Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 7 min czytania

Studniówka okiem Krisa

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Studniówka okiem Krisa

Już w autobusie było wiadomo, co się tak naprawdę niedługo będzie działo. Preludium, przygotowanie do totalnego pandemonium, zarówno pod stołami, na stołach, jak i na parkiecie. Wszyscy się spodziewali tego, co się stanie. Miała być zabawa, miało się dziać, miało nocy im być mało, miało być głośno, miało być radośnie, a cała noc miała być przetańczona. Ktoś miał wątpliwości, czy czegoś zabrakło? Niepotrzebnie. Wszystko było w tym zdarzeniu zawarte. Każdy oddał cząstkę swojej duszy, także na parkiecie. Zespół Spiryt. Ogromna, przestronna sala wypełniona "slupami" ,w które można było przypadkiem wpaść w ferworze "walki" . Suto zastawione stoły, prowiant pod nimi , (potem już tylko na pięknym, poplamionym od polewania obrusie) a także towarzystwo które naprawdę miało frajdę z tego co się działo. Nawet największe drewna, bawiły się w rytm Spirytowej muzyki. Wydarzenie można by było porównać rangą do rozpracowania angielskiej mafii przez sławnego tu i owdzie Gulonkaua. No właśnie. Czym by było to "sprawozdanie" ze studniówki bez obecności tego otóż człowieka...

***

Gulonkau po wejściu na sale zrozumiał, że jest w swoim świecie. Spoglądał na wszystko z podziwem. Nawet Angielskie Szczęście, klub nocny który również rozdupcył nie umywał się do tej sali, magicznej, nieokiełznanej na początku jeszcze sali w Jordanowie. Zlecenie które otrzymał, czyli rozpracowanie gangu nauczycieli zakończyło sie fiaskiem ponieważ odmówił jego wykonania. Jemu jednak to nie przeszkodziło. Stać go było na odmówienie zlecenia. Chciał się bawić, zapamiętać tę noc do końca swego życia. Nie było tam może "burdeluszek" i innych takich w tymże rodzaju, ale nie przeszkodziło mu to. Usiadł. Z jakąś klasą IV Ti, podając się za ich kumpla, członka tegoż społeczeństwa, którego oni nie akceptowali. Byli zajęci zabawą. Ruszył polonez. Kris z uwagą i podziwem obserwował jak pochód ruszył zza jakiegoś winkla którego Gulonkau nigdy wcześniej nie widział na planie budynku. Może i zrezygnował ze zlecenia za 2miliony euro, ale nie znaczyło to że nie mógł obserwować co się dzieje, patrzeć na potencjalną ofiarę zlecenia. Przez to przyglądał się im z uśmiechem na twarzy. Doświadczenie go nauczyło. Że potencjalną ofiarę krok w krok trzeba poddać obserwacji. Dla podkreślenia jego "incognitowości" pojawił się tam z koleżanką. Nieznane są wszystkim jej losy, o nich wiedział jedynie Gulonkau. Ale nawet po dwóch litrach wódki nie chciał nic o niej powiedzieć. Tak, jakoś trzeba się było bawić, dwa litry być musiały. Pomiędzy stołami często przekradali sie strażnicy pilnujący porządku i obserwujący potencjalnych zamachowców. Z rozeznania Krisa wyłaniały się imiona na D., oraz nauczycielka na imię o literze A. Prawdziwe powody ich niepokoju również nie są znane. Kris wiedział jednak jak zachować anonimowość. Wiedział że zadania nie wykona, ale wiedział jak wykonać skuteczny zamach. Gdyby chciał, w ciągu kilku sekund niezauważenie podłożył by pod każdym stołem mini bomby które zabijają…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Studniówka okiem Krisa — czytnik · opowiadania