filozofia · 6 min czytania
*- Subiektywny obiektywizm naszego świata -*
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Każdemu z nas zdarza się czasem powiedzieć: "To jest złe" albo "To jest dobre"? A czy zastanawiasz się wtedy, czy mówiąc to, jesteś obiektywny? Nie?
Na pewnych zajęciach, w których przypadkowo uczestniczyłem, odbyła się dyskusja na temat istnienia czegoś takiego jak "dobro" i "zło". Już po pierwszych minutach zorientowałem się, że w sporej grupie mało która osoba myślała kiedyś nad tym problemem dłużej niż na 5 sekund przed stwierdzeniem "To jest złe/dobre".
Jaka jest odpowiedź na to pytanie? Prawdę mówiąc - banalna. Zaskakuje fakt, iż dla większości katolickiego społeczeństwa wcale taka nie jest. Przyczyną są wpojone nam w młodości zasady istnienia "nieba" i "piekła", czyli nagrody bądź kary za nasze życie. To właśnie one nie pozwalają na dopuszczenie takiej myśli, jakoby na przykład zabicie drugiego człowieka miałoby być dobre i jeszcze nagrodzone po śmierci. Przecież V przykazanie Dekalogu wyraźnie mówi: "Nie zabijaj!". Dlaczego ludzie go nie przestrzegają? Z punktu widzenia zabijającego mogło to być "korzystniejsze" niż niezabijanie. Mogło uratować mu to życie, setkę innych istnień, sprawić przyjemność. Mógł też zostać do tego zmuszonym, albo po prostu dostał za to przysłowiowe "tysiąc zielonych".
Oczywiście, są to tylko jedne z wielu możliwości. Przyjrzyjmy się bliżej wyrządzaniu "zła" w imieniu prawa. W niektórych krajach muzułmańskich, gdy kobieta zdradzi męża z innym mężczyzną należy ją publicznie ukamienować. Dla jej małżonka i zwykłych ludzi z takiego kraju jest to spełnienie boskiego nakazu. Jest to nakaz wywodzący się z ich kultury, wiary i prawa. Dla nas, przeciętnych Europejczyków, nie jest to niczym innym jak barbarzyństwem i niesprawiedliwością. W końcu zarówno w Polsce jak i w większości europejskich krajów nie dość, że nie ma kary śmierci, to zdrada któregoś małżonka w najgorszym wypadku może posłużyć jako dowód w sprawie rozwodowej. Oczywiste staje się, że coś, co dla jednych jest na porządku dziennym, dla innych jest krótko mówiąc zbrodnią.
Wróćmy na chwilę do samego "dobra" i "zła". Wbrew temu, co nam się wydaje, nie może istnieć poprawna definicja tych pojęć gdyż... one nie istnieją! W każdym razie nie w taki sposób, w jaki większości ludziom się wydaje. Są to chyba najbardziej subiektywne pojęcia, jakie kiedykolwiek stworzył człowiek. Pozornie proste i jasne, zawierają w sobie całą masę sprzeczności, będąc niemalże ucieleśnieniem subiektywizmu.
Człowiek z natury ocenia wszystko subiektywnie. Obiektywne są tylko stosowane przez nas opisy, np.: "trawa jest zielona" (choć nie zawsze – jak wiadomo nie można do końca wierzyć swoim zmysłom). Jednakże, gdy pojawia się potrzeba oddania swoich odczuć co do opisywanego zjawiska, człowiek zaczyna kierować się oceną subiektywną, np.: „ten trawnik wygląda ładnie”. W przypadku "dobra" i "zła" jest to w uproszczeniu zasada, że dobre jest to, co krzywdzi mniej ludzi, bądź przyniesie nam większe…