł był potężny ponad wszelkie miary, ona zawsze złamie go w oka mgnieniu. A gdy już go złamie, nic jej nie powstrzyma. Przeszuka umysł swojej ofiary, dowie się, czego się ona najbardziej boi i zmieni się w to. Wydobędzie na światło dzienne tak straszliwe i głębokie lęki, że nawet nie mamy o nich pojęcia. A gdy już będzie znała te lęki, wystarczy jedno spojrzenie, aby zwariować ze strachu. Jedno spojrzenie, aby rzekomo doskonała maszyna umysłu stanęła i rozsypała się. Umysłu tak zniszczonego nie da się naprawić ani odnowić. Taki umysł jest skończony. I nie wystarczy zamknąć oczu, czy schować się za czymś, aby ta bestia cię nie dopadła. O nie…. W chwili, w której wybrała cię na swoją ofiarę, zostałeś skazany na śmierć umysłu. A to dużo gorsze od śmierci ciała… (…the beast called FEAR…) Leżąc tak w ciemności myślałem o tym, że właśnie przeżyłem kolejny udany dzień, że jestem człowiekiem spełnionym i jestem z siebie dumny. Byłem też podświadomie dumny z samego faktu bycia człowiekiem. Gdy sobie to uświadomiłem, wydało mi się, że ciemność staje się jeszcze ciemniejsza. Miałem już kiedyś podobne przywidzenia. Polegały na tym, że gdy leżałem w ciemnym pokoju i patrzyłem bez ruszania oczami w jedyny jasny punkt pokoju, pole mojego widzenia zmniejszało się. Wyglądało to tak jakby mrok wpełzał mi na oczy, zasnuwając je ciemnością. Wystarczyło jednak abym poruszył oczami i wrażenie to ustępowało. Teraz jednak było inaczej. Teraz nawet mruganie nic nie dawało. Ciemność stale ciemniała i nie wiedziałem, co się dzieje. To był moment, którego nie zapomnę do końca życia. Był to moment, w którym Bestia, wdarła się do mojego umysłu. Wcześniej czekała…czekała cierpliwie, by jednym skokiem dopaść do mojego słabego umysłu, rozpruć powłoki, które miały zapewnić mu bezpieczeństwo i rozpocząć dzieło zniszczenia. Był to moment, w którym zacząłem się bać… (…it was the moment, when I started to fear…) Nagle i niespodziewanie nakryła mnie powłoka nieprzebitego strachu. Bałem się jak nigdy w życiu. Bałem się wszystkiego, bałem się, że coś mnie zaatakuje, bałem się tego, że jeśli zamknę oczy, już ich nie otworzę. Bałem się, że jeśli nie zachowam trzeźwości umysłu, umrę. Bałem się ciemności…, (…I was afraid of the darkness…) ale w równym stopniu bałem się poruszyć, więc nie mogłem nawet zapalić światła. Czułem, że coś jest w moim pokoju, że to coś czeka na mój ruch. Czeka by usłyszeć choćby cichy szmer, a wtedy bezbłędnie wykryje to, co go spowodowało i rzuci się, aby to zabić. Czułem obecność Bestii…czułem to jak porusza się w moim umyśle, ale zbyt się jej bałem, by spróbować jej przeszkodzić. Strach sparaliżował moje…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Strach — czytnik · opowiadania