Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Dla dzieci · 7 min czytania

Studnia cz.11

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Czterech bandytów okrążyło Piątego i brodatego osiłka-woźnicy beczek z winem. Rechocząc głośno przeraźliwym, żabim śmiechem ruszyli do natarcia. W ich rękach błysnęły długie, zakrzywione szable. Zieleń lasu skrzyła tysiącami propozycji kolorów, malowana promieniami słońca, które nie napotykając przeszkód w postaci chmur, penetrowało okoliczne lasy. Pozornie chaotyczny rejwach ptactwa unosił hen wysoko, niezrozumiałe dla otoczenia ptasie modlitwy do Najwyższego Stwórcy. Ukryte wśród listowia oczy leśnego wywiadu, nie przepuściły żadnych szczegółów inności w lesie. Piąty, w ptasich pogawędkach wyczytał niebezpieczeństwo - jeszcze trzech bandytów ukryło się w przydrożnych krzakach. -Jest ich siedmiu - pomyślał. - Skryj się za wozem! - szepnął do ucha brodaczowi. Ten nie usłuchał polecenia, błyskawicznie sięgnął po ukryty w wozie miecz. -Nieee...tylko nie to!!!- krzyknął Piąty. Przeszyty z bliskiej odległości strzałą z kuszy bandyty z lasu, brodacz usunął się martwy na wyboistą, pokrytą kurzem drogę. Piąty oparł się plecami o wóz, z wielkimi beczkami wina. Ledwo dostrzegalnym ruchem lewej ręki, sięgnął po ukryty w fałdach odzieży sztylet. - Mam okazję wypróbować najbardziej skrytobójczą broń, wyprodukowaną jako pojedyńczy eksponat "w fabryce" pojazdów kosmicznych wszechświata - pomyślał. Niepozorny sztylet wykonany był z nieznanego materiału - mógł służyć jako szpada, strzelać setkami zatrutych, ledwo widocznych igiełek na minutę, które rozpuszczały się w napotkanej przeszkodzie nie zostawiają żadnego śladu. Mógł być używany do podstawowych czynności obronnych, czy też piłowania metalu, otwierania wszystkich zamków, itp. Najważniejsze, że była to broń, która mógła służyć tylko Piątemu. W innym przypadku był to tylko zwykły sztylet. Wszystkich jej tajemnic nie znał nawet jej właściciel. Nie wiedział,że jest to przekaźnik szpiegowski wszechświata. Tą bronią miał walczyć z bandytami nasz bohater! -Hej kmiotku!- ty chcesz bronić się tym sztylecikiem? - toż możesz tylko nim żaby kajstrować...trafiony niewidoczną trucizną wystrzeloną z ostrza, żartowniś padł jak rażony pioruny. Wystrzelona przez ukrytych w lesie bandytów strzała, z furkotem utkwiła swoim grotem w beczce z winem, tuż obok szyi Piątego. Wino zaczęło "sikać"małym strumieniem, tworząc kałużę obok wozu. -Teraz - odezwał się gardłowy śmiech tych z lasu - kończmy z nim, wino czeka. Piąty szybko zlokalizował ukrytych napastników. Skierował broń w ich kierunku, wypuścił śmiertelne igły..., które na zawsze uśpiły złoczyńców. Kiedy z niepozornego nożyka wysunęło się długie ostrze, pozostali trzej bandyci zaatakowali z furią. Oni też padli, od jednego, prawie niewidocznego ruchu tej pozornie niegroźnej broni. Piąty odszukał konia, zabitego przez bandytów knechty. Stał biedaczysko, zaplątany w gęstych krzakach, a trup jego pana zwisał z zaczepioną w strzemieniu nogą. Miejscowe drapieżniki zdążyły zwietrzyć uwięzioną zdobycz, co poświadczał doskonały słuch wybawcy konia. Piąty zdjął z siebie wierzchnią odzież, pod którą miał mundur dostarczony przez nielojalnego żebraka. Wyniósł ciało knechty na drogę, aby zostało odnalezione i godnie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Studnia cz.11 — czytnik · opowiadania