Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 2 min czytania

Świat

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Na samym szczycie wieży Babel stoję ja! Ponad ludźmi co płaczą i wzajem mordują swe dzieci, Którzy patrzą by komuś coś ukraść, Lub zrobić na złość – wykrzesać łzy! Skąd żeście się wzięli? Dlaczego w was tyle nienawiści i cierpienia? Nie macie swych rodzin, nie macie swych dzieci? Czy nikogo nie macie bliskiego, kto powie – przestań! Wasze twarze są wielkie jak w śwince, A brzuchy jak po Wigilijnej uczcie. W palce wrzyna się złoto – już dawno przestało pasować. Na nogach buty ze skóry i kilka brylantów, Na ręce zegarek odmierza drogocenny czas. I szybko, w pośpiechu macha spasłymi nogami By zdążyć na czas, by pieniądz nie uciekł. A gdzie są Ci dobrzy, szlachetni ludzie, Co ostatni grosz oddadzą biedniejszym? Gdzie się podziali Ci którzy kochają, Współczują i pocieszają? Patrzę przez gęste chmury na powierzchnię ziemi Próbuję…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%