Inne · 4 min czytania
studnia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
STUDNIA
Dziś zajrzałam do studni. Odsunęłam ciężką kalpę z dębowego drewna i spojrzałam w dół, w chłodną, wilgotną otchłań wnętrza, trącającą zapachem stęchlizny i na wpół zgniłych glonów. Zobaczyłam odbicie twarzy. Twarzy trzydziestodwuletniej kobiety. Twarzy jeszcze nie starej ale, na której czas i doświadczenia odbiły swe niezatarte piętno. Nie dostrzegłam bruzd pokrywających kąciki ust, być może dlatego, że drobinki piasku wpadające z szelestem w dół rozedrgały gładki obraz w lustrze wody, ale zobaczyłam oczy ciemne i mające kształt migdałów, naokoło których jak źdźbła traw ułożyły się dwoma szeregami rzęsy. Oczy, jak mówią starzy mędrcy tego świata – zwierciadło duszy. Powiedzą Ci wszystko, tylko zechciej spojrzeć w ich głębię i wsłuchać się w odgłosy wróżb. Z oczu można wiele wyczytać a najpewniej przeszłość, która jak dłuto utalentowanego rzeźbiarza kształtuje nasz charakter i osobowość. Osoba o twarzy wyzierającej ze studni musiała przejść wiele w swym życiu teraźniejszym i przeszłym. Właściwie to nie ma znaczenia, gdyż każdy czas i przestrzeń pozostawia w oczach swój ślad. Wolę samotność....? Tak zdecydowanie wolę samotność aniżeli koszmar przeżywania cudzych koszmarów ...emocjonalnych...Tym bardziej, jeżeli te koszmary wynikają z braku dojrzałości... i wolę ciszę, która jest nierozerwalną towarzyszką samotności. W tej przerażającej, przygnębiającej, głuchej ciszy zawsze znajdę czas, żeby odnaleźć samą siebie, swoje lęki, które wyrażają się przyspieszonym biciem serca, przez które krew przelewa się w rytm tylko sobie znanej muzyki, podtrzymując niezależnie od naszej woli dar losu – nasze życie.…