Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

Studnia cz.4

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Drzwi bezszelestnie zamknęły się za chłopcem. Wilk niespodziewanie wycofał się, w czeluść księżycowej nocy. Mądrala został sam, zdany na łaskę i niełaskę tajemniczych mieszkańców skalnego domku. Wrażeń było jednak zbyt dużo, jak na piętnastoletniego chłopca. Łzy grubym strumieniem popłynęły z jego oczu, zostawiając "rzeczne drogi" na brudnych policzkach chłopca i rozpływając się w poszarpanej, dziurawej koszuli. Nasz bohater był bezbronny. Przez mgłę łez, w blasku woskowej świecy, rzucającej upiorne cienie, zobaczył siedzącą na ławie, przy długim stole bardzo starą kobietę. Mądrala zamarł w bezruchu, przerażony zaistniałą sytuacją. Przez chwilę, starli się ostrzami spojrzeń . Chłopak poczuł się pokonanym. Niewidoczny uśmiech, rozświetlił oczy staruszki. Bez słowa, wskazała Mądrali miejsce obok siebie. Kiedy usiadł - ciągle milcząc, pochyliła się troskliwie nad jego mocno pokaleczonymi stopami. Z otwartych ran, sterczały kolce,"podarowane na pamiątkę" przez mijane po drodze krzewy. Chłopak poczuł ból i zmęczenie. Płynąca z ran krew, utworzyła sporą kałużę na drewnianej podłodze. Mądrala stracił przytomność. Nie widział dziwnych zabiegów, jakimi leczyła jego stopy staruszka, jak dotykiem czyściła rany, które natychmiast się goiły. Nie widział chłopaka w swoim wieku, który wniósł do pokoju ogromną, glinianą michę pełną gorącego, pachnącego jadła i pajdę czarnego jak noc chleba. Nie wiedział, ile czasu trwał w nieświadomości, ale kiedy się obudził, nie czuł już bólu, był wypoczęty, jakby koszmary podróży nie istniały.Zdumionym wzrokiem omiótł parę razy pomieszczenie, w którym się znajdował.Było niepodobne, do tego jakie pamiętał. Stół z czerwonych, nieheblowanych desek, nakryty białym obrusem stwarzał "swojskie" wrażenie. Ławy w tym samym kolorze drewna, lśniły czystością. Oświetlenie z sufitu, dawało imitację pogodnego dnia, wprawiając w dobry nastrój. Wszędzie surowy porządek, kilka drewnianych stołków, puste półki.Tylko przeciwległa ściana, była podobna do ogromnego ekranu. Staruszka siedziała w tym samym miejscu - jak pamiętał, wskazując ruchem głowy, ogromną michę pożywienia. Nie spuszczała wzroku z chłopca. Był bardzo głodny, toteż szybko oprożnił jej zawartość. -Gdzie ja jestem, kim ja jestem, dlaczego nic nie pamiętam?... padały pytania. -Wszystkiego dowiesz się za chwilę chłopcze - odezwała się staruszka, głaszcząc go uspakajająco po rękach. Mimo podeszłego wieku, głos jej był dźwięczny i miły - napawał otuchą. Popłynęła opowieść tak niesamowita, że chłopak słuchając, nie mógł wykrztusić z siebie ani słowa. -Jestem twoją prababką chłopcze - w innym równoległym wymiarze czasu, trafiłam do tej krainy duchów, po swojej cielesnej śmierci, ja istnieję, zwróciłam tylko swoje ciało ziemi. To jest życie, po życiu. Twoje kłopoty zaczęły się po "wylądowaniu" na brzegu rzeki, która zwie się Rzeką Duchów.Natomiast, o wcześniejszym twoim życiu nie mogę nic powiedzieć, bo musiałbyś natychmiast wrócić do swojej przeszłości, zapominając

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%