Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Sumienie...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jeremy jak zwykle o tej porze wracał z pracy tą samą ulicą, mijając te same brudne budynki i słysząc hałas rozwrzeszczanych dzieciaków. Niewiele się zmieniało w jego życiu przez te lata, właściwie miał wrażenie że nic i było mu z tym dobrze, bardzo dobrze. Swój własny świat był na tyle perfekcyjny że pozwalał mu na egzystencję która mu odpowiadała. Nie miał wygórowanych ambicji, nie miał przyjaciół, znajomych, można powiedzieć że tylko praca pozwalała mu na pelny relaks w ciągu dnia. Ten dzień nie różnił się zasadniczo od innych w życiu Jeremiego który uwielbiał spacery powrotne do domu gdzie czekał na niego kot Max oraz rybki. Kochał zwierzęta, na nie przelewał wszystkie swoje instynkty ojcowskie. Nigdy się nie zdecydował związać z żadna kobietą i czuł że już tego nie zrobi. Odpowiadał mu aktualny stan, nie chciał nic zmieniać, a może po prostu sie bał że gdy naruszy konstrukcję to domek runie, a wraz z nim szczęście. Tego dnia był ubrany w przyciasny i poszarpany sweterek z łatami na rękawach i jasne, wytarte jeansy. Na nogach miał zamszowe półbuty o wytartych podeszwach. Mijając sklep z owocami postanowił wejść i zakupić sobie parę owoców. Uwielbia owoce i warzywa, starał się zdrowo odżywiac, dbał o figurę, ćwiczył na siłowni. Otwierając drzwi zastanawiał się czym dzisiaj uraczy swój żołądek. Zakupy zawsze robił…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Sumienie... — czytnik · opowiadania