Inne · 6 min czytania
Strajk
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Strajk w fabryce konserw mięsnych „Rewitalizacja” trwał już trzy tygodnie. Nie był to jednak zwykły strajk, do jakich prezes Kominek przywykł w swej wieloletniej karierze. Jego doświadczenie obejmowało czasy, w których jeszcze, jako towarzysz Kominek prowadził zaciętą walkę na odcinku „wyżywienia i zaopatrzenia” z „reakcyjnym i nieodpowiedzialnym elementem związkowym” sabotującym produkcje żywności z podpuszczenia wrogich służb. Pamiętał także czasy przemian ustrojowych, kiedy rozwydrzona hałastra, której od nagłego dobrobytu we łbach się poprzewracało, domagając się chleba ciskała w niego oraz w budynek dyrekcji firmy jajkami, pomidorami a zdarzyło się nawet, że użyto w tym celu kotletów z zakładowej stołówki, po którym to fakcie prezes dla zapobieżenia podobnym incydentom zmuszony był stołówkę raz na zawsze zlikwidować. Potem były czasy protestów rolników domagających się skupowania ich świń po wyższych cenach. Do dziś prezes zastanawiał się, kto powiedział tym matołom, że do produkcji „Szynki puszkowej ” potrzebne są świnie. Krótko mówiąc biznesowa kariera Kominka obfitowała w różnorakie doświadczenia, w których bieżąca sytuacja nie mieściła się niestety w żaden sposób.
Dwa miesiące temu zapobiegliwy prezes poprawił sytuację finansową firmy zwalniając większość załogi na miejsce której zatrudnił pięćdziesięciu nowych pracowników ściągniętych z dalekich Chin. Teoretycznie posunięcie było słuszne. Każdy z nowych pracowników pracował za dziesięciu ciesząc się z dniówki, której równowartość stanowił woreczek ryżu, i kłaniał się w pas odbierając wypłatę. Niestety pojawiły się problemy. Z niewiadomych przyczyn w fabryce wybuch strajk i produkcja stanęła. Zaczęło się od tego, że niejaki Zao Lee Pong złożył na ręce dyrekcji pismo. Pechowo ani prezes ani nikt w firmie nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, co znaczą ciągi tajemniczych wzorków, jakimi upstrzona była kartka. Żaden też z nowo zatrudnionych pracowników nie wykazywał znajomości języka polskiego, angielskiego czy jakiegokolwiek innego umożliwiającego porozumienie się z załogą. I mimo usilnych starań nie udało się dotrzeć do nikogo, kto potrafiłby tę zagadkę rozwikłać. Należało jednak działać. Podejrzewając ze nowi pracownicy założyli związek zawodowy i zamierzają wysuwać szkodliwe roszczenia, prezes podjął działania dyscyplinarne, których efektem było kilka kolejnych tajemniczych pism po wręczeniu których produkcja ostatecznie stanęła, co potwierdziło obawy Kominka. Rozpoczęła się energiczna walka z załogą.
Po trzech tygodniach usilnych starań udało się wreszcie znaleźć człowieka który potrafił rozwiązać ów przedziwny chiński rebus. Zasiadłszy wygodnie w fotelu prezes sięgnął po teczkę, w której wraz z oryginałami znajdowały się tłumaczenia wręczonych przez załogę pism i pogrążył się w lekturze. Treść pierwszego pisma byłą następująca:
„Szacowny Panie Dyrektorze. Jesteśmy bardzo szczęśliwi mogąc pracować w Pańskim pięknym kraju.