Filozofia · 5 min czytania
Stray człowiek i droga...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Był starym człowiekiem,każda część jego ciała była stara,mówiły o tym wyraźnie przy każdym ruchu.Twarz pokrywały zmarszczki można by rzec że jego twarz była jedną wielką zmarszczką.Tylko oczy wciąż patrzyły na świat tak jak dawniej,tak jak małe dziecko patrzy na zachód słońca i dziwi się że nikt go nie zauważa.Resztki siwych włosów sterczały na głowie. Siedział na środku asfaltowej drogi,nie obawiał się,nie miał czego,droga nie była używana już od wielu lat.Siedział z wyprostowanymi nogami i oglądał jak słońce chyli się ku zachodowi. Czerwień przechodziła w pomarańcz,ta zaś powoli lecz nieubłaganie zamieniała się w granat nocy. Zawsze fascynował go ten widok,przez całe życie.Po obu stronach drogi wznosiły się pola pszenicy,można by pomyśleć że nie kończą się nigdy,ale stary wiedział że gdzieś tam daleko się kończą.Miał już siedemdziesiąt-osiem lat.Wiedział że już niedługo przyjdzie po niego anioł śmierci. Ale teraz żył i musiał ruszyć przed siebie.Powoli wstał i zarzucił na ramię wszystko co miał-worek a w nim kilka najpotrzebniejszych przedmiotów takich jak kurtka czy parasol. Szedł długo podziwiając gwiazdy i księżyc, one także go fascynowały,takie dalekie,niedostępne,piękne.Każdy krok powodował coraz większe zmęczenie jego starych mięśni. W końcu zdecydował że musi odpocząć.Zrzucił na ziemię swój dobytek i wyjął stary zniszczony przez lata użytkowania koc.Rozłożył go na drodze i położył się.Przez jakiś czas patrzył w gwiazdy “Tak piękne tak...odległe”-myślał.Zasnął.
****** SEN ****** Z początku niewyraźnie kształty potem można było odróżnić sylwetki,z czasem widział wszystko wyraźnie.On za czasów swojej młodości,jak zwykle siedział i patrzył, a wkoło szalała burza.Pioruny raz po raz uderzały wkoło, a on siedział i patrzył...patrzył na nią. Jej oczy przewiercały na wskroś jego duszę choć zapewne ona sama nie zdawała sobie z tego sprawy.Widok twarzy uspokajał go swoim chłodem. -”Tak pięknie byłoby zobaczyć ją jeszcze raz”-Powtarzały głosy. -”Tak pięknie byłoby zobaczyć ją jeszcze raz” -Tak pięknie byłoby zobaczyć ją jeszcze raz” Wszystko zawirowało jeszcze raz i znowu zobaczył siebie.Przechodził obok niej udając obojętność. Doskonałą nieczułość. Szyderczy uśmiech wyprowadził go z równowagi. Śmierć.Wszechświat.Miłość.Gwiazdy.Słońce.Śmierć.
******
Obudził się tuż przed wschodem.Powoli podniósł obolałe ciało.”