Psychologia · 2 min czytania
Sufitowe krople
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Z sufitu spadają powoli czarne krople. Jedna, druga... dziesiąta... U kresu swej drogi większość rozbija się o bure, zimne płytki podłogowe, na których zdążyły już utworzyć się pokaźnych rozmiarów czarne kałuże. Niektóre krople spadają jednak prosto w szeroko otwarte oczy, nie zatrzymując się na rzęsach, inne przez usta wdzierają się do wnętrza ciała, jeszcze inne osiadają drżąco na końcówkach paznokci i w zagłębieniu prawego obojczyka. Mrożą dotykiem, gaszą goryczą, oplatają niemocą. Rozrzucają szepty słyszalne we wszystkich kątach pokoju. Perlą się we włosach porzuconych... tak, porzuconych... na poduszce. I najgorsze... drażnią przełyk, by po chwili w żołądku wywołać kolejne fale mdłości.
Wkrótce sprawiają, że ironia staje się bardziej ironiczna od sarkazmu, a sarkazm bardziej sarkastyczny od ironii.
Patrzysz na te krople. Jesteś świadkiem momentu, gdy odrywają się od białej,…