Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 13 min czytania

Straszydło

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„Straszydło”

Producent z pewnej komercyjnej telewizji założył ręce na piersi i z nadzieją w oczach spojrzał na swojego ulubionego reżysera. Plany szły daleko w las. - Program nie wypali…? – odgadywał myśli swojego podwładnego. - Można by popracować nad scenariuszem, ale i tak sponsorzy nie zaryzykują w taki wyświechtany pomysł jak straszenie bywalców hoteli… Podobnych realizacji powstało wiele i niemal wszystkie wypadły gorzej niż źle. - Więc co mam robić? Stracę tę robotę jeśli w trzy dni nie zmontuję jakiegoś pilotażowego show! - Jest jedno wyjście… Co powiesz na znanych egzorcystów którzy przed ukrytą kamerą będą walczyć z niby to duchami? Trzeba będzie to dopieścić, ale na pilotażówkę będzie w sam raz. Byle przymydlić oczu prezesom. -Świetny pomysł! Na początek weźmy kogoś nieznanego… Znajdziesz mi takiego? Reżyser otworzył lokalną gazetę i pokazał na reklamę: „Łowcy Głów Nieczystych – tanio i fachowo. Pytać o Mikołaja”. …

Czasem bywa tak, że ludzie na znak wdzięczności za ocalenie życia płacą niekiedy w dość niekonwencjonalny sposób. A to sfinansują wakacje w Sarajewie, na jedną noc oddadzą swą żonę albo rękę wcale nie urodziwej córeczki. Bywa też i tak, że potrafią wcisnąć człowiekowi jako czek bon towarowy na pół darmowe zakupy w supermarkecie. Łowcy takich cwaniaczków napominali do zapłaty paląc stodółkę czy inny podobny obiekt. Tymczasem Toporek uparł się że w supermarkecie nie był, i na starość chętnie by się tam wybrał. Tak więc czwórka łowców wpakowała się na trzy motory i ruszyła w stronę Puław. Zbliżał się wieczór, na parkingu puławskiego supermarketu roiło się od samochodów. - Musi to amerykański sklep – zamyślił się Paweł. - A to czemu? – zastanowił się Maciejas. - Stonka wisi na szyldzie – pokazał na robaka nad wejściem. - Trzeba wziąć wózek – powiedział Pielgrzym wskazując na tłum zakupowiczów z których każdy coś ciągnął lub pchał. Z łatwością zlokalizowali wiatę z wózkami. Niestety, jak na złość wszystkie posczepiano łańcuchami. - Kurde! – zdenerwował się Paweł i wyciągnął za pasa siekierę. - Paweł, tak się tego raczej nie… - Pielgrzym nie dokończył. Jakaś babina wzruszona bezradnością staruszków, wsunęła monetę do kasetki i uwolniła wózek. - Tylko złotówka? – ucieszył się Mikołaj. – Ale tanio! Z kieszeni spodni wygrzebał zapleśniałe dwa złote i dał kobiecie za fatygę. Pomachali staruszce i popędzili do wejścia. Szklane drzwi wpuściły ich do środka. Gromady ludzi z poupychanymi torbami dążyły ku wyjściu, inni dopiero co tłoczyli się przy kasach. Większość jednak buszowała wśród licznych regałów. - O kurcze… - zdumiał się Paweł i pognał za tłumem. - Macie tu trawkę? He? – Maciejas zagadnął jakiegoś typa z obsługi. Ostatnia porcja zioła dawno mu już wywietrzała i łeb zaczynał go trochę boleć. - Oczywiście! Tędy proszę – pracownik poprowadził hipisa wzdłuż stoisk. - To samosiejki? – spytał fachowo Maciejas i rozerwał pierwszy lepszy worek. Nasypał szczyptę na bibułkę, skręcił skręta i zapalił. - Do dupy! – splunął. – Musi co druga klasa, he? Pracownik nie odpowiedział. Biegł do dyspozytorni krzycząc coś o ochronie. Maciejasa już w ogrodniczym nie było… Toporek z Mikołajem także nie mieli wesoło. Stali przy mięsnym próbując kupić trochę mięska na grilla. - Tyle? – zaskrzeczała sprzedawczyni po raz drugi pokazując tasakiem ile ma ukroić wołowego udźca. - Nie, trochę więcej… - Tyle? - Nie! Jeszcze więcej! – niecierpliwił się Paweł. - Wystarczy?! – pokazała znów ostrzem. I znów błędnie. Za fufajki staruszka błysnęła wysłużona siekiera. Toporek jednym sprawnym cięciem odrąbał kawał upragnionego mięcha. - Tyle! – pokazał babie rzucając ochłap na wagę. Baba za lady zemdlała… Wyprowadziła ich ochrona. Mikołaj z Pielgrzymem władowali zakupy do jednej z przyczepek, na wierzch przywiązali wózek. - Hej! – dryblas z napisem OCHRONA OBIEKTU na plecach wskazał ręką na znachora. – To ma tu zostać, jasne?! - Przecie kupiłem! – zdenerwował się Kuszenko, ale ochroniarz nie słuchał. Kilkoma szarpnięciami uwolnił wózek z więzów. Mikołaj nie lubił złodziei. Z torby wyjął słoiczek z proszkiem i dmuchnął jego zawartością wprost w oczy dwóch osiłków z ochrony którzy po chwili zaczęli szaleńczo wyć i odwaliwszy kilkusekundowy striptiz pobiegli nago przez parking. - Co im się stało? – spytał rozbawiony sytuacją Pielgrzym. - Pająki ich oblazły… - Mogły ich pokąsać – westchnął Maciejas. - E, takie tam złudzenie… A ciebie Toporek gdzie niesie? - Po wózki. Kupi się kilka do sklepu we wsi. „Kupili” dziewięć. Maciejas wpadł na pomysł by ciągnąć je za sobą, i tak też zrobili. Wkrótce pomysłową karawanę zgarnęła miejscowa glinażeria…

