Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przygoda · 6 min czytania

Studnia cz.10

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

-Dzisiaj na nocleg w przestronnych komnatach przydrożnej zajezdni, zatrzymali się dzieci hrabiego Rentgera-snuł opowieść żebrak. -Bliźniacy-piękna parka-dodał z obleśnym uśmiechem, który wykwitł na jego dziobatej twarzy. Jakby na potwierdzenie tych słów, drzwi od największego pokoju otwarły się, a z nich wysypali się zbrojni, ubrani w jednakowe, kolorowe mundury. W milczeniu robili przejście dla tak znakomitych gości. Podpici maruderzy, którzy nie zdążyli usunąć się na boki, zachęcani pałkami krewkich żołnierzy hrabiowskich trzeźwieli w oka mgnieniu. Żołnierze byli słusznego wzrostu, noszący na tarczach herb - ogromny niedźwiedź z włócznią w potężnych łapach. -Piękna ta hrabianka-pomyślał Piąty, ściągając na ułamek sekundy spojrzenie dziewczyny. Dzieci hrabiego Rentgera przeszli przez biesiadną izbę dla mniej znaczących gości, a nastepnie wyszli na zewnątrz, kierujac swe kroki do oddzielnego domu noclegowego w głębi nielicznych zabudowań mieszkalnych przeznaczonych dla specjalnych gości. - A ten na końcu , zaraz za parą strojniś z wysadzaną drogimi kamieniami szablą? -To jeden z licznych konkurentów do ręki bogatej hrabianki. - odrzekł oberwaniec. - Ach, tak!!! - to prawa ręka hrabiego - wspólnik na śmierć i życie pomyślał Piąty. Nasz bohater miał już stawiać dalsze pytania dotyczące pana tych ziem i jego rodziny. Raptem wpadł na pomysł. - Słuchaj uważnie - zwrócił się do swego "szpiega". -Potrzebuję mundur oficera, tego mini wojska. - Będzie to kosztować - rzekł oberwaniec. Dobili targu -Płatne z góry-dodał włóczęga. -Chcę mieć mundur za trzy godziny - zgoda? Umówili się w pobliskiej kniei w miejscu znanym obu konspiratorom. Wszechświat już pędzlem nocy pomalował ten skrawek ziemi, z którą walczyła służba zajazdu rozpalając duże ogniska. Tłumił je lekki deszczyk siąpiący od czasu do czasu z nisko sunących chmur. Ksieżyc skrył się w fałdach pobliskich gór, puszczając łobuzersko oko promieni między nieszczelną kotarą nisko płynących chmur. Dzika zwierzyna, czująca się właścicielem tej rozleglej kniei, wychodziła z mateczników czujac zapach pieczeni. Wrogie odgłosy lasu okraszane opowieściami o czarownicach zamieszkałych na tutejszych bagnach, a mające wyroki śmierci na spalenie żywcem, zasiewały w sercach mieszkańców i gości zajazdu paniczny strach przed nieznanym. Dom w którym nocowała rodzina hrabiego wraz ze swoją liczną świtą, była pilnowana przez czujne straże. Tu nawet mysz nie mogła przedrzeć się do środka. Nadszedł czas spotkania tajemniczych konspiratorów. Mała polanka to miejsce spotkania. Wkoło gęstwina, z której niemal z każdego krzaka czaiło się niebezpieczeństwo - czy to ze strony dzikich zwierząt , czy też wszelkiej maści zbójów i rabusiów. W zupełnej ciemności do…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Studnia cz.10 — czytnik · opowiadania