Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Dla dzieci · 5 min czytania

Studnia cz.12

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kareta zbliżała się do przepaści, a wysoko podniesiony zwodzony most nawet nie drgnął. Kikuty nagich skał, obojętnie patrzyły na rozgrywajacy się dramat, który był jednym z wielu na tej drodze, gdzie od niepamiętnych czasów traciło życie tysiące ludzi chcąc zdobyć twierdzę. Pojazd niebezpiecznie podskakiwał na nierównościach drogi grożąc wywrotką, a co za tym idzie śmiercią bezcennych pasażerów. Piąty nie miał czasu na końcowe konkluzje, nie zważając na razy zadawane przez zdezorientowanego woźnicę, błyskawicznie wskoczył na karki koni. Mocno stał w rozkroku, aż ściągnięte mocnymi lejcami pyski zwierząt, dotknęły wygiętych w kabłąk szyj. Konie stanęły dęba, wysoko unosząc przednie nogi. Przez chwilę były w tej groteskowej pozycji, a nietypowy jeździec piękną przewrotką, wyplątał się z rzemieni uprzęży i łukiem wylądował, tuż przed ich chrapami. Niemal, w tym samym czasie wytrącona z szybkości kareta podskoczyła na wysokim, leżącym na poboczu głazie, a wyrwane z osi karety koło potoczyło się dalej, majestatycznie zdążając w gardło przepaści. Powstała dziwna, martwa pustka. Nastąpiła sytuacja bardzo rzadka w przyrodzie, kiedy nikt nie może ominąć przeznaczenia. Nawet konie zamarły, oddzielone namiotem niemocy. Dalej, wszystko biegło własnym scenariuszem. Decydowały ułamki sekund. Piąty błyskawicznie przeciął popręgi, uwalniając z uwięzi konie, które wystrzeliły do przodu znikając w czeluściach przepaści. Pozbawiona koła kareta, przechyliła się niebezpiecznie na lewą stronę, szorując bokiem i osią o skały, wzniecając tym snopy krwawych iskier. Raptem oś zahaczyła o występ skalny. Pojazd zawisł nad urwiskiem, zablokowany kamienną skałą. Piąty otworzył drzwi karety. - Nie jesteś ranna, hrabianko? - Masz pierścień i uciekaj! - szepnęła dziewczyna, wciskając w dłoń malutki przedmiot. - Co wy tam szepczecie? - odezwała się ciotka hrabianki. - Brać go żywcem!!! - usłyszał głos z kłębów opadającego kurzu,Piąty. - Przyzna się na torturach. Po tych słowach zaroiło się od zbrojnych, na których czele jechał wystrojony dowódca. Piąty stał nad przepaścią, a w ręku trzymał znaną nam, niepozorną broń. - Poddaj się, albo zginiesz! - usłyszał szyderczy głos. - Widzisz te kłębowisko na dole? - to krokodyle. Piąty w towarzystwie dziesiątków strzał z kusz i łuków, spadał w kipiące nurty rwącej rzeki, będącej jednocześnie fosą, potężnych fortyfikacji zamku. Szybował w głąb kanionu, po którego dnie toczyła swe wody szeroka rzeka…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%