…

- Panowie są wolni – głos więziennego ciecia wypełnił ciszę puławskiego aresztu. Zaprowadzono ich do dyżurki. Podpisali jakieś dokumenty i nim się obejrzeli, stali na policyjnym podjeździe. Czekało tam na nich czarne audi o którego maskę stał oparty wysoki facet w szarym garniturze. - Dobry wieczór panowie – odezwał się nieznajomy. – Jestem dyrektorem pewnego hotelu. Zechcą panowie udać się ze mną. Szczegóły naszego spotkania omówimy po drodze. - My się znamy? – spytał Kuszenko. - Panowie są łowcami duchów… - Łowcami Głów Nieczystych – poprawił go znachor. - Mamy dla was pewne zadanie.

…

Zabytkowy budynek na peryferiach Kazimierza Dolnego zbudowany był całkowicie z wapienia. Teren wokół otaczał las świerków. - Oto mój hotel – powiedział dyrektor. – A w nim i jego problemy… - Duchy – dodał szczupły mężczyzna wychodząc ze środka budynku. – Tomasz Bibosz, jestem współwłaścicielem – łgał prezenter. - Klienci zjadą się na otwarcie w następnym tygodniu – mówił właściciel, - a my mamy problem z jakimś widziadłem. Skrzypią podłogi, słychać tupania, sami panowie wiedzą. To panów klucze, pan Tomasz pokaże pokoje… Ja za chwilę wrócę. Wsiadł do wozu, włączył komórkę. - To ja, Paweł. Już kręcicie? Ok., mam nadzieję że nie rozwalą hotelu, ledwo spłaciłem ratę za jego wypożyczenie… - Spokojnie. Będziemy mieli świetny materiał! - Mam nadzieję. Łowcy rozsiedli się przy barku. Zamówili piwo. Bibosz zszedł z pola widzenia kamer i przyłożył ukryty za koszulą mikrofon bliżej ust. - Cześć, jak kamery? - Wszystkie na chodzie – odpowiedział głos z reżyserki. – Nagramy co się da a potem do obróbki w studio… - Tylko nie przesadźcie z efektami… - Wszystko według planu. Spokojnie, Tomek. Prezenter przegładził włosy, poprawił słuchawkę w uchu i wyszedł do staruszków. - W którym miejscu najbardziej straszy, he? – zagaił Maciejas. - Na strychu… - Aha – kiwnął głową hipis.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Straszydło — czytnik · opowiadania