Fantastyka · 2 min czytania
Strażnicy nowego świata 4
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Niewysoka, lecz musklularna osoba stojąca w ciemnicy, pochyliła się nad nim. Profesor jeknął cicho i kaszlnął odruchowo. To przez zassaną chmurkę gazu, która zaszczypała w jego gardle. Leżąc, uniósł lekko głowę; na więcej nie starczyło mu sił. Dostrzegł tylko, jak niewyraźna sylwetka chwyciła go za ramię i powoli dźwignęła. Za chwilę poczuł pod sobą drewnianą platformę, usłyszał skrzyp kółek. Ktoś wiózł go na małym wózeczku, w ogóle za siebie nie spoglądając. Obraz, widziany przez zamglone oczy profesor, stanowił impresjonistyczny melanż żółci i czerni, gdyż w mrocznej jaskini pulsowały złote światła lamp, porozwiesze co dwadzieścia łokci. Staruszkowi zdawało się, że płynie na niewielkim wehikule, szorując butami o ziemię. Gdy mocniej zatrzęsło, stracił przytomność. Z powodu nawdychanego gazu. (profesor się…