Rodzina · 7 min czytania
Świadek
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
15 stycznia 2011 Znowu śniło mi się to samo. Co noc powtarza się ta sama scena jak z horroru. Mam jedenaście lat, ledwo co ukończone. Bawię się misiem- prezentem od mamy. Jest większy ode mnie. Nie mogę nawet go podnieść. Przytulałam się jedynie do niego całymi dniami. Patrzy na mnie czarnymi jak węgiel oczami i uśmiecha się płytko, jakby nasze zabawy nie podobały mu się ani trochę. Mimo wszystko bawimy się dalej. Godzinę, dwie, aż w końcu mija kolejny dzień. Mama wyszła. Musiała iść do pracy na nocną zmianę. Nie pamiętam jaką ma posadę, wiem tylko, że leczy ludzi, że nie dopuszcza, by przeszli na drugą stronę. Czuję wielką dumę, kiedy w szkole dzieci pytają "kim jest twoja mama?". Chwalę się nią i zbieram gratulacje. Po raz pierwszy zostaję sama z ojczymem. Ojciec zostawił nas zaraz po moim urodzeniu. Odwiedził mnie raz, przyniósł lalkę, z których wyrosłam i pudełko czekoladek. Miałam wtedy sześć lat, a jednak pamiętam to wydarzenie. Każdy pojedynczy szczegół. -Jak ci idzie w szkole?- zapytał ojciec. Nawet nie znałam jego imienia. -Dobrze- odparłam, machając nogami pod ławką. Na tym skończyła się nasza rozmowa. Ojciec odwiózł mnie do domu i nie widziałam go już nigdy więcej. Darek pojawił się w naszym życiu rok wcześniej. Mama zakochała się w nim i znowu zaczęła się malować. Nosiła sukienki w kwiaty i czerwone buty, które kocham przymierzać. Długo stała przed szafą, wybierając stroje na randkę z nim. Śmiała się, żartowała, mówiła mi jak spędzają czas i jakim wyjątkowym człowiekiem jest Darek. Kąpię się. Jak co dzień o tej samej porze, na chwilę przed rozpoczęciem serialu. W kącie siedzi miś- Zbysio, mój ukochany prezent urodzinowy. Patrzę na niego z ciekawością. Chcę żeby się uśmiechnął, jednak... dalej ma ten sam wyraz twarzy. Czarne węgielki patrzą na moje odbicie w lustrze. Nagle otwierają się drzwi. Do łazienki wchodzi Darek. Na ramieniu ma ręcznik. Mój ręcznik. -I jak kochanie, już umyta?- pyta, podchodząc do wanny. Jest pijany. Mam już tyle lat, że potrafię stwierdzić czy ktoś pił. Śmierdzi od niego wódką. -Jeszcze nie- szepczę, zakrywając się pianą, -Nie bądź taka wstydliwa. To naprawdę nic złego- głaszcze mnie po głowie. Jego wzrok przeszywa mnie na wskroś. Czuję się obarczona tym spojrzeniem, przygniata mnie jak głaz. Nie mogę przed nim uciec. Jego małe, zapite oczka śledzą każdy mój ruch, a chytry uśmiech nie schodził mu z twarzy. -Wyjdź z wanny- prosi -Nie chcę! -To ja dołączę do ciebie- uśmiecha się jeszcze szerzej i jeszcze bardziej przerażająco niż wcześniej. Zdejmuje z siebie przepoconą, niebieską koszulę i sprane dżinsy, w których widziałam go codziennie, od kiedy się do nas wprowadził. -Mama mówi, że jestem za duża na kąpiel z dorosłymi. -To połowa prawdy. Jesteś za duża na kąpiel z dorosłymi kobietami. Z mężczyznami już nie. Kiedyś będziesz na tyle duża, że stanie się to dla ciebie dorosłością. Jako twój opiekun muszę cie przygotować do tego. Musisz zadowolić w przyszłości męża. Pomogę ci w tym. Zobaczysz, to nic strasznego-bełkocze, kucając przy wannie. Mówi spokojnie, opanowanym tonem, nie przestając głaskać mnie po głowie. -A co jeśli się tego nie nauczę?- pytam coraz bardziej zlękniona nowej sytuacji, w której nie umiałam się odnaleźć. -Wtedy mąż cie zostawi, jak niegdyś twój ojciec Katarzynę. Nie chcesz być smutna jak ona, prawda? -Mama nie jest teraz smutna, bo ma ciebie. -Nauczyłem ją, jak zadawalać mężczyznę. Ciebie też nauczę- obiecał, układając ręce w przysiędze. -Jesteś nauczycielem? -Można tak…