Filozofia · 1 min czytania
Sufit, podłoga, ściany
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dźwięki w otchłani imaginacji Na ostrej krawędzi nocy i dnia Zamknięty szczelnie w pudełku z czasem Wśród cieni tańczących, co pchają do zła Na ścianie zakrwawione strzępy dawnych płuc Wypluwam co minutę, wraz z cichnącym wrzaskiem Lecz ja wiem, że ty słyszysz, widzę twoje łzy Obojętne na groteskowy spektakl, zrzucasz maskę I odsłaniasz prawdziwe oblicze Skuta lodem podłoga nie zna tamtej twarzy Malowanej sercem prosto ze śmietniska Gdzie panuje zasada: nie wolno nam marzyć Powiedziałaś mi