Erotyka · 6 min czytania
Sweet Mary
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pamiętam słowa Sweet Mary "Jesteś taka dzika. Nawet nie słuchasz muzyki". Uśmiechnęłam się wtedy leciutko i głaszcząc ją po policzku odparłam, że owszem, słucham muzyki. Ale najbardziej lubię słuchać ciszy. Lubię się w nią wtulać, lubię kiedy mnie pieści. Jak kochanka zaspokaja moje pożądanie. Sweet Mary popatrzyła na mnie i wróciła do obserwowania gwiazd. Korciło ją zapytać o moją namiętność. Uśmiechnęłam się siedząc na miękkiej zielonej trawie, z wiankiem na włosach. Była taka jak zwykle - ciepła, ciekawska i moja. Moja Słodka Mary. - Ta cisza pomogła mi poznać Mojego Księcia. Mary ułożyła mi się na kolanach zaplatając me włosy na palce. Jej oczy lśniły. Znałam ten blask. - Szłam z tym moim kochanym kudłatym potworem. Te łąki tutaj i świerszcze w trawie. Romantycznie. A on wyszedł zza drzewa. Śliczny Książę. - Jak wyglądał? - Mary zamknęła oczy, próbując go sobie wyobrazić. - Piękny. Czarny, tajemniczy i taki męski. - Twój typ? Tak, to był mój typ. Kudłaty potwór skoczył na niego, jakby się znali od zawsze. A on podszedł do mnie i szepnął "Księżniczko". Pieściłam twarz Mary, aż zasnęła. Spotkanie jak z bajki. Nie wiem kim ON był. Powiedział, że czekał na mnie całe życie. Chwycił mnie za rękę i poszedł ze mną do mojego mieszkanka. Kudłata bestia uwaliła się na kocu w swoim kąciku, a ON wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka. Nie pytałam o nic. Nie czułam takiej potrzeby. Powtarzał cały czas "Księżniczko Moja". Powoli wprowadzał w świat zmysłowych barw i doznań, gwałcąc mą jaźń, pieszcząc duszę i kochając się z mym ciałem. A wokół nas cisza przerywana tylko szelestem satynowej pościeli. Nieokiełznana namiętność. - Obudź się Moja Droga i chodźmy na gorącą czekoladę. Mary wstała i objęła mnie w talii. - Powinnam być zazdrosna o Twojego Kochanka, wiesz? Ucałowałam jej gorące miękkie usta. - Nie Malutka, Nie powinnaś być o niego zazdrosna. Siedząc w maleńkiej kuchni, piłyśmy gorącą czekoladę. Moja Mary popatrzyła na mnie ufnie. Zabrała czekoladę i usiadła na łóżku, oczekując dalszego ciągu opowieści. Zawiodłam jej oczekiwania. Podeszłam do niej i znowu ucałowałam jej czerwone, pełne usta. - Truskawki. - uśmiechnęłam się - Smakujesz jak dojrzałe, słodkie truskawki. Jej twarz rozjaśniła się jak słoneczko - Takie z czekoladą? Ten uśmiech doprowadził mnie do szaleństwa. Lekko pchnęłam ją na łóżko, kładąc się obok. - Proszę, opowiedz mi o nim - szeptała, bawiąc się moimi włosami - Opowiedz mi jak Cię uwiódł, jak pieścił, jak kochał, jak całował. Proszę! Jej bezbronne i pełne pragnień spojrzenie rozbawiło mnie. - Nie, Kochanie